Jak to jest być pewnym siebie

Jeśli ktoś się jesz­cze nie zorien­to­wał, jest to wpis o pew­no­ści sie­bie. Taka bar­dzo inte­re­su­jąca cecha cha­rak­teru, która pomaga nam dostać to co chcemy, unik­nąć kło­po­tów, pode­rwać dziew­czynę, czy skoń­czyć w wię­zie­niu. To ostat­nie nie brzmi zbyt zachę­ca­jąco, ale na szczę­ście z odro­biną wyobraźni jeste­śmy w sta­nie jej z łatwo­ścią unik­nąć. W każ­dym razie prócz skraj­nych sytu­acji, pew­ność sie­bie zwięk­sza kom­fort życia. Wszystko zależy od tego w jaki spo­sób się zacho­wamy i co powiemy.

Kayne West jest pew­nym sie­bie czło­wie­kiem. Choć nie ma ku temu zbyt wielu prze­sła­nek, prócz takiej, że ludzie to kupują.

Łatwo Ci mówić, mógłby sobie ktoś scep­tycz­nie pomy­śleć. Albo taki jesteś od dawna, albo wypi­su­jesz w inter­ne­tach takie rze­czy, jak spe­cja­li­ści od couchingu. Jesteś zwy­cięzcą, dasz sobie radę. Nie ma cze­goś takiego jak prze­grana, czy dziecko jak prze­wraca się pod­czas nauki cho­dze­nia, to prze­grywa? A gdy­byś tak miał zmo­ty­wo­wać kogoś, kto stre­suje się przed roz­mową tele­fo­niczną i ćwi­czy cały dia­log przed zamó­wie­niem pizzy, kogoś kto na per­spek­tywę roz­mowy z kimś płci prze­ciw­nej dostaje men­tal­nego udaru i ma pro­blemy z trzy­ma­niem moczu, kogoś kto nie otwiera drzwi listo­no­szowi, bo prze­cież zawsze można się przejść na pocztę, komuś kto nie poje­dzie samo­cho­dem do obcego mia­sta, a nawet w swoim nie za bar­dzo lubi jeź­dzić, a jakby już poznał jakąś nie­wia­stę, to pre­zer­wa­tywy musiałby kupić przez inter­net. Jak­byś sobie pora­dził ze mną z kimś takim, cwa­niaku? Tak mógłby sobie ktoś pomyśleć.

Pew­nie nie uda­łoby mi się, bez­na­dziejne przy­padki mają to do sie­bie, że są bez­na­dziejne. Jed­nak opo­wie­dział­bym takiej oso­bie jak ja to widzę i interpretuję.

Ukryte sce­na­riu­sze rozmów

Oczy­wi­ście cho­dzi o moje ulu­bione porów­na­nie życia do gry RPG. W grach takich jak Fal­lout, czy Pla­ne­scape Tour­na­ment ilość moż­li­wych ście­żek popro­wa­dze­nia roz­mowy zale­żała od cech naszego boha­tera, głów­nie inte­li­gen­cja. Do tego stop­nia, że w fal­lo­ucie przy naj­niż­szej inte­li­gen­cji można się było poro­zu­mie­wać jedy­nie chrząk­nię­ciami. W życiu jed­nak nie jest to takie pro­ste. Poro­zu­mie­wa­nie się chrząk­nię­ciami też nie.

Oczy­wi­ście inte­li­gen­cja ma na to spory wpływ. Bez niej nie wymy­ślimy cię­tej ripo­sty, ani nie będziemy wie­dzieć, kiedy powin­ni­śmy jej nie wygła­szać, jed­nak o wiele wię­cej czyn­ni­ków ma na to wpływ. Klu­czową kwe­stią jest nasze doświad­cze­nie w pro­wa­dze­niu dia­lo­gów. Wypad­kowa prze­bie­gów naszych wszyst­kich roz­mów pozwala prze­wi­dzieć poten­cjalne reak­cje roz­mówcy i na tej pod­sta­wie pro­wa­dzimy więk­szość dia­lo­gów, ogra­ni­czamy się do kilku prze­te­sto­wa­nych sce­na­riu­szy. A przy­naj­mniej tak nam się wydaje. Przez to ogra­ni­czamy się jedy­nie do kilku poten­cjal­nych wypo­wie­dzi, naj­czę­ściej bez dają­cej się zakwa­li­fi­ko­wać, jako wyraz pew­no­ści siebie.

