Jak się uczyć języków obcych?

Ile się naoglą­da­łem ostat­nio samo­zwań­czych eks­per­tów gwa­ran­tu­ją­cych naj­szyb­sze spo­soby jak się uczyć języ­ków obcych. Na szczę­ście zro­bi­łem to dopiero ostat­nio, więc mogę cał­kiem obiek­tyw­nie przed­sta­wić wam moją opi­nię laika.

Sło­wem wstępu

Jestem umy­słem ści­słym, a prócz tego od lat znam angiel­ski w stop­niu umoż­li­wia­ją­cym swo­bodną kon­wer­sa­cję towa­rzy­ską, jak i rów­nież tech­niczną. W szko­łach mia­łem kilka lat fran­cu­skiego i rosyj­skiego, jed­nak pamię­tam z nich bar­dzo nie­wiele. Naprawdę bar­dzo. Uzna­łem, że zna­jo­mość angiel­skiego jest prio­ry­te­tem, jest nie­zbędny do odbioru więk­szo­ści two­rów kul­tury jakie do nas tra­fiają, komu­ni­ka­cji w prak­tycz­nie każ­dym pań­stwie i gene­ral­nie dobrze jest znać język. Było to dla mnie tak bar­dzo oczy­wi­ste, że dzi­wi­łem się ludziom, któ­rzy nie mówią po angiel­sku, mimo lat nauki i sprzy­ja­ją­cych okoliczności.

Następ­nie rzu­ci­łem wszystko co mia­łem i wyje­cha­łem sobie na podróż po Ame­ryce Połu­dnio­wej (w ogóle to trwa już 3 mie­siące a jesz­cze nie opu­ści­łem Ame­ryki Środ­ko­wej), gdzie posta­no­wi­łem nauczyć się hisz­pań­skiego. Odkry­łem, że tutaj są pro­wa­dzone szkoły języka, w któ­rych wła­śnie zaczyna mi się 8 tydzień. Osiem inten­syw­nych tygo­dni nauki, po kilka godzin dzien­nie pozwo­liło mi osią­gnąć poziom, w któ­rym pozna­łem całą gra­ma­tykę, a aktu­al­nie moje lek­cje to 5 godzin roz­mów z nauczy­cie­lem. Dzi­siaj to nawet mi się śniło, że roz­ma­wiam po hisz­pań­sku, także myślę, że jestem bar­dzo na bie­żąco, aby się na ten temat wypowiedzieć.

Rady z inter­netu jak się uczyć języ­ków obcych

Jako osoba wtórna i bez wła­snych pomy­słów musia­łem oczy­wi­ście na początku spraw­dzić co też inni powie­dzieli na ten temat. W ramach oglą­da­nia fil­mi­ków, mia­łem oka­zję zoba­czyć mnó­stwo osób, m.in. cał­kiem fajne cycki i dla rów­no­wagi gościa, który sepleni. Także się zrów­no­wa­żyło. Treść tych fil­mi­ków mniej wię­cej się pokrywa, lecz moją uwagę zwró­ciły dwa — pierw­szy z nich to metoda koł­cza Mate­usza Grze­siaka o tym, jak nauczyć się języka w tydzień. Jako, że moje zda­nie o coł­czingu jest nie­zbyt pochlebne posta­no­wi­łem spraw­dzić dokład­niej co i jak. Wg. infor­ma­cji na jego stro­nie okre­śla się poli­glotą zna­ją­cym 8 języ­ków, a jego strona jest dostępna tylko w 3. Do tego wykład o języ­kach dostępny po hisz­pań­sku jest dokładną kalką tego, co mówi po pol­sku. Nawet przy­kład z tym, że nie potrze­bu­jemy znać zbyt dużo słów, bo kto użył w tym roku słowa ul, jest iden­tyczny. No i nie udało mi się zna­leźć nic w innych języ­kach. No, ale skończmy z wykon­cy­po­wa­nymi zło­śli­wo­ściami, skupmy się na tych prawdziwych.

Żeby spra­wie­dli­wo­ści stała się zadość od razu pod­kre­ślę, że więk­szość jego rad jest roz­sądna, a infor­ma­cje któ­rych udziela są praw­dziwe i nawet w nie­któ­rych kwe­stiach pozo­sta­wia­ją­cych pole do inter­pre­ta­cji się zga­dzamy. Wia­domo, skoro nauczył się tego hisz­pań­skiego (pod­czas tego wykładu bar­dzo ogra­ni­cza uży­cie gra­ma­tyki, w 95% jest to pod­sta­wowy czas teraź­niej­szy), z angiel­skiego zapewne też to coś tam wie i jakieś doświad­cze­nie ma. Tylko że po tych wszyst­kich infor­ma­cjach, które użyt­kow­nik zaak­cep­tuje (bo ma ku temu pod­stawy) wyska­kuje z takim paź­dzie­rzem(?), że moż­liwe jest naucze­nie się języka obcego w 7 dni.

