Bądźmy dziwni razem

Będąc w gim­na­zjum czło­wie­kowi różne głu­poty przy­cho­dzą. Okres dużej ilo­ści wol­nego czasu i małej ilo­ści roz­sądku, wstrzą­śnięty roz­po­czy­na­jącą się burzą hor­mo­nalną, może skut­ko­wać naj­dziw­niej­szymi pomy­słami. Tak też było w moim przy­padku. Zapewne ocze­ku­je­cie rzew­nej histo­rii o alko­holu, dopa­la­czach, kiep­skich decy­zjach i zmar­no­wa­nych latach.

Jed­nak ja byłem dziwny, a nie pato­lo­giczny. Zamiast tego zaczą­łem się bawić w odtwór­stwo historyczne.

Zamki, mie­cze

W dużym skró­cie — kupo­wa­łem len i wełnę na metry bie­żące, żeby ręcz­nie uszyć z nich ubra­nia, imi­tu­jące te z przed tysiąca lat. Wyha­fto­wa­łem je muliną. Zro­bi­łem pro­ste kro­sno i na nim stwo­rzy­łem ozdobne weł­niane paski, tzw krajki. Kupi­łem arkusz skóry i uszy­łem z niej buty, zabez­pie­cza­jąc wszystko woskiem psz­cze­lim. Prze­ro­bi­łem pięt­na­ście kilo­gra­mów pod­kła­dek spę­ży­nu­ją­cych, za pomocą dwóch par kom­bi­ne­rek i czasu wystar­cza­ją­cego do ogląd­nię­cia całej serii dra­gon ball Z, na zbroję. Ręka­wice ze sklepu BHP obszy­łem skórą, ale wcze­śniej je far­bo­wa­łem, żeby nie prze­bi­jał się czer­wony kolor. Za pierw­sze wła­sno­ręcz­nie zaro­bione i odło­żone pie­nią­dze kupi­łem sobie topór duń­ski. Tar­go­wa­łem się u sto­la­rza o sklejkę w kształ­cie okręgu o śred­nicy 60 cm na tar­czę. Póź­niej doszedł miecz, hełm i mnó­stwo innego ekwi­punku, ale miało być w skrócie.

Jeź­dzi­łem z dru­żyną na tur­nieje, aby spę­dzać noce w namio­cie, na tere­nie zamku. Nie muszę chyba wspo­mi­nać, że namiot skła­dał się z 9 desek i lnia­nej płachty. Tak jak dzie­siątki nie­zna­nych mi osób z innych bractw poru­sza­ją­cych tematy, z któ­rych ludzie z poza kli­matu, nie­wiele by zrozumieli.

To nas łączyło. Byli­śmy dziwni, ale wszy­scy razem.

Samo­chody

Żyjąc w aglo­me­ra­cji poru­sza­łem się głów­nia komu­ni­ka­cją miej­ską i piech­to­bu­sem, a posia­da­nie wła­snego samo­chodu było sym­bo­lem doro­sło­ści i ogar­nię­cia. Nikt z moich zna­jo­mych rów­nież nie posia­dał fury, gdyż tań­szym, roz­sąd­niej­szym i pozwa­la­ją­cym unik­nąć pal­pi­ta­cji serca rodzi­ców spo­so­bem jest kupie­nie biletu mie­sięcz­nego. Do tego nie jestem kla­sycz­nym arche­ty­pem praw­dzi­wego męż­czy­zny i moto­ry­za­cja mnie nigdy nie krę­ciła. W samo­cho­dach mogę co naj­wy­żej odróż­nić przód od tyłu, cabrio od combi i kie­row­nicę od pedałów.

95H

Ostat­nio mia­łem jed­nak oka­zję spoj­rzeć na moto­ry­za­cję z zupeł­nie innej per­spek­tywy. Przy­je­chał po mnie przy­ja­ciel, żeby pomóć mi się prze­pro­wa­dzić z powro­tem do Pol­ski. Zda­wa­łem sobie sprawę, że inte­re­suje się moto­ry­za­cją, oraz że ist­nieją ludzie, dla któ­rych odróż­nie­nie marek nie jest pro­ble­mem, ale żeby odróż­niać modele? I to tylko na pod­sta­wie dźwięku sil­nika. Albo nad­ra­biać kil­ka­na­ście kilo­me­trów, żeby zoba­czyć kto ma lep­sze przy­śpie­sze­nie, a następ­nie poroz­ma­wiać o para­me­trach samochodu.

A to dopiero począ­tek. Nasłu­cha­łem się o inter­co­ole­rach, wod­nym zawie­sze­niu, luzach na tulei waha­cza, homo­lo­ga­cji, sadza­niu na gle­bie, tur­bow­try­skach, róż­nicy w skrzy­pie­niu paska kli­no­wego, a pompy pali­wo­wej i mnó­stwie rze­czy, któ­rych już nie pamię­tam. Na tra­sie pozdra­wiał nie­któ­rych kie­row­ców, tak jak to robią kie­rowcy auto­bu­sów. Zazwy­czaj na samo­cho­dach mieli sporo nakle­jek, ale zda­rzały się też nor­malne. Nor­malne dla mnie, bo póź­niej mi tłu­ma­czył co tam było pod­nie­sione, co opusz­czone, a co wystawało.

Po powro­cie poje­cha­łem z nim na spend samo­cho­dowy, z cie­ka­wo­ści. Nie­trudno się domy­ślić, że każdy chciał tam mieć wyjąt­kową furę, z nie­po­wta­rzal­nymi prze­rób­kami, a roz­mowy toczyły się na tematy, któ­rych ludzie z poza kli­matu, nie­wiele by zro­zu­mieli. Mimo to słu­cha­łem zaciekawiony.

To ich łączyło. Byli dziwni, ale wszy­scy razem.

Pasja

Pasja jest to jedna z naj­cen­niej­szych rze­czy, jaką czło­wiek może posia­dać. Dzięki niej pora­dzimy sobie w samo­to­ści, nastro­imy pozy­tyw­nie do życia, znaj­dziemy alter­na­tywę bez­owoc­nego mar­no­wa­nia czasu, zwięk­szymy swoją wie­dzę, będziemy inte­re­su­ją­cymi ludźmi, a jej brak jest upo­śle­dze­niem porów­ny­wal­nym z nie­zna­jo­mo­ścią języka angiel­skiego.

Z odtwór­stwem histo­rycz­nym nie mam już nic wspól­nego. Teraz moją pasją jest pisa­nie bloga i mógł­bym dużo opo­wia­dać o edge­ranku, SEO, plu­gi­nach do word­pressa i mnó­stwie innych rze­czy, o któ­rych ludzie z poza kli­matu nie­wiele by zrozumieli.

Nigdy nie jest za późno, aby zna­leźć nową. Otwórz się na nowe rze­czy, pró­buj nie­zna­nego, zain­te­re­suj się nowym tema­tem. Ludzie lubiący to samo zawsze się znajdą.

Bądź­cie dziwni razem. Ja będę dziwny dla was.

Bądźmy dziwni razem. Wszyscy.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.