Jak loteria paragonowa uratuje kraj

Jed­nak tele­wi­zja się cza­sem do cze­goś przy­daje. Dzięki niej wiem o czymś takim jak lote­ria para­go­nowa, która ma ura­to­wać legalne biz­nesy w naszym kraju przed czarną strefą.

To nie jest żart. To zna­czy jest, tylko nie­stety taki przy­pad­kowy. Auto­rzy pew­nie zacie­rają ręce i wyko­nują gest znany z bajki „sąsie­dzi” w ramach wyko­na­nia dobrej roboty, a nie zdają sobie sprawy, że wyszło jak zwy­kle. Coś jak spot o dopa­la­czach.

Kadr z bajki sąsie­dzi. Jeżeli nie koja­rzysz tej Cze­skiej perły kine­ma­to­gra­fii, to pole­cam nad­ro­bić na YT.

O co chodzi?

Mini­ster­stwo finan­sów wpa­dło na genialny pomysł - wśród osób, które zare­je­strują otrzy­mane para­gony fiskalne, na stro­nie https://loteriaparagonowa.gov.pl, wylo­so­wane zostaną cenne nagrody. Ipady, note­bo­oki, a nawet samo­chody i to wszystko zwol­nione z podatku! Co prawda nagród jest nie­wiele, ludzi w Pol­sce dość sporo, a do tego można zare­je­stro­wać dowolną ilość para­go­nów — w kon­se­kwen­cji szansa na wygraną będzie jesz­cze mniej­sza niż tra­fie­nie przez mete­oryt. I można by pomy­śleć cał­kiem spoko ini­cja­tywa, gdyby nie geneza jej powstania.

Po co to wszystko?

Na tej stro­nie znaj­duje się rów­nież dział edu­ka­cja, który uświa­da­mia ludzi, jak dużą rolę peł­nią para­gony w uczci­wym obro­cie gospo­dar­czym i pra­wi­dło­wym funk­cjo­no­wa­niu pań­stwa. Że mimo obo­wiązku posia­da­nia kas fiskal­nych, dla prak­tycz­nie każ­dego biz­nesu nie­za­leż­nie od obrotu, część osób sprze­daje na czarno, albo nie dru­kuje każ­dego para­gonu. Przez to zani­żane są wpływu do skarbu pań­stwa z tytułu podatku VAT, który prze­zna­czany jest na poprawę stanu dróg, czy tak wspa­niale dzia­ła­jące insty­tu­cje w naszym kraju jak edu­ka­cja, służba zdro­wia, poli­cja, armia. Dodat­kowo uczciwi przed­się­biorcy muszą kon­ku­ro­wać z oszu­stami, co znacz­nie zmniej­sza ich szanse na roz­wój biznesu.

Photo cre­dit: ben_osteen / Foter / CC BY

Jed­nak ludzie dosko­nale zdają sobie z tego sprawę. Będąc kie­dyś na prób­nym dniu pracy w wodo­poju (takie miej­sce, gdzie leje się piwo), jedną z pierw­szych instruk­cji było, aby sta­rać się nabi­jać jak naj­mniej zaku­pów na kasę. Czy­ta­jąc o tej lote­rii można odnieść wra­że­nie, że to wła­śnie czarna strefa jest naj­więk­szym prze­ciw­ni­kiem legal­nych biz­ne­sów, a uni­ka­nie odpro­wa­dza­nia skła­dek przez drob­nych krę­ta­czy powo­duje upa­dek uczci­wych firm wypru­wa­ją­cych sobie żyły w dobie kapitalizmu.

Od początku roku zbie­ram para­gony za wszyst­kie wydatki i ani razu nie zda­rzyło mi się upo­mnieć się o zapo­mniany wydruk. Bio­rąc pod uwagę, że bez para­gonu sprze­daje się głów­nie nar­ko­tyki, ruskie fajki i leje piwo w spe­lu­nach, to dodat­kowe wpływy do budżetu spo­wo­do­wane zwięk­sze­niem świa­do­mo­ści kon­su­menta, poprzez lote­rię para­go­nową oscy­lo­wać będę w żenu­jąco niskich gra­ni­cach. Naj­praw­do­po­dob­niej nawet nie pokryją kosz­tów jed­nego z 16 samo­cho­dów, które są nagro­dami w tym happeningu.

Czy żaden z geniu­szy pra­cu­ją­cych w mini­ster­stwie finan­sów nie pomy­ślał, że pol­scy przed­się­biorcy mie­rzą się z zupeł­nie innymi i o wiele bar­dziej poważ­nymi pro­ble­mami? Para­fra­zu­jąc karierę Niko­sia Dyzmy „by pomy­śleli, gdyby kurwa mieli mózgi”.

Pro­blemy pol­skich przedsiębiorców

Skom­pli­ko­wane, nie­ja­sne i czę­sto zmie­nia­jące się prze­pisy prawne, które nie posia­dają jed­no­znacz­nej inter­pre­ta­cji. Do tego kurio­zal­nie ogromny czas spę­dzony na wypeł­nia­nie obo­wiąz­ków podat­ko­wych, koniecz­ność zapłaty sta­łej składki dla ZUS, która zostaje mitrę­żona w wyjąt­kowo spek­ta­ku­larne spo­soby, nie­za­leż­nie od obro­tów i wiel­ko­ści firmy. Szcze­gól­nie dotkliwe dla małych przed­się­bior­ców z nie­uczci­wymi kon­tra­hen­tami, któ­rzy cze­kają śred­nio baga­tela 830 dni na docho­dze­nie należ­no­ści z sądów. No i na sam koniec marne moż­li­wo­ści pozy­ska­nia środ­ków na roz­po­czę­cie dzia­łal­no­ści. Zresztą wcale się nie dzi­wię, bo bio­rąc pod uwagę poprzed­nie punkty, utrzy­ma­nie się na rynku jest kwe­stią wyjąt­kowo trudną.

Opti­mus — przy­kład pol­skiego poten­tata branży kom­pu­te­ro­wej, któ­remu pań­stwo pomo­gło tak bar­dzo, że firma upa­dła, a jego wła­ści­ciel Roman Klu­ska po 4 latach sądów otrzy­mał odszko­do­wa­nie 5000 zł. Teraz w jego byłej sie­dzi­bie mie­ści się urząd pracy, dając nam przy­kład jak w Pol­sce chęt­nie i żar­li­wie wspiera się przed­się­bior­czość. Wię­cej o histo­rii opti­musa ogląd­nie­cie TUTAJ.

Na szczę­ście lote­ria para­go­nowa wyru­guje czarną strefę, biz­nes w Pol­sce roz­kwit­nie jak nigdy przed­tem, a ludziom będzie się żyło długo i szczę­śli­wie dobrze i dostatnio.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • ToJa

    Z jed­nej strony taka akcja jest super, ale z dru­giej ludzie bez inter­netu (a czę­sto nawet z nim) nie będą/nie mają poję­cia, że jest coś takiego…

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Ja o niej usły­sza­łem w tra­dy­cyj­nych mediach, choć fak­tycz­nie trzeba mieć inter­net, żeby zare­je­stro­wać para­gony. Jak będę na mie­ście i uda mi się gdzieś zare­je­stro­wać taki relikt prze­szło­ści jak kafejka inter­ne­towa, to z cie­ka­wo­ści spy­tam, czy przy­cho­dzą ludzie reje­stro­wać paragony.