A ja mam tak, że lubię spraw­dzać różne ewen­tu­al­no­ści, czy to w grach (gdzie ich ilość jest ogra­ni­czona), jak i w życiu. Cza­sem jak roz­ma­wiam z ludźmi, to mówię im dziwne rze­czy, szcze­gól­nie na początku zna­jo­mo­ści. Testuję ich, wery­fi­kuję reak­cje na krę­pu­jące pyta­nia, spraw­dzam jak będą mnie trak­to­wać mając o mnie mając błędne wyobra­że­nie. Udaję osoby z róż­nych warstw spo­łecz­nych i inte­lek­tu­al­nych, z odmien­nymi życio­wymi doświad­cze­niami. To naj­lep­szy spo­sób, żeby poznać lepiej ludzi i móc doko­nać ich selek­cji, a przy oka­zji to cał­kiem nie­zła zabawa.

Nie mogę też sobie odmó­wić małego mate­ma­tycz­nego nawią­za­nia. Otóż, ludzie któ­rzy są pewni sie­bie w jakiejś sytu­acji, są rów­nież pewni sie­bie w innych sytu­acjach. Jak w dowo­dzie przez induk­cję. Skoro pew­ność sie­bie działa w sytu­acji n, to zadziała też w sytu­acji n+1. Oczy­wi­ście to tylko prze­no­śnia, bo mate­ma­tycz­nie to nie byłoby takie proste.

Nawet jeżeli ktoś nie będzie miał póź­niej naj­lep­szego zda­nia o nas, to co z tego? Jest tylu ludzi, któ­rych można zigno­ro­wać, szu­ka­jąc tych któ­rych nie warto. Kie­dyś dla żartu pisa­łem z jedną nie­wia­stą robiąc dużo błę­dów orto­gra­ficz­nych. Dość prędko jed­nak zde­ner­wo­wa­łem się na nią, za naprawdę niskie ocze­ki­wa­nia wzglę­dem rozmówcy.

Johnhy Bravo jako kolejny przy­kład pew­nego sie­bie czło­wieka. Choć jest zbyt głupi, żeby cokol­wiek mu się udało.

Wśród tych wszyst­kich moż­li­wo­ści zda­rzały się i takie, wyma­ga­jące pew­no­ści sie­bie. Z cie­ka­wo­ści musia­łem je wypró­bo­wać. I wie­cie co się okazało?

One dzia­łają najlepiej.

Odpo­wie­dzial­ność

W więk­szo­ści przy­pad­ków cho­dzi o to, że ludzie nie lubią brać odpo­wie­dzial­no­ści. Nie chcą podej­mo­wać naj­prost­szych decy­zji, a prze­cież w więk­szo­ści nie mają one więk­szego zna­cze­nia. W przy­padku randki na pyta­nie „gdzie idziemy” trzeba jak naj­szyb­ciej pod­jąć decy­zję szybko. Nawet jeśli miej­sce okaże się suabiut­kie, to można to póź­niej obró­cić w żart, albo zabawną aneg­dotę. A takich przy­kła­dów jest tysiące. Prze­cież jeżeli chcesz zamó­wić pizzę, a czło­wiek po dru­giej stro­nie bie­rze pie­nią­dze, żeby zbie­rać zamó­wie­nie to musi­cie się doga­dać. W języku obcym może być trud­niej przez tele­fon, ale twa­rzą w twarz, to z pomocą gestów, kalam­bu­rów i kartki doga­dasz się z mini­malną zna­jo­mo­ścią języka.

Wystar­czy spró­bo­wać, wybrać opcje dotąd nie­do­stępną, bo odrzu­coną przez mózg jako nie warta próby. A prze­cież może się udać.

Wypa­da­łoby napi­sać coś jesz­cze o poko­rze, bo to też ważna sprawa. To nie jest tak, że pokora jest odwrot­no­ścią pew­no­ści sie­bie. To bar­dziej jak ze stra­chem i odwagą. Odważni ludzie też czują strach, a pewni sie­bie muszą mieć pokorę, ale też muszą wie­dzieć kiedy należy jej użyć.

Ist­nieją prze­cież sytu­acje, w któ­rych trzeba się posił­ko­wać wie­dzą, doświad­cze­niem, czy czym­kol­wiek innym, czego możemy nie mieć, cho­ciażby pod­pi­sy­wać upraw­nie­nia budow­lane. Wtedy bycie pew­nym sie­bie nie jest najmądrzejsze.

A w całej pozo­sta­łej resz­cie warto spró­bo­wać. Zoba­czyć co się stanie.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.