Jak utrzymać postanowienia noworoczne?

Święta, święta, ten magicz­nie cudowny czas spod znaku cho­inki, smaku poma­rań­czy, zapa­chu sma­żo­nej ryby, widoku cho­inki (śniegu nie­ko­niecz­nie) z per­ma­nent­nym pod­kła­dem Last Chri­st­mas. Pew­nie jesz­cze nie zdą­ży­li­ście spró­bo­wać każ­dej potrawy, ani nie scho­wa­li­ście otrzy­ma­nych pod cho­inką skar­pet, ale mogli­ście już sobie zadać jedno pyta­nie. Bar­dzo ważne pytanie.

Co ja robię, ze swoim życiem?

każ­den jeden po Wigilii

Choć nie zawsze musi ono doty­czy stanu żołądka.

Nowy Rok

Zmiana ostat­niej cyferki w kalen­da­rzu jest naj­bar­dziej widocz­nym efek­tem tego dnia, ale naj­mniej spek­ta­ku­lar­nym. O wiele bar­dziej inte­re­su­jący wydaje się być spo­łeczny przy­mus impre­zo­wa­nia w Syl­we­stra, oraz sym­bo­likę, jaką owiana jest ta data. Dziś sku­pimy się na tym dru­gim. Kalen­da­rzowo znaj­duje się bli­sko prze­si­le­nia zimo­wego, naj­dłuż­szej nocy w roku. Nocą zwy­cię­stwa życia nad śmier­cią, odro­dze­nia się przy­rody, zmiany na lepsze.

Ludzie wtedy też chcie­liby się zmie­nić na lep­sze, co widać na uli­cach. Przy­naj­mniej na początku roku. W stycz­niu wię­cej ludzi odwie­dza kościoły niż mono­po­lowe, tabletki z niko­tyną zni­kają w tem­pie karpi z lidla kil­ka­na­ście dni wcze­śniej, tele­fony dile­rów milkną, a zna­leźć wolną ławeczkę do wyci­ska­nia sztangi jest trud­niej, niż roz­rywkę w simsach.

Photo cre­dit: cinnamon_girl via Foter.com / CC BY

Jed­nak już po kilku tygo­dniach sytu­acja wraca do normy, a jedyną oznaką nowego roku jest zmie­niona cyferka w dacie.

Nowy rok to sprzy­ja­jąca oko­licz­ność, żeby prze­ko­nać samego sie­bie do roz­po­czę­cia nowego etapu w swoim życiu, prze­pro­wa­dze­nia jakiejś dobrej zmiany. Nie­ważne czy cho­dzi rzu­ce­nie pale­nia, wynisz­cza­ją­cych nało­gów, złego towa­rzy­stwa, sta­rego stylu życia, czy kilku kilo­gra­mów. Oczy­wi­ście każdy moment jest do tego dobry, ale w tym przy­padku mamy dodat­kowy bodziec moty­wu­jący, więc warto go wyko­rzy­stać. Posta­no­wi­łem więc skre­ślić kilka słów na temat ich dotrzy­my­wa­nia, szcze­gól­nie że nie­długo obcho­dzę rocz­nicę mojego postanowienia.

Wymówki

Opo­wiem o nim nie tylko dla­tego, żeby opi­sać swoje doświad­cze­nia, ale dać wam pro­po­zy­cję zmiany cze­goś na lep­sze. Żeby wyeli­mi­no­wać wymówkę, że wszystko jest super i nic nie przy­cho­dzi do głowy, co można by popra­wić, bo raczej mało osób to robi. Pra­wie dokład­nie rok temu zaczą­łem zapi­sy­wać wszyst­kie swoje przy­chody i wydatki za namową Michała z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl.

Prze­cież to tak pro­sta idea, a może wpro­wa­dzić ogromną zmianę w życiu. Prze­cież wie­dza daje nam naj­więk­szą wła­dzę, a oka­zuje się, że nie mamy wie­dzy na temat cze­goś tak codzien­nego i waż­nego jak wła­sne pie­nią­dze. Jeżeli ktoś twier­dzi, że zna dokład­nie swoje wydatki, to zupeł­nie nie zdaje sobie sprawy jak to naprawdę wygląda, o czym się prze­ko­na­łem rok temu. Dzięki temu można zlo­ka­li­zo­wać i wyeli­mi­no­wać tunele, któ­rymi nie­po­trzeb­nie wypły­wają od nas środki, albo spraw­dzić np. ile zapła­ci­łem za elek­tro­nikę (jak­bym chciał sprze­dać), ile rocz­nie wydaję na tele­fon, któ­rego mie­siąca wyda­łem 100 zł na cze­ko­ladę, ile kosz­to­wała mie­sięczna podróż po Wło­szech, ile wydaję na alko­hol, jaki pro­cent wydat­ków to jedze­nie i ile można oszczę­dzić gotu­jąc w domu. A to tylko kilka przy­kła­dów infor­ma­cji jakie można wyciągnąć.

Jeżeli ktoś jest zain­te­re­so­wany, to zacznij­cie TUTAJ.