I sprze­daje na to kursy w for­mie dwu­go­dzin­nego video. Przy­po­mina mi to sytu­ację, jak zna­la­złem kie­dyś książkę o szyb­kim czy­ta­niu, gdzie przez całe 200 stron autor udo­wad­niał, że szyb­kie czy­ta­nie jest moż­liwe. A potem książka się skoń­czyła. Bio­rąc pod uwagę, że więk­szość infor­ma­cji jakie udzie­lił na początku były praw­dziwe, to że ludzie są leniwi i chcie­liby umieć kolejne języki nie inwe­stu­jąc w to zbyt wiele wysiłku i czasu, wycho­dzi że może na tym zara­biać. Na wci­ska­niu ludziom kitu, że moż­liwe jest opa­no­wa­nie języka obcego w 7 dni. Aby to udo­wod­nić, posłu­gi­wał się kil­koma argumentami:

misma

Super dowód na to, że nauczysz się języka w tydzień.

Języki są podobne - teo­re­tycz­nie tak, acz­kol­wiek jest to znaczne uprosz­cze­nie. Kie­dyś na alle­gro można było kupić plik, który pozwoli nauczyć się 1000 słó­wek z angiel­skiego w prze­ciągu jed­nego dnia. Była to lista słó­wek, które brzmią prak­tycz­nie tak samo po pol­sku i po angiel­sku, więc teo­re­tycz­nie wszystko się zga­dzało. Róż­nica była taka, że ludzie ocze­ki­wali magicz­nego spo­sobu, który pozwoli im nauczyć się 1000 dowol­nych słó­wek w prze­ciągu jed­nego dnia. Wszak zde­cy­do­wana więk­szość pod­sta­wo­wych słów jest zupeł­nie inna. Tutaj będzie bar­dzo podob­nie, choć fak­tycz­nie może być łatwiej jeżeli będziemy się uczyć języka z tej samej rodziny języ­ko­wej, co wcale nie zna­czy, że będzie łatwo, szybko i przy­jem­nie. Na chyba, że znasz kilka języ­ków z tej samej rodziny, to wtedy fak­tycz­nie możesz nauczyć się bar­dzo szybko, ale wąt­pię, żeby takie osoby wyku­po­wały szko­le­nia u coł­czów o tym jak się mają uczyć.

Dziecko się uczy natu­ral­nie — na ten temat to nawet zna­la­złem wpis na jego blogu. Nie do końca wiem jak się do tego odnieść, bo to jest bar­dziej twór moty­wu­jący, niż fak­tycz­nie dający jakieś kon­kretne rady. Opi­suje on po kolei pro­cesy jak dziecko uczy się języka i sta­wia tezę, że doro­sły może zasto­so­wać odpo­wied­nie tech­niki, aby się szybko nauczyć. A dla mnie to jest zupełna bzdura. Że niby miał­bym gawo­rzyć, albo uży­wać bez­oko­licz­ni­ków? Albo że miał­bym uży­wać kon­struk­cji, domy­śla­jąc się co one zna­czą, pod­czas gdy mógł­bym poznać definicję?

Jedyną prze­wagą dziecka nad doro­słym uczą­cym się języka jest to, że dla dziecka jest to jedyny spo­sób komu­ni­ka­cji ze świa­tem, oraz jest ono oto­czone cały czas języ­kiem. Jeżeli cho­dzi o moż­li­wość pozna­nia zasad gra­ma­tycz­nych i odnie­sie­nie ich do aktu­al­nego stanu wie­dzy doro­śli mają prze­wagą. To że wszyst­kie dzieci w końcu nauczą się języka, a doro­słym nie­czę­sto się to udaje jest kwe­stią tylko i wyłącz­nie tego, że doro­śli posia­dają już jeden język do komu­ni­ka­cji ze światem.

Gra­ma­tyka jest niepotrzebna/łatwa — no to to już w ogóle jest dla mnie kosmos. Jest tyle róż­nych kon­struk­cji gra­ma­tycz­nych w języ­kach i nie zostały one wymy­ślone z nudów, tylko dla­tego, że są uży­teczne. Oczy­wi­ście minie sporo czasu zanim będziemy mieli pew­ność któ­rego z 4 cza­sów prze­szłym użyć w każ­dej sytu­acji, jed­nak w więk­szo­ści z nich jest to dość pro­ste do wybra­nia. A już stwier­dze­nie, że gra­ma­tyka hisz­pań­ska jest pro­sta (jakieś 3:20 w fil­miku, który zalin­ko­wa­łem) jest dla mnie jaw­nym kłam­stwem, cho­ciażby z tego powodu, że w naszym języku nie mamy cza­sów typu per­fekt (w angiel­skim są), oraz trybu łączą­cego (są jakieś szcząt­kowe pozo­sta­ło­ści, jed­nak za mało żeby móc zro­bić z tego peł­no­prawne odniesienie)

