Ideał kobiecości

–Dla­czego nie jestem dłu­go­nogą blon­dynką z nie­bie­skimi oczami? — reto­rycz­nie zapy­tała Andżela podejrz­li­wie przy­glą­da­jąc się swo­jemu odbi­ciu. — I gdyby jesz­cze mieć o roz­miar więk­sze piersi? — roz­ma­rzyła się trzy odde­chy i dwa obroty póź­niej. — Wtedy była­bym jak ideał kobie­co­ści, dzie­sięć na dzie­sięć. Zdzi­sław, czy ja się mogę spodo­bać jakie­muś face­towi taka, jaka jestem?
–Mam dla Cie­bie złą wia­do­mość. Mogła­byś, tak samo jak Twoja sąsiadka i prak­tycz­nie każda inna dziew­czyna.
–CO?! Nikt by nie chciał takiej wywłoki jak ona.

Tak. Oczy­wi­ście, że tak

Pierw­sze wrażenie

Zawsze i wszę­dzie oce­niamy ludzi po wyglą­dzie. Oznaj­mia­jąc zna­jo­mym, że pozna­li­śmy nowy obiekt wes­tchnień naj­le­piej od razu wysta­wić notę, gdyż będzie to pierw­sze pyta­nie zain­te­re­so­wa­nych. Możemy opi­sać osobę poda­jąc jej wzrost, wagę, roz­miar miseczki, obwód w bio­drach, kolor wło­sów, kształt zębów, stan cery, ale zna­jo­mość tych war­to­ści, w żaden spo­sób nie przy­bliży nas do zna­jo­mo­ści jej oceny w dzie­się­cio­punk­to­wej skali.

Z dwóch pro­stych powo­dów. Po pierw­sze jest to subiek­tywna ocena i nie ist­nieje kla­syczny model piękna, który podej­dzie każ­demu. To nie jest tak, że niczym jed­no­rożce ist­nieją ludzie osią­ga­jący 10/10 w oczach wszyst­kich innych i dobie­rają się w pary tylko ze sobą, by razem kopyt­ko­wać przez resztę życia. Po dru­gie, jed­nej oso­bie mogą podo­bać się różne cechy, rów­nież takie nawza­jem się wykluczające.

Ja na przy­kład bar­dzo lubię połą­cze­nie deli­kat­nej, dziew­czę­cej fizjo­no­mii z alter­na­tyw­nymi zapę­dami. Wszel­kiego rodzaju kol­czyki, tatu­aże, kolo­rowe włosy, nie­stan­dar­dowy spo­sób ubie­ra­nia spra­wia, że od samego początku patrzę na taką nie­wia­stę życz­liw­szym okiem. Nie ozna­cza to jed­nak, że wzgar­dził­bym mulatką o krę­co­nych wło­sach i kobie­cych kształ­tach. Takie też są bar­dzo fajne. Albo wysoką, wyspor­to­waną bru­netką o brzu­chu jak kamienny ołtarz, być może nawet faj­niej­szym od mojego. Albo połą­cze­nie rudych wło­sów, pie­gów i zie­lo­nych oczu. I wiele, wiele innych rów­nież jest faj­nych. Zresztą ozdo­bi­łem wpis przykładami.

Pierw­sze wra­że­nie, wia­domo ważne, ale sta­wia Cię jedy­nie w sytu­acji — podo­basz mi się, nie spier­dol tego. O ile fak­tycz­nie ist­nieją ludzi, któ­rych na pierw­szy rzut oka skre­ślimy, to więk­szość zapi­suje się w gru­pie neu­tral­nej. I nawet jeżeli nie zapi­sa­łaś się w pamięci jako super laseczka, zawsze można się odkuć. Bo o wiele waż­niej­sze jest to, co widzimy później.

Dru­gie wrażenie

I nie ma to nic wspól­nego z wyglą­dem. Bo nawet naj­pięk­niej­sza buzia, naj­szczu­plej­sza kibić, naj­lep­szy tyłek i Chan­nel numer 5 nie ura­tują Cię, jeżeli spę­dze­nie godziny w Twoim towa­rzy­stwie to udręka. Do gry wcho­dzi ta mityczna i legen­darna oso­bo­wość, którą każdy by chciał mieć, a nikt nie wie gdzie szu­kać. Wpływa ona na odbiór w dwóch zupeł­nie nie­za­leż­nych kwestiach.

