50 twarzy Greya — E.L. James

zanim skry­ty­ku­jesz i wyśmie­jesz, poznaj. A potem wyśmiej.

Seks

Jak to się dzieje, że nie­które książki zdo­by­wają wielką popu­lar­ność i ich memy funk­cjo­nują w popkul­tu­rze, mimo tego że tak naprawdę nie są rewe­la­cyjne? Czemu aku­rat 50 twa­rzy Greya, a nie któ­raś z poprzed­nich trak­tu­jąca o podob­nym temacie?

Zapewne tra­fiła w podatny grunt w odpo­wied­nim cza­sie — teraz już nie jest wstyd czy­tać taką książkę (tzn jak kobieta czyta, ja się czę­sto spo­ty­ka­łem z kry­tyką, że to czy­tam — zawsze pole­mi­zo­wa­łem). Seks działa na ludzi jak płachta na byki, niby temat tabu i zaka­zany, coś wsty­dli­wego, kościół nie pozwala o tym mówić, ani tego robić, a z dru­giej strony ludzie chcą się wyrwać z tego podej­ścia do spraw intym­nych i móc swo­bod­nie speł­niać pod­sta­wową potrzebę z dołu pira­midy Maslowa.

Fan­ta­styka

Dziew­czyna na podajże 3 roku stu­diów jest cią­gle dzie­wicą, roz­ko­chuje w sobie miliar­dera, z któ­rym prze­żywa swój pierw­szy raz i jest zaje­bi­ście, przy oka­zji robi mu gałę per­fek­cyjną niczym per­fek­cyjna pani domu. Do tego gdy zła­pali czło­wieka, który chciał ich zabić, na tere­nie posia­dło­ści mul­ti­mi­liar­dera Greya, posta­no­wiła wezwać poli­cję. No i oczy­wi­ście szyb­ciutko ślub. Prze­cież to wszystko jest czy­sta fantastyka!

Gra­fo­ma­nia

Cało­ści dopeł­nia naprawdę słaby język w któ­rym książka jest napi­sana i nie­sa­mo­wi­cie infan­tylne uoso­bie­nie sek­su­al­no­ści boha­terki zwane „moja mała bogini”. Jeden z bar­dziej żenu­ją­cych moty­wów w lite­ra­tu­rze, do tego sta­now­czo nad­uży­wany przez autorkę w zda­niach typu „moja mała bogini robi piru­ety”, „moja mała bogini z rado­ści robi salto”. Pod­czas każ­dego zbli­że­nie boha­te­rio­wie są roz­bi­jani na tysiące kawał­ków. Co to ma być?

Per­wer­sje

No i oczy­wi­ście główna, kon­tro­wer­syjna część książki — czyli wyuz­dany seks z ele­men­tami sado maso. Byłem bar­dzo zain­te­re­so­wany jak to będzie tam wyglą­dało. Oczy­wi­ście zawio­dłem się. Nie wiem jak wygląda życie sek­su­alne sta­ty­stycz­nego obywatela/obywatelki, ale jeżeli to co się dzieje w tej książce jest dla was zaka­za­nym owocem/wyuzdanym seksem/wielką per­wer­sją, to bar­dzo wam współ­czuję. Nie było tam niczego, czego nie robił­bym będąc w gim­na­zjum. Naprawdę słabiutko.

Zalety?

Ale czy to książka ma może jakieś zalety? Otóż ma, jedną olbrzy­mią zaletę, która na tle wszyst­kich wad opi­sa­nych powy­żej pozwo­liła się jej wybić. Zasta­nówmy się, dla­czego tyle kobiet czyta ją i się zachwyca?

Chri­stian Grey za każ­dym razem kiedy ma dojść do zbli­że­nia bar­dzo umie­jęt­nie buduje atmos­ferę. Deli­kat­nie pod­kręca sytu­ację, nie zdra­dza­jąc żad­nych szcze­gó­łów, zmu­sza do cze­ka­nia w nie­pew­no­ści co się wyda­rzy cały czas domi­nu­jąc. Czy­tel­niczka utoż­sa­mia­jąca się (a przy­naj­mniej sym­pa­ty­zu­jąca) z główną boha­terką czy­ta­jąc książkę sama prze­żywa takie emo­cje i to jest powód dla któ­rego książka jest taka popu­larna! Jeśli jesteś face­tem, to pro­po­nuje prze­kart­ko­wać książkę (broń­cie bogo­wie nie czy­taj­cie cało­ści, nie warto), zapo­zna­jąc się z zacho­wa­niem Greya przed i pod­czas scen około łóżkowych.

Nie można zapo­mnieć o walo­rze edu­ka­cyj­nym. O ile dobrze pamię­tam, w try­lo­gii pada 3 razy z ust głów­nej boha­terki bar­dzo ważne stwier­dze­nie „penis jest pyszny”. Każda kobieta powinna o tym wiedzieć.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.