Ile odwagi wymaga podróżowanie?

Pra­wie rok spę­dzi­łem podró­żu­jąc po Ame­ryce Połu­dnio­wej, no i nie da się tego ukryć ani wyciąć z życio­rysu. Mam mnó­stwo opo­wie­ści, aneg­do­tek, wspo­mnień, wpi­sów w inter­ne­cie, czy cho­ciażby zdjęć na ser­wi­sach spo­łecz­no­ścio­wych. Moja rodzina, zna­jomi, czy też czy­tel­nicy zdają sobie z tego sprawę, ale jak poznaję nowych ludzi, to czę­sto jest szok, nie­do­wie­rza­nie, miliony pytań bez odpo­wie­dzi. A już naj­czę­ściej któ­raś z waria­cji stwier­dze­nia, jaki to jestem odważny.

–Ale jak to tak, nie bałeś się?
–Kła­miesz,
–Ty to masz jaja.
–Ja bym się nigdy nie odwa­żył na coś takiego.

Ja, gdy ktoś mówi że trzeba być nie­zwy­kle odważ­nym, żeby podróżować.

Pro­blem z tego typu wypo­wie­dziami jest taki, że nie tylko mnie zawsty­dzają, ale też dość mocno mijają się z prawdą. Fak­tycz­nie zwrot „kupi­łem bilet w jedną stronę do Ame­ryki Połu­dnio­wej i spę­dzi­łem tam pra­wie rok” może brzmieć sza­le­nie, tak samo jak kie­dyś brzmiał zwrot „musisz się nauczyć liczyć w pamięci, prze­cież nie będziesz cią­gle nosił przy sobie kal­ku­la­tora”. Od tam­tego czasu świat się jed­nak tro­chę zmienił.

Teraz sza­le­nie brzmia­łoby zało­że­nie, że ktoś może nie mieć tele­fonu. I to takiego, który setki razy prze­wyż­sza urzą­dze­nie, które posa­dziło rakietę Apollo11 na księ­życu, aby Arm­strong miał nie­po­wta­rzalną oka­zję wyko­nać moon­walka, który zawsty­dził nawet Jack­sona. Co wię­cej, poje­dyń­cze wyszu­ka­nie frazy w wyszu­ki­warce Google zużywa wię­cej mocy obli­cze­nio­wej, niż cały pro­gram kosmiczny Apollo. Nie tylko lotu poje­dyn­czej rakiety, ale 11 lat badań, wraz z 17 lotami na księ­życ.

Skoro w tej kwe­stii doszło do tak wiel­kiej rewo­lu­cji, to można się spo­dzie­wać, że w ramach bez­pie­czeń­stwa podróży też doszło do inno­wa­cji. Zasta­nówmy się więc, czego można się bać będąc w podróży? Przy­cho­dzi mi do głowy kilka rze­czy — strata pie­nię­dzy, bariera języ­kowa, zgu­bie­nie się, brak noc­legu, głód, spa­nie daleko od mamy.

Jeżeli cho­dzi o ostat­nie, to powinno przejść jakoś z koń­cem przed­szkola, a wszyst­kie pozo­stałe zostały prak­tycz­nie wyru­go­wane przez nowo­cze­sną tech­no­lo­gię wraz z postę­pu­jącą globalizacją.

Ja, gdy ktoś się pyta co jadłem pod­czas podróży.

Nie musimy mieć przy sobie dużo gotówki, bo wystar­czy nam karta płat­ni­cza. Nawet jeżeli ktoś nam ukrad­nie, czy zgu­bimy, to nie stra­cimy pie­nię­dzy. Zawsze można mieć dru­gie konto z inną kartą i zro­bić prze­lew inter­ne­towy. Ist­nieją apli­ka­cje, które na bie­żąco prze­tłu­ma­czą słowa innych osób, nie wspo­mi­na­jąc już o tak try­wial­nych jak słow­niki. Jeste­śmy w sta­nie za pomocą sygnału GPS spraw­dzić swoje poło­że­nie na mapie, jak i wyzna­czyć trasę do dowol­nego punktu. Możemy dokład­nie zapla­no­wać całą logi­stykę, usta­lić trasę, spraw­dzić prze­woź­ni­ków, a czę­sto nawet kupić bilety, wyszu­kać hostele i restau­ra­cje, oraz prze­czy­tać opi­nie setek osób na ich temat.

Inna kwe­stia to fakt, że wiele osób już doszło do takiego wnio­sku i podró­żo­wało. Nie mówię tutaj o dzie­siąt­kach, ale o set­kach, czy nawet w nie­któ­rych miej­scach tysią­cach. W związku z czym miej­scowi szybko się dosto­so­wali wycho­dząc naprze­ciw ocze­ki­wa­niom. Oso­bi­ście nie byłem jesz­cze w Azji, czy Afryce, ale jestem pewien że w więk­szo­ści roz­sąd­nych miejsc (np. takich nie obję­tych wojną) można zna­leźć dobrze roz­wi­niętą infra­struk­turę tury­styczną. Zresztą nie ma w tym nic dziw­nego, ludzie przy­jeż­dżają z pie­niędzmi, każdy musi coś jeść i gdzieś spać, a kto może zaofe­ro­wać zaspo­ko­je­nie potrzeb, ten zara­bia, bez żad­nych Vatów i Zusów. Kapi­ta­lizm at it’s finest.

Ja, gdy myślę o swo­ich podróżach.

Ist­nieje kilka cech, które wypa­da­łoby posia­dać żeby wybrać się w długą podróż, jed­nak odwaga nie jest jedną z nich. Naj­więk­szą odwagą trzeba się wyka­zać, aby prze­zwy­cię­żyć ten ste­reo­typ w swoim umyśle.

No i na bramki na lot­ni­sku. One zawsze są straszne.

Żeby tak podró­żo­wać trzeba głów­nie umieć/chcieć wyjść ze strefy kom­fortu. Jed­nak do tego rów­nież nie trzeba odwagi, wystar­czy samozaparcie.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • https://singielkalive.wordpress.com/ Patry­cja

    Ja jed­nak pod­czas podróży boję się zawsze zatru­cia pokar­mo­wego lub innych chorób.

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Co do cho­rób to szcze­piena powinny wyklu­czyć wszystko czego nie zła­piesz w domu.
      Jeżeli zaś cho­dzi o zatru­cie pokar­mowe to zupeł­nie inna sprawa. Prę­dzej czy póź­niej może się tra­fić, a ja aku­rat mia­łem to szczę­ście, że mia­łem czas i spo­kój, żeby je prze­trwać, póź­niej orga­nizm się przy­zwy­czaił. Jakby jechać na dwa tygo­dnie tylko i mieć połowę czasu spę­dzić z zatru­ciem, to fak­tycz­nie kiep­sko. Chyba w takim wypadku pre­wen­cyj­nie zaży­wał­bym jakiś alko­hol do posiłków 🙂