10 irytujących zachowań ludzi

Tak naprawdę iry­tu­ją­cych jest tutaj spo­rym eufe­mi­zmem. Codzien­nie jestem zmu­szony obser­wo­wać ludzi popeł­nia­ją­cych co naj­mniej kilka z tych błę­dów. Ja rozu­miem dosko­nale to, że w gene­tycz­nej lote­rii zwa­nej życiem cechy róż­nie się roz­ło­żyły. Jeden jest wyż­szy, drugi ma lep­szą prze­mianę mate­rii, ktoś pre­dys­po­zy­cje do gry na pia­ni­nie, a inny wadę wzroku. Zdol­no­ści umy­słowe rów­nież zawie­rają się w dość spo­rym prze­dziale. Jed­nak infor­ma­cje wypi­sane poni­żej są na tyle pro­ste, że każdy powi­nien zda­wać sobie z nich sprawę.

I uni­kać.

7544361624_382e2ba450_b

Na co dzień spo­ty­kamy mnó­stwo ludzi. Na ulicy, w środ­kach komu­ni­ka­cji miej­skiej, na uli­cach, w par­kach i na pla­cach. Nie­jed­no­krot­nie zda­rzy się, że zupeł­nie obca nam osoba, któ­rej wię­cej już nie spo­tkamy, swoim zacho­wa­niem bar­dzo nas ziry­tuje. Poni­żej pre­zen­tuję listę 10 powszech­nych zacho­wań ludzi, które zawsze mnie wytrą­cają z równowagi:

1. Ludzie śmiecą.

Gdzie­kol­wiek nie spoj­rzymy śmieci. Może nie jest jesz­cze tak dra­stycz­nie jak w bajce WALL-E, ale kon­se­kwent­nie zmie­rzamy w tym kie­runku. Jest to bar­dzo powszechne zja­wi­sko i nie­stety spo­łecz­nie akcep­to­walne. Zaczyna się od przy­kle­je­nia gumy do żucia w auto­bu­sie, poprzez wyrzu­ca­nie śmieci na ulicę, a koń­czy na zosta­wia­niu odpa­dów po pik­niku. Góry, morza, lasy są takie piękne. Natura stwo­rzyła wspa­niałe kra­jo­brazy, które jest nam dane podzi­wiać i naprawdę wolał­bym wtedy nie widzieć pla­sti­ko­wych bute­lek, opa­ko­wań po chip­sach, puszek po bro­wa­rach i całej reszty odpa­dów życia codzien­nego. Jeżeli jem na dwo­rze jakiś owoc, to skórkę, pestkę, ogry­zek zawsze wyrzu­cam na trawlę. Zwie­rzęta i owady to zuty­li­zują, a nawet jeśli nie, to po kilku dniach się roz­łoży i zasili glebę w war­to­ści odżyw­cze. Tylko że metal, szkło, pla­stik i inne two­rzywa tak się nie zachowują.

2. Ludzie nie umieją chodzić.

To jest punkt, który mnie zaska­kuje naj­bar­dziej – jak można sobie nie zda­wać sprawy z tak oczy­wi­stej rze­czy, którą per­ma­nent­nie obser­wu­jemy na co dzień? Każdy chyba wie jaki ruch obo­wią­zuje w Pol­sce i więk­szo­ści kra­jów euro­pej­skich, ale na wszelki wypa­dek napi­szę: prawo-kurwa-stronny. Idziemy, tudzież jedziemy po pra­wej stro­nie, jeżeli chcemy kogoś wyprze­dzić zwięk­szamy pręd­kość zbli­ża­jąc się przy tym, a cza­sem prze­kra­cza­jąc, oś drogi. Następ­nie wra­camy na prawą stronę. Cał­kiem pro­ste w teo­rii. Tylko dla­czego w takim wypadku przej­ście przez mia­sto wymaga cho­dze­nia slalomem?

3. Zatrzy­my­wa­nie się na środku drogi/schodów.

Bo aku­rat spo­tka­li­śmy kogoś zna­jo­mego. Jak się ma zna­jo­mych to zda­rzają się takie sytu­acje. I potem krótka chwilka prze­ista­cza się w dłuż­szą kon­wer­sa­cje i stoją takie barany utrud­nia­jąc wszyst­kim ruch pra­wo­stronny. Zajmą 3/4 chod­nika i jesz­cze patrzą złym okiem jak ktoś pró­buje przejść prze­ci­ska­jąc się koło nich. Zamiast od razu udać się na któ­ryś brzeg i w spo­koju poroz­ma­wiać, pozwa­la­jąc żeby ludzie Cię wymi­jali jak w punk­cie powyżej.

