#askELJames — czyli jak twitter zrobił mi dzień

Ofi­cjalna akcja „Spy­taj mnie o wszystko” z autorką best­sel­leru „50 twa­rzy Greya”. Zaorana przez internautów.

Prze­czy­ta­łem kie­dyś te dzieło, nawet mach­ną­łem recen­cję

Twit­ter jest ser­wi­sem, który mnie bar­dzo inte­re­suje, jed­nak sam nigdy wiele się nie udzie­la­łem. Rozu­miem dosko­nale feno­men sto­jący za 140 zna­ko­wymi wia­do­mo­ściami, które widzą wszy­scy, w połą­cze­niu z obec­no­ścią cele­bry­tów, marek, ludzi biz­nesu i sztuki, a także marek pro­duk­tów. Nigdy nie wkrę­ci­łem się w niego, muszę odwie­dzić Twe­etupa, jak już wrócę do kraju.

Wra­ca­jąc do tematu. Wczo­raj na godzinę 19.00 naszego czasu, została zapla­no­wana akcja, w któ­rej można spy­tać autorkę tego strasz­nego gniota, o cokol­wiek. Wbrew ocze­ki­wa­niom przez twór­ców tej ini­cja­tywy, nie sku­siła ona psy­cho­fa­nów tej popu­lar­nej pisarki. Przy­cią­gnęła za to mnó­stwo ludzi, któ­rym nie podoba się przy­zwo­le­nie na prze­moc pro­pa­go­wana przez jej dzieło, oraz żenu­jący warsz­tat autorki.

Burn

Śle­dząc hash­tag #askIL­Jo­nes pra­wie jej współ­czu­łem. Bar­dziej jed­nak chciało mi się śmiać.

„#askEL­Ja­mes będzie zabawny. Jak wiele pytań doty­czą­cych nad­użyć autorka może zigno­ro­wać? Czas pokaże.” — Zaczyna się przepowiednią.

„Jeżeli nacho­dzę dziew­czynę i śle­dzę pozy­cję jej samo­chodu przez GPS, czy to ozna­cza praw­dziwą miłość?” — Zapo­mnia­łeś o wła­ma­niu się na konto na face­bo­oku i śle­dze­nie korespondencji.

„Czy jest bez­pieczne słowo, które sprawi że prze­sta­niesz pisać takie bzdury?” — Jest, #askELJames 🙂

„Czy stal­ko­wa­nie, gro­że­nie i mani­pu­lo­wa­nie Aną przez Chri­stiana jest w porządku, gdyż jest on atrak­cyjny, czy dla­tego że jest bogaty?” — Dolary, dolary.

„Jakim cudem Ana skoń­czyła uczel­nie nie posia­da­jąc adresu email ani lap­topa?” — jeden z aspek­tów, który kwa­li­fi­kuje tę książkę do kate­go­rii fantastyka.

„To uczu­cie gdy dys­ku­sja pod hash­ta­giem #askEL­Ja­mes jest o wiele bar­dziej inte­re­su­jąca niż jej książki” — szkoda tylko, że nie docze­ka­li­śmy się odpo­wie­dzi autorki na więk­szość pytań.

„Myśla­łaś o prze­pi­sa­niu książki z punktu widze­nia Ste­phe­nie Meyer?” — punk­tu­jemy w wzo­ro­wa­nie się (a raczej kalkę) z Zmierzchu.

„Czego nie lubisz bar­dziej? a) dobrej lite­ra­tury b) przy­zwo­le­nia c) kobiet d) zdro­wych rela­cji e) wszyst­kich powyż­szych” — wszyst­kich powyż­szych z naci­skiem na a, b, c, d i e.

„Pla­nu­jesz odpo­wie­dzieć na te pyta­nia, czy potrze­bu­jesz żeby naj­pierw Ste­pha­nie Meyer zro­biła chat na twit­te­rze?” — chyba tak.

„Raczej zapy­tał­bym dla­czego twórca #askEL­Ja­mes myślał, że to będzie dobry pomysł” — Inter­net rzą­dzi się wła­snymi pra­wami, gor­szymi niż prawa dżun­gli. Wysta­wia­nie na pastwę inter­ne­to­wej spo­łecz­no­ści osoby nie mają­cej dobrego PR w inter­ne­cie jest pomy­słem bar­dzo złym. Wystar­czy przy­po­mnieć sobie „spy­taj mnie o cokol­wiek” naszego rodzi­mego Jaro­sława Kuź­niara.

„Czy po suk­ce­sie Greya, myśla­łaś nad rewy­da­niem książki z per­spek­tywy kogoś, kto umie pisać?” — nie ma potrzeby, już wystar­cza­jąco pie­nię­dzy przy­nio­sły autorce. Jest nawet seria gadże­tów ero­tycz­nych z linii „50 twa­rzy greya” Oo.

„Czy ofia­ro­wa­łaś finan­sową rekom­pen­satę dla Ste­pha­nie Meyer, za zaro­bie­nie na twór­czo­ści fanow­skiej opar­tej na jej posta­ciach?” — BURN!

„Czy jak E.L.James poprosi żeby prze­stać wysy­łać takie twe­ety, to tak naprawdę zna­czy, że cią­gle chce je dosta­wać?” — Dopóki nie powie bez­piecz­nego słowa.

Nie­stety nie zna­la­złem ani jed­nego, z wewnętrzną bogi­nią. Sam się poku­si­łem o napi­sa­nie, choć już jest sta­now­czo za późno.

„Czy Twoja wewnętrzna bogini tań­czy z rado­ści czy­ta­jąc te wszyst­kie znie­wa­ża­jące pyta­nia? Roman­tyczne pytania.”

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://blog.fiolkaendorfin.pl Syl­wia Pawlak

    Made my day! Moja wewnętrzna bogini zde­cy­do­wa­nie tań­czy z rado­ści i przy­gryza wargę wywra­ca­jąc oczami

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Moja wewnętrzna bogini ner­wowo zaciera dło­nie i zanosi się dia­bel­skim śmie­chem.
      Mogę mieć wewnętrzną bogi­nię, jeśli jestem męż­czy­zną? Czy to już ten słynny gender? 😉

      • http://blog.fiolkaendorfin.pl Syl­wia Pawlak

        Na to pyta­nie odpo­wiedź zna tylko jedna osoba: Ste­phe­nie Mayer

        • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

          Bio­rąc pod uwagę jej aktyw­ność na twit­te­rze, raczej nie docze­kam się odpowiedzi.