Czy poświęcisz nogę w zamian za smoka?

Oglą­da­łem kie­dyś bajeczkę „Jak wytre­so­wać smoka”. Główny boha­ter zaprzy­jaź­nia się ze smo­kiem, który jest przed­sta­wi­cie­lem znie­na­wi­dzo­nego przez wikin­gów gatunku. W ramach przy­gód ratuje swoją wyspę przed ogrom­nych smo­kiem i przy­czy­nia się do oswo­je­nia gatunku, jed­nak nie bez obra­żeń — traci nogę. Prócz dostar­cze­nia wielu walo­rów roz­ryw­ko­wych bajka ta wzbu­dziła poważną dys­ku­sję filo­zo­ficzną o gra­ni­cach poświę­ceń, które jeste­śmy w sta­nie ponieść, w postaci jed­nego, pro­stego pytania.

Czy poświę­cisz nogę w zamian za smoka?

Jak wytre­so­wać smoka — pola­tać na takim byłoby elegancko.

Życie jed­nak nie jest takie pro­ste. Nie dosta­jemy jasno spre­cy­zo­wa­nego wyboru i dokład­nego bilansu zysków i strat. To nie jest tak, że krad­niemy czar­nego kota, zapalmy świece, rysu­jemy pen­ta­gram na pod­ło­dze kredą i wzy­wamy sza­tana, żeby się z nim tar­go­wać. Spo­kój ducha, 20 godzin tygo­dniowo przez 3 lata, utrata 4 loso­wych zna­jo­mych, gar­ści wło­sów i szklanki krwi w zamian za zosta­nie sław­nym gita­rzy­stą. Nikt jed­nak nie gwa­ran­tuje korzy­ści pod­pi­sa­nym cyro­gra­fem, więc nie wia­domo, czy opłaca cokol­wiek poświę­cić na ten cel.

Nie­ko­niecz­nie musi się opła­cać, ale w pra­wie każ­dym przy­padku warto.

Szcze­gól­nie, że nie musimy doko­ny­wać tak dotkli­wych poświę­ceń jak ampu­ta­cja nogi. Zazwy­czaj jest to kwe­stia czasu, prze­zwy­cię­że­nia leni­stwa, wycho­dze­nie poza stały rytm życia, bądź prze­by­wa­nia w miej­scach o niż­szym kom­for­cie. Mimo to ludzie zazwy­czaj nie są zbyt chętni, żeby opusz­czać sztywne wyzna­czone swo­imi przy­zwy­cza­je­niami, lub ocze­ki­wa­niami innych.

Przy­kłady

Możemy na przy­kład wytrzy­mać kilka dni na wood­stocku akcep­tu­jąc gor­sze warunki sani­tarne, nie­wy­godne spa­nie w namio­cie i ogra­ni­cze­nie diety, w zamian za kon­certy i przy­godę. Tylko jakie przy­gody mogą Cię spo­tkać, nie dowiesz się, póki nie spraw­dzisz. Bar­dzo czę­sto to co prze­ży­li­śmy przy­ćmiewa wszyst­kie nie­do­god­no­ści, wręcz o nich zapominamy.

Można rów­nież wyru­szyć w podróż, opie­ra­jąc się na auto­sto­pie i couch­sur­fingu. Należy być przy­go­to­wa­nym na nie­do­god­no­ści, takie jak nie­pew­ność noc­legu, spa­nie po dwor­cach, czy zno­sze­nie zno­jów podróży. Ogólny zarys drogi jest znany, ale co się będzie pod­czas niej działo? I co tam prze­żyję? Kwe­stia lote­rii, choć nie o wiele więk­sza szansa na radość niż z lotto. Jakieś 8 rzę­dów wiel­ko­ści większa.

Wcho­dząc w zwią­zek inwe­stu­jemy nasz czas, środki i spo­kój ducha w zamian za, hmmm, no wła­śnie za co? O ile ogólny zarys znamy, tak każda osoba jest inna przez co zawsze będzie to spora nie­wia­doma. Może nas spo­tkać zły czas, ale i dobre chwile, dla prze­ży­cia któ­rych naj­czę­ściej warto jest poświę­cić parę rzeczy.

Póź­niej może się oka­zać, że wcale nie jeste­śmy tacy szczę­śliwi w tym związku, a trzyma się on raczej dzięki przy­zwy­cza­ja­niu. I wtedy roz­sta­nie się nie jest łatwe, mimo że bilans strat i zysków na pierw­szy rzut oka wska­zuje nam bar­dziej roz­sądne roz­wią­za­nie.  Lepiej jest zary­zy­ko­wać i nie pozwo­lić żeby „jest chu­jowo, ale sta­bil­nie”, zamie­niło się na „już zawsze będzie sta­bil­nie, ale chujowo”.

Zawsze po takich wyda­rze­niach wyno­simy lek­cję, cho­ciażby taką z kim się nie wiązać.

Można też nie spać w tygo­dniu do 4 rano, żeby zoba­czyć czer­wony księ­życ. Tylko dla­tego, że taki zda­rza się raz na 30 lat, a ode­spać można każ­dego innego dnia.

A gdyby można było poświę­cić nogę za smoka, to na pewno bym to zrobił.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.