Moje miasto to Budapeszt

A moje życie to Budapeszt.

Budapeszt - parlament

Widok na par­la­ment z dru­giego brzegu Dunaju.

Od cza­sów ogól­niaka wie­dzia­łem, że będę miesz­kał w innym kraju. Zosta­wić wszystko i prze­nieść się samemu do zupeł­nie nowego miej­sca nie jest łatwo. Jeśli już to zro­bimy, wtedy dra­styczna zmiana oto­cze­nia wymusi na nas szyb­kie adap­to­wa­nie się do nowych warun­ków. Zła­mie mono­to­nie, będziemy musieli od nowa odpo­wie­dzieć sobie na wszyst­kie pyta­nia, na które mamy już odpo­wiedź zwią­zaną z poprzed­nim miej­scem zamiesz­ka­nia. Gdzie tu można faj­nie zjeść, jakie pro­dukty kupo­wać, jak jeź­dzi komu­ni­ka­cja miej­ska, gdzie do banku, a gdzie do leka­rza? Tych rze­czy jed­nak nauczymy się dosyć szybko, a potem pozo­sta­nie już tylko kwe­stia tego, żeby jak naj­le­piej wyko­rzy­stać czas w nowym mie­ście. Zanim prze­nie­siemy się do następ­nego, bo wszystko się w końcu nudzi. No i dla­czego by miesz­kać w jed­nym miej­scu, skoro jest tyle innych, inte­re­su­ją­cych miejsc?

Budapest Baths

Łaź­nie na otwar­tym powie­trzu pod­czas zachodu słońca.

Od cza­sów ogól­niaka wie­dzia­łem, że będę miesz­kał w innym kraju. Choć obsta­wia­łem raczej zachód/północ Europy, ewen­tu­al­nie Stany, czy też kraje orien­talne. Nigdy nie przy­pusz­czał­bym, że zapusz­czę się w inną stronę, ale tak wyszło. No to prze­cież nie będę narze­kał. Wie­dzia­łem tylko tyle, że Buda­peszt to cał­kiem liczna sto­lica Węgier, mają prze­dziwny język, jedzą dużo papryki i darzą pola­ków sym­pa­tią. Nie szu­ka­łem żad­nych dodat­ko­wych infor­ma­cji, przy­je­cha­łem do mia­sta z nasta­wie­niem „zaskocz mnie”. No i zaskoczyło.

Budapest brigde with polish flags

Naprawdę nas lubią! Dzień przy­jaźni Polsko-Węgierskiej, 20 marca

Spodo­bało mi się tutaj od pierw­szej chwili. Wysyp impo­nu­ją­cych, zabyt­ko­wych budyn­ków przez całe cen­trum, które jest zadzi­wia­jąco duże. Miesz­ka­łem wcze­śniej w Kra­ko­wie, który teraz wydaje mi się co naj­wy­żej mia­stecz­kiem w porów­na­niu do Buda­pesztu. Do tego linie metra, prze­cież to taki szybki i wygodny śro­dek trans­portu! Niby w War­sza­wie też mamy, ale tylko jedną nitkę i naj­praw­do­po­dob­niej i tak będzie trzeba dokoń­czyć podróż tram­wa­jem. W nocy Buda­peszt tętni życiem, ilość miejsc w któ­rych można miło spę­dzić czas jest nie do zli­cze­nia. I co prawda czę­ści osób prze­szka­dza­łaby pro­hi­bi­cja w skle­pach po 22, to myślę że moż­li­wość picia alko­holu na zewnątrz bez kon­se­kwen­cji praw­nych w pełni zre­kom­pen­so­wa­łaby ten fakt.

Budapest under the bridge

Pod mostem jest cał­kiem kli­ma­tycz­nie. Na szczę­ście żaden bez­domny tu nie mieszkał.

Budapeszt burger

Można zjeść ze smakiem.

Budapeszt Lion

Nad bez­pie­czeń­stwem miesz­kań­ców czu­wają lwy.

Budapeszt retro shop

Biżu­te­ria w stylu Retro Vin­tage Gothic.

Budapeszt

Wystawa w skle­pie ze zdję­cia powyżej.

Budapeszt Market

Na targu warzyw­nym obsłuży was Pani z sili­ko­no­wym biu­stem. Inte­re­su­jące kwa­li­fi­ka­cje, jak do takiej pracy.

Buda­peszt jest mia­stem o któ­rym można by wiele napi­sać, oraz wiele poka­zać i jesz­cze to zro­bię! Tym­cza­sem jak podo­bały się zdjęcia?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • Beti

    ale Ci dobrze.…pamiętam jak kie­dyś wró­ci­łam pierw­szy raz z Wiednia…wjechałam do kra­kowa i pomy­śla­łam „kurwa, miesz­kam na wsi…:(„ myślę ze podobne masz odczucia…a fotki super, pani z sili­ko­nem zwłaszcza:P