4. Zaj­mo­wa­nie ście­żek rowerowych.

Dróg rowe­ro­wych nie ma zbyt wiele, ale jak już jest to zawsze musi się tra­fić jakiś baran, który będzie szedł jej środ­kiem. To tro­chę jak w dniu świra, gdy Miau­czyń­ski jadąc pocią­giem zoba­czył na pero­nie kobietę z psem. Wyrok już zapadł. Tak samo wygląda sprawa w przy­padku ście­żek do bie­ga­nia. Zawsze jak idę pobie­gać znaj­dzie się ktoś, kto posta­no­wił wybrać się na spa­cer taką ścieżką. Bo ład­nie wygląda, jest taka mię­ciutka i sprę­ży­nuje. To, że po prze­bie­gnię­ciu kilku kilo­me­trów muszę wypa­dać z tempa, wymi­ja­jąc taką osobę chwi­lowo zmie­nia­jąc nawierzch­nię nie jest prze­cież jego problemem.

5. Ruchome schody.

Pamię­ta­cie jaki ruch obo­wią­zuje? Na rucho­mych scho­dach sprawa wygląda podob­nie. Stan­dar­dowo sto­imy na nich po pra­wej stro­nie, lewą zosta­wiamy wolną, aby ludzie któ­rym się spie­szy mogli dodat­kowo poko­ny­wać stop­nie. Strasz­nie pro­ste, choć tylko w teo­rii. Tutaj także czeka nas sla­lom gigant, jeżeli chcemy zaosz­czę­dzić kil­ka­na­ście sekund i np. zdą­żyć na auto­bus. Do tego nara­żamy się na krzywe spoj­rze­nia ludzi, któ­rzy osten­ta­cyj­nie stoją po lewej stro­nie i z wiel­kim bólem serca godzą się nas ewen­tu­al­nie przepuścić.

6. Nie­zaj­mo­wa­nie wol­nych miejsc.

Tym razem komu­ni­ka­cja miej­ska. Wspa­niałe śro­do­wi­sko, żeby zaob­ser­wo­wać wiele nie­zro­zu­mia­łych ludz­kich nawy­ków. Godziny szczytu, dość sporo osób w tram­waju, nie jest łatwo zna­leźć dobre miej­sce sto­jące. Ale co to? W oddali poprzez ramiona współ­pa­sa­że­rów zauwa­żamy kilka wol­nych miejsc. Jed­nak wokół każ­dego stoją ludzie, oczy­wi­ście przo­dem do niego. Stoją. Zaj­mują miej­sce, zmniej­sza­jąc ilość miej­sca i tym samym kom­fort jazdy innych pasa­że­rów. Dla­czego nie zajmą tego miej­sca? Może chcą swoim wła­snym cia­łem je zasło­nić i bro­nić jego czci ostat­nią kro­plą krwi, żeby nikt tam przy­pad­kiem nie usiadł.

7. Zaj­mo­wa­nie miej­sca przy drzwiach.

Dalej mowa o komu­ni­ka­cji miej­skiej. Jeżeli wiem, że będę jechał troszkę dłu­żej sta­ram się wejść w głąb pojazdu, naj­le­piej w poło­wie pomię­dzy drzwiami. Same plusy, nie będę musiał co przy­sta­nek stać koło skrzy­pią­cych drzwi, prze­pusz­czać ocie­ra­ją­cych się o mnie wsia­da­ją­cych i wysia­da­ją­cych ludzi, oraz mogę w spo­koju poczy­tać sobie książkę. Przy drzwiach sta­jemy, jeżeli mamy do prze­je­cha­nia jeden, czy dwa przy­stanki. Ale spę­dze­nie 30 minut w taki spo­sób to jest dla mnie forma maso­chi­zmu. Nie miał­bym nic prze­ciwko takiemu cze­muś, gdyby nie to że wysia­da­jąc, samemu muszę się prze­ci­skać i uże­rać z takimi ludźmi. Zasta­na­wia­jące jest dla mnie też, że ludzie dobie­ga­jący do pojaz­dów zatrzy­mują się zaraz za pro­giem, nawet jeżeli za nimi bie­gnie jesz­cze kilka innych osób. Zamiast zro­bić te parę kro­ków wgłąb to blo­kują wej­ście dla innych i jesz­cze mają pre­ten­sje jak pró­bu­jesz zdą­żyć wsiąść do tego samego środka lokomocji.

