Chorwacja Autostopem #1 — Start!

Dosta­łem tydzień wol­nego w korpo, także wypa­da­łoby prze­żyć jakąś przy­godę życia. Wybór padł na podróż auto­sto­pem na Chorwację.

Przy­go­to­wa­nia

Na podróż wybra­łem się z eM.  Przy­go­to­wa­nia nie były zbyt zor­ga­ni­zo­wane — aku­rat był to czas gdy koń­czyła mi się umowa na miesz­ka­nie, a dru­gie mia­łem od połowy sierp­nia, dla­tego też musia­łem wziąć urlop. Rze­czy trzy­ma­łem u zna­jo­mych w Buda­pesz­cie, gdzie po przy­jeź­dzie z Pol­ski spo­tka­łem się z eM, prze­pa­ko­wa­łem się, wypi­li­śmy jed­nego na podróż, a potem drugą na drugą nóżkę i byli­śmy gotowi do wyjścia.

Na stro­nie wiki­pe­dii auto­sto­po­wi­czów dowie­dzie­li­śmy się, z któ­rego punktu naj­ła­twiej łapać stopa w stronę Chor­wa­cji, gdzie pełni ener­gii, entu­zja­zmu i kilo­gra­mów na ple­cach uda­li­śmy się czym prędzej.

Widok z Google Maps na miej­sce z któ­rego zaczę­li­śmy podróż.

Pierw­szy kierowca

Miej­sce pole­cane nie bez przy­czyny, bar­dzo szybko zna­lazł się boha­ter na tyle odważny, żeby nas zabrać. Po angiel­sku umiał powie­dzieć mniej niż prze­ciętny matu­rzy­sta, jed­nak nie sta­no­wiło to więk­szego pro­blemu. Jechał do Sió­fok, poka­zał ład­nie na mapie, było na naszej tra­sie, nic tylko jechać. W dodatku słu­chał ele­ganc­kiej nuty, Scor­pions, Black Sab­bath, Aero­smith, także fajnie.

Jed­nak nie mogłoby być za faj­nie. Chcie­li­śmy żeby wysa­dził nas przy tra­sie na jakiejś sta­cji ben­zy­no­wej, a tu żad­nej nie było. Prze­je­cha­li­śmy zjazd na Sió­fok, 5 km, 10 km, 15 km i cią­gle nic. Gość mówi, a raczej prze­ka­zuje, że już dalej nas nie zabie­rze i zjeż­dżamy z trasy. Osta­tecz­nie lądu­jemy na sta­cji w wypiz­dówku dol­nym węgier­skim. Nie jest dobrze.

Cze­ka­nie i czekanie…

Każdy kto podró­żo­wał sto­pem wie jak to jest. A nie jest faj­nie. Co innego prze­czy­tać jed­nym tchem: „cze­ka­li­śmy w palą­cym słońcu 3 godziny”, a co innego prze­ży­wać te 3 godziny cier­piąc każdą minutę. Jedna sta­cja ben­zy­nowa prak­tycz­nie bez klien­tów i to w stronę Buda­pesztu. Nie­da­leko stra­gan przy­uliczny z arbu­zami, a po dru­giej stro­nie opu­sto­szały przy­sta­nek auto­bu­sowy. Po tych 3 godzi­nach cze­ka­nia kupi­li­śmy arbuza i osie­dli­śmy na przy­stanku. Będę jadł i nie zwra­cam uwagi na jadące samo­chody. Zdję­cie dobrze oddaje moje nasta­wie­nie z tam­tej chwili.

arbuuz

entu­zjazm bije po oczach

W takich chwi­lach czło­wiek zaczyna się zasta­na­wiać, czy aby na pewno to dobry pomysł. Czy nie lep­sze byłoby all inc­lu­sive wraz z całą rze­szą roda­ków w ogar­nię­tym wojną afry­kań­skim kraju? Albo stan­dar­dowo do szwa­gra na działkę, palić grilla i pić bro­wara? Na szczę­ście te smętne roz­my­śla­nia prze­rwało mi zatrzy­ma­nie się następ­nego kierowcy.

Sta­cja benzynowa

Daleko nie zaje­cha­li­śmy. Nawet nie pamię­tam żad­nego szcze­gółu doty­czą­cego kie­rowcy czy samo­chodu, choć wpływ na to mogło mieć dłu­go­trwałe oddzia­ły­wa­nie pro­mieni sło­necz­nych na mój cze­rep. Myślę, że gdyby czas w któ­rym pró­bo­wa­li­śmy łapać stopa poświę­cić na spa­cer, prze­szli­by­śmy tą odle­głość sami. Tylko, że po auto­stra­dzie cho­dzić nie wolno, a naj­więk­szym plu­sem było zna­le­zie­nie się znów na tra­sie M7.

Jeste­śmy znów w grze! Od jutra, bo zro­biło się ciemno.

Róg terenu wyzna­cza­ją­cego sta­cję ben­zy­nową — ide­alne miej­sce do roz­bi­cia namiotu.

Namiot

Miej­sce wyzna­czone, czas wziąć się za roz­bi­ja­nie namiotu. Poży­czy­łem go od zna­jo­mego, a nie było czasu zazna­jo­mić się z pro­ce­durą, także nasza próba nie nale­żała do zbyt uda­nych. Tro­pik był strasz­nie krzywo i nie dawał się zamknąć nad namio­tem, ze śle­dzi zre­zy­gno­wa­li­śmy zgod­nie z odwieczną mrzonką podróżników.

Dzi­siaj w nocy na pewno nie będzie padać

Pierw­szy dzień podróży auto­sto­pem dobiegł końca, daleko nie zaje­cha­li­śmy. Naj­waż­niej­sze jed­nak, że przy­goda się roz­po­częła. Przed nami tydzień pełen wra­żeń, emo­cji i przy­gód, który zre­la­cjo­nuję na blogu w naj­bliż­szych wpi­sach. Gdy już słońce zacho­dziło odwie­dził nas jesz­cze miesz­ka­niec pobli­skiego lasu — Waszka G.

–Psst kolego. Lepiej zostanę tutaj i was popil­nuję, bo zapo­wiada się na burzę.

Chor­wa­cja Auto­sto­pem #2 — Desti­na­tion Unk­nown »>

 

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.