Pierw­sze to podej­ście do sie­bie i świata. Jeżeli jesteś osobą wesołą, cie­kawą świata, czer­piącą radość z życia, to odbija to się w Twoim zacho­wa­niu i mimice. Błysk w oku, prze­gry­zie­nie warg, rado­sny uśmiech i można jed­no­rożce kraść. Nigdy nie daj­cie sobie wmó­wić, że bycie atrak­cyjną i sek­sowną to kwe­stia tyłka i cyc­ków. To tylko narzę­dzia, które mogą pomóc poka­zać naj­waż­niej­sze — to co jest w środku. Nie­któ­rzy z naj­lep­szymi nie są w sta­nie sobie pora­dzić, a inni za pomocą kiep­skich narzę­dzi two­rzą arcydzieła.

Tak. Nawet bez tatu­ażu oscy­lo­wa­łaby w oko­licy końca skali.

Druga sprawa to inte­li­gen­cja. Nazwij­cie mnie sta­ro­mod­nym, ale jakoś nie jestem w sta­nie wytrzy­mać w towa­rzy­stwie ludzi, z któ­rymi dzie­ląca mnie prze­paść jest zbyt wielka. Jakoś tak mam, że jeżeli decy­duje się spę­dzać z kimś czas, to na pozio­mie dys­ku­sji też musi cie­ka­wie. Nawet nie cho­dzi o to, że to mój kaprys, czy poczu­cie wyż­szo­ści, nic z tych rze­czy. Po pro­stu w ramach nie­świa­do­mej reak­cji obron­nej orga­ni­zmu, dys­ku­sja jest kie­ro­wana w takim kie­runku spek­ta­ku­lar­nego końca.

Od wielu lat skła­niam się w stronę stwier­dze­nia, że to zaleta.

Reszta wra­żeń

I tutaj koń­czy się temat, jeżeli zależy Ci tylko na wzbu­dze­niu wes­tchnień przed­sta­wi­cieli płci prze­ciw­nej. Gdyby jed­nak zale­żało na czymś innym, albo czymś wię­cej, to rów­nież nie jest to czas, ani miej­sce. Wpis ten ma uświa­do­mić, że facet nie posiada zapro­gra­mo­wa­nego kla­stra w pamięci opi­sa­nego ideał kobie­co­ści. Zawsze jed­nak możesz taki stwo­rzyć i wpi­sać tam infor­ma­cje o sobie.

I nie ma to nic wspól­nego z cyc­kami, bo każde są fajne.

Tak, dobre połączenie.

Skoro jed­nak mam jesz­cze tro­chę miej­sca i waszą uwagę, to posta­no­wię roz­strzy­gnąć dyle­mat, który cią­gnie się za świa­tem od sta­ro­żyt­nych Greków.

Czy waż­niej­sza jest ładna buzia, czy ładne ciało?

Sokra­tes

Zakła­damy przy tym, że poziom dru­giego jest przy­zwo­ity. W takim przy­padku oczy­wi­stą odpo­wie­dzią jest ciało. Nie tylko bar­dziej rzu­tuje na cało­kształt wyglądu, ale także jest odzwier­cie­dle­niem naszych cech, nawy­ków i cha­rak­teru, a do tego mamy bar­dzo duże moż­li­wo­ści zwięk­sze­nia jego atrakcyjności.

Dobrze mieć ładną buzię, nie zaprze­czę, ale tylko w połą­cze­niu z ład­nym cia­łem. Bo ina­czej wygląda się dobrze tylko na zdję­ciu noszo­nym w port­felu. No i na sel­fie, ale teraz każdy może zro­bić ładne selfie.

Adno­ta­cja

Ponie­waż więk­szość moich czy­tel­ni­ków to nie­wia­sty, co mnie bar­dzo cie­szy, pozwo­li­łem sobie porzu­cić uni­seks i pisać z męskiego punktu widze­nia. Jed­nak arty­kuł ten działa rów­nież w drugą stronę, i to chyba nawet bar­dziej. W końcu to faceci są wzrokowcami.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.