Pod­su­mo­wu­jąc to co można wycią­gnąć z tygo­dnio­wych kur­sów języ­ko­wych Mate­usza Grze­siaka, to zapewne moż­li­wość zała­twie­nia naj­prost­szych spraw, pod warun­kiem że idą zgod­nie ze sce­na­riu­szem, który prze­ra­bia­li­śmy. Mniej wię­cej tak, jak­by­śmy posłu­gi­wali się roz­mów­kami. Jeśli cho­dzi o jakąś pod­sta­wową kon­wer­sa­cję, to raczej nie będziemy w sta­nie nic wydu­kać. No, ale może się mylę i jestem igno­ran­tem w kwe­stii coł­czingu, także jakby ktoś miał jakieś inne infor­ma­cje, pro­szę mnie uświadomić.

Dru­gim wykła­dem, jaki zwró­cił moją uwagę był TEDx Chris Lons­dale — jak nauczyć się języka obcego w 6 mie­sięcy. Zresztą wykłady z serii TED to klasa sama w sobie. Jego treść mniej wię­cej pokrywa się z tym co prawi Mate­usz Grze­siak, jed­nak nie wspo­mina on o powyż­szych punk­tach. No i jak sam tytuł mówi

Moje rady jak się uczyć języ­ków obcych

Dobrze, zro­bi­łem już krótki wstęp, teraz możemy przejść do moich rad. Odniosę się rów­nież do kwe­stii, które były poru­szane w róż­nych mate­ria­łach, a ja je z pełną pre­me­dy­ta­cją zignorowałem.

1. Otocz się języ­kiem — Aku­rat z tym to nie mia­łem pro­blemu. Nie wszy­scy jed­nak mają moż­li­wość miesz­kać przez kilka mie­sięcy z rodziną nie­po­słu­gu­jącą się innym języ­kiem (w ogóle w każ­dej z tych rodzin nikt nie umiał angiel­skiego, rów­nież dzieci, które teo­re­tycz­nie się go uczą w szkole). Jed­nak każdy z nas ma moż­li­wość zmie­nić język swo­ich urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, każdy może opi­sać przed­mioty codzien­nego użytku w języku, któ­rego chce się uczyć, a także oglą­dać filmy w innym języku, z rdzen­nymi napi­sami. Musimy przy­zwy­czaić mózg, nawet nie­świa­do­mie, że to jest język, a nie jakiś zbiór przy­pad­ko­wych dźwięków.

2. Sta­raj się uży­wać od samego początku — tak naprawdę, żeby się doga­dać z inną osobą wcale nie potrzeba zna­jo­mo­ści języka, wystar­czą chęci, albo koniecz­ność. W przy­padku gdy nie mamy takich warun­ków, powin­ni­śmy pró­bo­wać zre­ali­zo­wać je w inny spo­sób. Oglą­dać bajki dla dzieci (bo mają pro­sty język i jeste­śmy w sta­nie zro­zu­mieć więk­szość już po kilku dniach), obco­ję­zyczne youtube’y (vlo­ge­rzy hisz­pań­scy to jest jakaś porażka, ogląd­ną­łem kilka kli­pów z róż­nych kana­łów i nie zna­la­złem nic god­nego uwagi, ani nawet cie­ka­wie zre­ali­zo­wa­nego. Może nie udało mi się zna­leźć, jakby ktoś znał, to pro­szę o pole­ce­nie), pró­bo­wać pisać komen­ta­rze, czy­tać arty­kuły, bądź książki, ale przede wszystkim:

3. Mów - koniecz­nie i od samego początku. Gło­śne powta­rza­nie nie tylko poje­dyn­czych wyra­zów, ale i całych zwro­tów jest nie­sa­mo­wi­cie ważne. Tak samo jak próby roz­mów z innymi oso­bami, wtedy pozna­jesz melo­dię języka. Przy­naj­mniej ja to tak nazy­wam. Jeżeli będziesz obe­znany z melo­dią i uży­jesz cza­sow­nika w złej for­mie, to od razu zauwa­żysz że coś jest nie w porządku. Tak jak po pol­sku gdy usły­szysz zda­nie „Oni poszedł ugo­to­wać ziem­nia­kom” od razu czu­jesz że jest coś nie tak. Zanim zauwa­żysz co tam jest nie tak, to będziesz wie­dzieć, że to zda­nie nie ma melo­dii i brzmi nie­po­praw­nie. Takie coś można, a nawet trzeba wyro­bić sobie w języ­kach, które chcemy poznać. I wła­śnie mówie­nie jest naj­lep­szym spo­so­bem na wyczu­cie tej melo­dii, gdyż anga­żuje naj­wię­cej ośrod­ków w mózgu.