Dobrze, tyle o mnie. Poni­żej kilka uni­wer­sal­nych porad, jak łatwiej trzy­mać się swo­ich postanowień.

1. Wyznacz kon­kretny cel

Czyli ustal sobie kon­kretne efekty jakie chcesz osią­gnąć i to takie osią­galne. O wiele prę­dzej uda się zre­ali­zo­wać plan „schudnę 5 kg do waka­cji” niż „zrzucę tro­chę kilo­gra­mów w tym roku”. Następ­nie ustal sobie w jaki spo­sób będziesz reali­zo­wać plan, wyznacz punkty pośred­nie i daty w któ­rych powinny być osią­gnięte, roz­łóż trudne zada­nia na prost­sze i moni­to­ruj postępy. Świa­do­mość, że jesteś na dobrej dro­dze będzie Cię pro­wa­dzić dalej.

2. Ogłoś to publicznie

Nie na miej­skim rynku, na face­bo­oku też nie­ko­niecz­nie. Powiedz to oso­bom, z któ­rymi kon­takt masz codzien­nie, apu­le­jąc o ich wspar­cie. Zobo­wią­zu­jąc się przed innymi o wiele trud­niej będzie nam porzu­cić swoje posta­no­wie­nia na sku­tek chwi­lo­wych nie­do­god­no­ści. Nie­ko­niecz­nie musimy ich pro­sić, żeby sprze­da­wali liście jak zoba­czą Cię z papie­ro­sem, ale tacy zna­jomi z pracy na pewno ze szy­der­czą zło­śli­wo­ścią zauważą „oooo, to już trzeci dzień nie byłeś na siłowni, a tak mia­łeś ćwi­czyć”. No i wtedy trzeba iść.

3. Sto­suj metodę nagród

Wycho­wa­nie spod znaku kabla od pro­diża nie tylko odbiega od huma­ni­tar­nych warun­ków, ale też nie speł­nia swo­jej roli, wyko­rzy­stajmy więc odwrot­ność. Zamiast karać się samemu (depre­sją, czy wyrzu­tami) za odstęp­stwa, nagra­dzajmy się za kon­se­kwentne reali­zo­wa­nie planu. Naj­więk­szą nagrodą oczy­wi­ście będzie dla nas osią­gnię­cie celu, jed­nak czę­sto jego wizja jest zbyt odle­gła i trzeba sobie pomóc czymś doraź­nym. Naj­pierw ćwi­cze­nia, a potem kąpiel z książką. Jak cały tydzień będę się trzy­mać diety, to w nie­dzielę zjem obiad bez ogra­ni­czeń glutenowo-kaloryczno-beztłuszczowych-alkoholowych.

4. Pamię­taj, że robisz to dla siebie

O wiele łatwiej jest coś zmie­nić w sobie, jeżeli mamy dla kogo to zro­bić, jed­nak i tak głów­nym bene­fi­cjen­tem jeste­śmy my sami. W końcu to nikt inny nie mieszka w naszym ciele (oby), ani nie spę­dza w naszym towa­rzy­stwie 24 godzin na dobę. Jeżeli uda nam się docho­wać posta­no­wień, to będziemy mieć więk­szą samo­ocenę i lepiej czuć się ze samym sobą.

Cza­sem może być ciężko, jed­nak nikt nie mówił, że będzie łatwo. Więk­szość ludzi by odpu­ściła, ale chyba lepiej nale­żeć do tej dru­giej grupy? Ten argu­ment działa na mnie doskonale.

5. Ćwicz

Czło­wiek przy­zwy­cza­jony do wyzna­cza­nia sobie celi i ich reali­za­cji o wiele łatwiej jest w sta­nie pod­jąć kolejne posta­no­wie­nie. Silna wola jest jak mię­sień, można ją wytre­no­wać. Jeżeli nie dys­po­nu­jesz tako­wym doświad­cze­niem, to po pro­stu będzie tro­chę trud­niej, ale nic stra­co­nego. Za każ­dym następ­nym razem będzie za to łatwiej.

Ale możesz zacząć ćwi­cze­nia już teraz. Obie­caj sobie, że zjesz wszystko co pozo­stało do zje­dze­nia. No chyba, że masz zamiar schud­nąć, wtedy ćwicz silną wolę.


A jak u was? Jakieś spek­ta­ku­larne histo­rie nowo­rocz­nych postanowień?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://www.lieveg.pl Gabriela

    Ja przede wszyst­kim sta­wiam sobie takie cele, które chcę wyko­nać i które jestem w sta­nie zre­ali­zo­wać. Nie dopi­szę do mojej listy zdo­by­cia szczy­tów w Hima­la­jach, skoro nie cier­pię cho­dzić po górach. 🙂 Ale już week­end w War­sza­wie jest jak naj­bar­dziej na wycią­gnię­cie moich rąk. 🙂

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Fakt, uzna­łem to za oczy­wi­ste, no ale lepiej wspo­mnieć. Dla­tego deli­kat­nie zmo­dy­fi­ko­wa­łem tekst, dzięki!