8. Brak higieny.

Tłu­ste włosy, żółte zęby i śmier­dzące ciało – spo­tkać taką osobę nie jest trudno. Nie wiem co się ludziom wydaje, że tego nie widać? Że nie czuć? Kąpiel w dni parzy­ste i dez­odo­rant od święta to nie są zbyt dobre nawyki. Oczy­wi­ście może się zda­rzyć, że ktoś miał ciężki i stre­su­jący dzień, co w połą­cze­niu z upa­łem na pewno będzie po nim widać. Jed­nak jest sporo cech, które są symp­to­mami chro­nicz­nego zanie­dba­nia – np. wybru­dzone, popla­mione ubra­nie, nie­ob­cięte i brudne(!) paznok­cie, odro­sty. Jakie to musi być nie­kom­for­towe! Nie mógł­bym się dopu­ścić do takiego stanu, bo byłoby mi źle i nie był­bym w sta­nie o niczym innym myśleć.

9. Papie­rosy.

Z tym jest już coraz lepiej, abs­tra­hu­jąc od ilo­ści kie­pów jakie można zna­leźć na uli­cach. Jed­nak w dal­szym ciągu się zda­rza, że idąc ulicą jestem zmu­szony wdy­chać gęsty, ciężki, gry­zący dym. Biorę, wbrew wła­snej woli, oddech który wcze­śniej prze­szedł przez gruź­li­cze płuca, wykrztu­szony z czar­nych krtani, prze­są­czony przez ślinę pala­czy, który wydmu­chali, wykasz­leli, wyrzy­gali mi pro­sto w twarz, muszę go połknąć, muszę oddy­chać! A wcale tego nie chcę. Dobre roz­wią­za­nie jest na lot­ni­sku – spe­cjalne komory. Powinni jesz­cze zro­bić przy wej­ściu do nich śluzy, jak na łodziach pod­wod­nych, żeby każdy wcho­dzący miał pew­ność że cały dym trafi w jego płuca i osią­dzie na jego wło­sach i ubraniu.

10. Zabie­ra­nie wali­zek z lotniska.

Zawsze ludzie oble­piają te prze­no­śniki taśmowe, jakby spo­dzie­wali się tam zna­leźć złoto. Robi się sztuczny tłum i nie­moż­li­wo­ścią jest zoba­czyć wię­cej niż metr taśmy, którą mamy tuż przed nosem. A nawet jeśli znaj­dzie się już tam nasz bagaż, to ciężko go wydo­stać, gdyż ludzie napie­rają na nas z boku i na plecy. A gdyby tak każdy zro­bił 5 bądź 10 kro­ków w tył, wtedy wszy­scy widzie­liby każdy bagaż, a w przy­padku zoba­cze­nia swo­jego można by swo­bod­nie podejść, ode­brać go i odma­sze­ro­wać w swoją stronę. Zamiast się dener­wo­wać, wolę pocze­kać aż wszy­scy odbiorą swoje rze­czy, a moja walizka wykona 3 okrą­że­nia, choć jest to tylko śro­dek pre­wen­cyjny i w przy­padku gdy­bym się śpie­szył, na pewno był­bym niepocieszony.

Uze­wnętrz­ni­łem tro­chę swo­ich fru­stra­cji, mam nadzieję że nawet jeżeli czy­tel­ni­kowi zda­rza się nie sto­so­wać do któ­re­goś z punk­tów to pod wpły­wem moich reflek­sji prze­my­śli swoje zacho­wa­nie. Dla­czego nie uczą takich pod­staw w szkole? Wie­dza o spo­łe­czeń­stwie wydaje się być cał­kiem dobrym przed­mio­tem do naucza­nia tego, w jaki spo­sób powinno się egzy­sto­wać w społeczeństwie.

Nie zapo­mnia­łem o niczym?

Źró­dło zdję­cia znaj­duje się TUTAJ.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.