Photo cre­dit: CollegeDegrees360 via Foter.com / CC BY-SA

4. Uroz­ma­icaj naukę — ucz się w róż­nych miej­scach, w róż­nych oko­licz­no­ściach, z róż­nych mate­ria­łów, z róż­nymi ludźmi. Jeżeli cią­gle robisz to przy swoim biurku z jedną książką o wiele trud­niej będzie wycią­gnąć z pamięci różne zwroty, gdyż wszyst­kie mają mniej wię­cej te same sko­ja­rze­nia. A tak to naj­pierw sobie przy­po­mnisz oko­licz­ność, gdzie pozna­łeś dane słówko, osobę która nauczyła Cię tego zwrotu, pro­gram na YT, po któ­rym musia­łeś spraw­dzać słow­nik, czy­tankę w któ­rej użyto kon­kret­nego zapy­ta­nia. Sta­raj się wyro­bić wię­cej niż jedną drogę przy­po­mnie­nia sobie każ­dej informacji.

5. Znajdź sko­ja­rze­nia — posłu­gi­wa­nie się nowym języ­kiem w wielu przy­pad­kach spro­wa­dza się do gry w kalam­bury. Jest to nie­ustanne ćwi­cze­nie na kre­atyw­ność, w jaki spo­sób za pomocą kilku pod­sta­wo­wych słów prze­ka­zać naszą ideę. Co prawda nie zawsze nam to wyj­dzie dobrze, bo może się oka­zać, że roz­mówca nie wie co to jest układ okre­sowy pier­wiast­ków, a oczy­wi­ste dla nas porów­na­nia pozo­stają poza jego zasię­giem z powodu róż­nic kul­tu­ro­wych, no ale wtedy trzeba być bar­dziej kre­atyw­nym i zna­leźć inną drogę.

Jeżeli cho­dzi o sko­ja­rze­nia to jesz­cze zachę­cam do uży­cia cze­goś, co się nazywa mne­mo­tech­nika. Jest to spo­sób ucze­nia się, który opiera się na zna­le­zie­niu sko­ja­rzeń czy innych połą­czeń infor­ma­cji, które jeste­śmy sobie w sta­nie przy­po­mnieć o wiele szyb­ciej, a która od razu daje nam pożą­daną infor­ma­cję. Z takich moich ulu­bio­nych jest tłu­ma­cze­nie angiel­skiego słówka fran­tic. Frantic-tic-tic-tic zna­czy oszalały.

To ma już wiele lat, ale teraz podzielę się z wami moim nowym, ulu­bio­nym, które udało mi się wymy­ślić. Kobieta po hisz­pań­sku to mujer. To jest aku­rat jedno z pod­sta­wo­wych słów i zapa­mię­ta­łem bez wspo­ma­ga­czy, jed­nak już słówka mojada, które zna­czy mokra/wilgotna od razu łączę z poprzed­nim słów­kiem. Zdaję sobie sprawę, że to dość pry­mi­tywne, ale za to jakie skuteczne.

6. Skup się na zna­cze­niu — dążymy do tego, żeby mówić popraw­nie, gra­ma­tycz­nie i wszystko rozu­mieć, ale nie zawsze jest to moż­liwe. Szcze­gól­nie w przy­padku gdy jeste­śmy począt­ku­jący, bądź śred­nio zaawan­so­wani. Musimy się z tym pogo­dzić, że nie zawsze będziemy mogli prze­ana­li­zo­wać każde zda­nie roz­mówcy pod wzglę­dem zasto­so­wa­nych cza­sów, kon­struk­cji gra­ma­tycz­nych, itp. Zresztą wyma­ga­nie od sie­bie takie pre­cy­zji pro­wa­dzi tylko i wyłącz­nie do fru­stra­cji i nie­chęci do dal­szej nauki.

7. Zapier­da­laj - Naj­prost­sza i naj­waż­niej­sza rada. Bez tego wszyst­kie powyż­sze nie będą zbyt wiele warte. Bo wie­cie, faj­nie jest wycią­gnąć od ludzi pie­nią­dze mówiąc im, że w tydzień nauczą się kon­tak­to­wać w innym języku, ale prawda wygląda tak, że bez wysiłku i wielu godzin poświę­co­nego czasu nasze umie­jęt­no­ści języ­kowe będą tam, gdzie pie­nią­dze wysłane coł­czom za magiczne spo­soby na szybką naukę języków.

En el culo.

Prze­kleń­stwa hisz­pań­skie są takie mdłe. Albo jaja, albo gówno, nie to co w naszym, pięk­nym języku.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.