16 rzeczy, które mnie zdziwiły w Budapeszcie

Tro­chę się zbie­ra­łem, zanim udało mi się dokoń­czyć ten pla­no­wany od dłuż­szego czasu tekst tekst. Niby na Węgry nie­da­leko i zda­wać by się mogło, że wielu róż­nic nie uświad­czymy, ale to nie działa w ten sposób.

Zupeł­nie inna histo­ria kształ­tuje kul­turę i spo­ty­kamy roz­bież­no­ści w takich kwe­stiach jak men­tal­ność, nasta­wie­nie do ludzi, oby­czaje — wszystko może wyda­wać się dziwne. Skąd się biorą takie zacho­wa­nia, czy u nas mogłoby tak być, czy to jest w ogóle lepiej? Takie pyta­nia lubię sobie zada­wać, a poni­żej 16 rze­czy które mnie do tego wyjąt­kowo skłaniają:

1. Ludzie poro­zu­mie­wają się bar­dzo dziw­nym języ­kiem. Nie da się zna­leźć w tym żad­nych odwo­łań, lub cech wspól­nych z niczym. A naj­bar­dziej to mnie dziwi węgier­skie tak. Igen. Dla­czego to ma dwie sylaby? Tak, yes, si, ja, да, oui i wiele wiele innych ma jedną sylabę. A tu dwie, i o co chodzi?

2. Lubią tu pola­ków! Na Pol­skę mówią Len­gy­elor­szag, więc o wiele łatwiej w celu roz­po­zna­nia użyć stan­dar­do­wego pol­skiego pozdro­wie­nia „kurwa mać”. Od razu otwiera ludz­kie serca.

3. Pro­hi­bi­cja w skle­pach po 22.00. No chyba, że uży­jesz zwrotu z punktu powyżej.

4. Ale za to można pić alko­hol na zewnątrz. U nas jak wia­domo niedopuszczalne.

5. Dzięki temu nocne życie mocno. Ilość osób patro­lu­ją­cych mia­sto z bro­wa­rem w poszu­ki­wa­niu melanżu jest ogromna. Zimą zawsze gdzieś coś się cie­ka­wego dzieje, a latem to wszy­scy gor­li­wie korzy­stają z moż­li­wo­ści picia na zewnątrz.

6. Jedze­nie jest słabe. Nie kieł­basa i papryka, a śmie­tana i olej. Ludzie jedzą tłu­sto i jakoś dziw­nie. Jak warzywa to tylko z głę­bo­kiego oleju albo z kiszonki z octem. Węgrzy się swo­imi potra­wami zaja­dają, a jakoś nikt inny nie jest w sta­nie doce­nić. Zresztą to jest temat na osobny wpis.

Langosz

Smacz­nego, czy jak to mówią Jó étvágyat!

7. Chleb, i ogól­nie pie­czywo. Jest okropne! Zro­bione z mąki kuku­ry­dzia­nej jest smaczne do pół godziny po wypie­cze­niu, w ogóle mają niskie wyma­ga­nia doty­czące żyw­no­ści. Na sto­łów­kach, albo u chiń­czyka odgrze­wają jedze­nie w mikro­fa­lów­kach i nikogo to nie dziwi.

8. W skle­pie spo­żyw­czym nie kupisz żad­nych leków. Nie ma ibu­promu, para­ce­ta­molu, apapu, nawet pla­stra. Po wszystko trzeba iść do apteki. Za to gumki scho­wane tak, że trzeba pytać Panią w skle­pie. Po węgier­sku. Albo poka­zać o co chodzi.

9. Papie­rosy sprze­da­wane są tylko w spe­cjal­nych ozna­ko­wa­nych skle­pach. Szyby zabite dechami, naklejki 18+ jak do jakie­goś przy­bytku roz­ryw­ko­wego. Czło­wiek źle się czuje wcho­dząc do takiego pomiesz­cze­nia, jak do meliny. Choć sam pomysł cał­kiem nie­zły — kto sprzeda dziecku fajki w takim miejscu?

Prócz fajek można w środku kupić alko­hol. Nie chciał­bym tam robić zakupów.

10. Ceny liczą się w tysią­cach. 1000HUF ~ 14 PLN. Zasta­na­wia mnie strasz­nie dla­czego w rekla­mach samo­cho­dów nie zasto­sują nota­cji wykład­ni­czej.

11. Monety rów­nież ogromne. Nie wiem czy pro­ces tech­no­lo­giczny u nich nie zmie­nił się od kil­ku­set lat, czy po pro­stu lubią monety wiel­ko­ścią przy­po­mi­na­jące denary ze sta­ro­żyt­nego Rzymu.

12. Spora ilość ludzi bez­dom­nych. Śpią w róż­nych miej­scach, na ław­kach, w bra­mach, na ulicy, w par­kach. Raczej nie zacze­piają ludzi, tylko żyją sobie w oderwaniu.

Samo cen­trum mia­sta, stan­dar­dowy widok.

13. Za to cał­kiem zazna­czają swój teren moczem. Spora część mia­sta prze­siąk­nięta jest kwa­śnym zapa­chem, który zmyć może tylko deszcz — na dzień czy dwa.

14. Czer­wone świa­tło nie jest zasadą, ale raczej wska­zówką postę­po­wa­nia. Dopóki nie wymu­sisz i jakoś roz­sąd­nie to robisz, to nikt się tobą nie zain­te­re­suje, od roku już cho­dzę tak czę­sto, gęsto i nawet nie zatrą­bił nikt na mnie.

15. Ogromne mia­sto i piękne. Kra­ków jest wio­chą porów­nu­jąc z Buda­pesz­tem, nie­prze­rwa­nie zachwyca mnie ogrom cen­trum i nagro­ma­dze­nie wspa­nia­łych budyn­ków. No i do tego rzeka, więc i mosty, jest ogromny zamek i wyspa.

16. Świetny trans­port publiczny. Metro, tro­lej­busy, koleje miej­skie, tram­waje wodne, tram­waje i auto­busy, co tylko dusza zapra­gnie. Do tego spraw­nie i szybko, choć nie zawsze klimatyzowane.


To by było na tyle. Być może znaj­dzie się jesz­cze jakaś oczy­wi­stość, ale to naj­wy­żej dopi­szę. W komen­ta­rzach, bo 16 to dobra liczba. Kwadratowa.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • Beti

    zaje­bi­ste pdsumowanie.…tyle ze bez pro­blemu kupo­wa­łam alko po 22.….