Florencja — Streetart

Jak prze­my­cić stre­etart do mia­sta, które samo w sobie jest dzie­łem sztuki, żeby go nie spro­fa­no­wać? Bar­dzo łatwo, wystar­czy użyć wyobraźni.

Mamy butelki z ben­zyną i kamienie

Stre­etart jest jedną z naj­bar­dziej żywych form sztuki. Pier­wot­nie two­rzona po godzi­nach przez ano­ni­mo­wych auto­rów, wery­fi­ko­wana przez zwy­czaj­nych ludzi. Na jej atrak­cyj­ność wpływa rów­nież ulot­ność dzieła, nie­które utrzy­mają się kilka dni, inne będą zdo­bić mia­sto przez lata.

Przy­kła­dem może być nie­dawne usu­nię­cie pracy jed­nego z naj­słyn­niej­szych arty­stów stre­etart o pseu­do­ni­mie Banksy.

Na szczę­ście ostat­nimi czasy poja­wia się trend zdo­bie­nia mia­sta, jed­nak zazwy­czaj są to wiel­ko­for­ma­towe murale. Nie żebym miał coś prze­ciwko, bar­dzo mi się podo­bają i jestem dumny, że jed­nym z przo­du­ją­cych w tej kate­go­rii miast jest Łódź.

Wróćmy jed­nak do Flo­ren­cji. Tro­chę zmy­li­łem wszyst­kich minia­turką, gdyż chce się sku­pić na dość spe­cy­ficz­nej kate­go­rii. W mie­ście któ­rego histo­ria sięga przed począt­kami chrze­ści­jań­stwa, nie­mal każda budowla to zaby­tek. Jed­nak arty­sta CLET wpadł na dosko­nały pomysł. Zosta­wił mia­sto i jego fasady w spo­koju, a zajął się ozda­bia­niem zna­ków dro­go­wych. Zobacz­cie sami.


To jest sztuka na miarę naszych moż­li­wo­ści. My tą sztuką otwie­ramy oczy nie­do­wiar­kom! Mówimy: to jest nasze, przez nas zro­bione, i to nie jest nasze ostat­nie słowo! A nie białe kwa­draty, na bia­łym tle.

Dzieło przed­sta­wia­jące biały kwa­drat na bia­łym tle sta­nowi szczy­towe osią­gnię­cie Kazi­mie­rza Male­wi­cza i zara­zem zamknię­cie okresu malo­wa­nia obra­zów z jedną figurą jako głów­nym tematem.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.