Jak używać kuchenki gazowej?

Gazow­nia jej nie­na­wi­dzi! Ta drobna sztuczka wstrzą­snęła życiem Pani Euge­nii (72 l.) rów­nie mocno, jak wybuch butli z gazem. Od teraz już nigdy nie będzie patrzeć na swoją kuchenkę tak jak kie­dyś. [lifehack][odmień swoje życie][zobacz memy][problemy pierw­szego świata]

Ugo­to­wa­łam na gazie tony pie­ro­gów, i za każ­dym razem zma­ga­łam się z regu­la­cją pło­mie­nia. Gdy­bym wie­działa o tym w mło­do­ści, teraz pew­nie pra­co­wa­ła­bym u Mode­sta Alwaro, a nie w barze mlecz­nym APIS.

Pani Euge­nia (72 l.), którą wymy­śli­łem na potrzeby notki.

Photo cre­dit: Rabi­nito via Foter.com / CC BY-NC-SA

Jeśli ktoś wszedł tutaj myśląc, że chcę go nabrać tytu­łem, to dał się nabrać. Naprawdę będzie o kuchence gazo­wej, bo niby pro­ste urzą­dze­nie, a jed­nak ludzie uży­wają jej źle. Oczy­wi­ście w dal­szym ciągu są w sta­nie goto­wać na niej, tak jak można wbi­jać gwoź­dzie pła­ską stroną młotka. Naj­pierw jed­nak muszę zro­bić wstęp, bo ina­czej nie był­bym sobą.

Na co komu instruk­cje do pro­stych rzeczy?

Z pod­ręcz­nika do języka pol­skiego w gim­na­zjum pamię­tam tylko dwie czy­tanki. Nie no pamię­tam wię­cej, ale jedy­nie dwie zapa­dły mi wyjąt­kowo w pamięć. Pierw­szą z nich był frag­ment książki „Nowy wspa­niały świat” Hux­leya o fabryce ludzi. Prze­czy­ta­łem go sam pod­czas jed­nej z wielu nud­nych lek­cji, gdyż z nauczy­cielką w ogóle o nim nie wspo­mnie­li­śmy, a bar­dzo szkoda. Zresztą z czy­stym sumie­niem mogę pole­cić tę genialną anty­uto­pię, ale miało być o poważ­nych problemach.

Drugą czy­tanką była instruk­cja wcho­dze­nia po scho­dach. Nie wiem sam dla­czego ją zapa­mię­ta­łem i dopiero teraz szu­ka­jąc bez więk­szych nadziei tego cze­goś, aby móc wspo­mnieć w notce oka­zało się, że napi­sał to Cor­ta­zar, ten od Gry w klasy. Nie ma więk­szego zna­cze­nia, jed­nak dzięki temu udało mi się zna­leźć ten kró­ciutki tekst. I to jest ten rodzaj sztuki, który nigdy do mnie nie prze­ma­wiał i wąt­pię żeby kie­dy­kol­wiek zaczął, coś jak czarny kwa­drat na czar­nym tle. Może moje poczu­cie humoru nie jest zbyt wyra­fi­no­wane, ani nie rozu­miem zawi­łych mean­drów sztuki, więc bar­dzo mnie wzbu­rzyła obec­ność cze­goś takiego w pod­ręcz­niku. Prze­cież nikomu to się nigdy do niczego nie przyda.

Tak samo można by pomy­śleć o instruk­cji uży­wa­nia kuchenki gazo­wej. Jed­nak mi by nigdy do głowy nie przy­szło, a nawet jakby przy­szło, to by mi się nie chciało napi­sać cze­goś takiego jeżeli myślał­bym, że to się nikomu nie przyda. Jed­nak dotych­czas nie udało mi się spo­tkać osoby, która by korzy­stała popraw­nie z tego urzą­dze­nia, a moje próby tłu­ma­cze­nia tego faktu nie spo­ty­kały się z entu­zja­zmem. Tak bar­dzo mnie to fru­struje, że aż piszę o tym całą notkę na blogu. I nawet sam zro­bi­łem rysu­nek, bo to teraz modne wśród blo­ge­rów, mimo że moje umie­jęt­no­ści pla­styczne zatrzy­mały się mniej wię­cej z moją naiw­no­ścią, czyli jakieś 20 lat temu.

Kuchenka gazowa for dummies

Rzućmy okiem na pokrę­tło, jakie jest każdy widzi. Po pierw­sze mamy obra­zek wska­zu­jące do któ­rego z pal­ni­ków zosta­nie dostar­czona mie­szanka propan-butanu, a po dru­gie mamy podział na dwie strefy:

Pierw­sza z nich obej­muje jakieś 30 stopni i pozwala nam na regu­la­cję pło­mie­nia od zera, aż do mak­si­mum. Ta część w domy­śle służy jedy­nie do odpa­la­nia pal­nika. Prze­krę­camy deli­kat­nie i od razu mieć wystar­cza­jącą ilość gazu, aby mógł wystą­pić zapłon po przy­ło­że­niu zapałki. Nie­stety ludzie ogra­ni­czają się do korzy­sta­nia jedy­nie z tych 30 stopni, co ude­rza w moje zabu­rze­nie obsesyjno-kompulsyjne nie pozwa­lają mi prze­cho­dzić koło takiej sytu­acji obo­jęt­nie, ponie­waż mamy jesz­cze drugą strefę.

Druga strefa obej­muje około 150 stopni, więc mamy moż­li­wość 5x dokład­niej­szego ste­ro­wa­nia wiel­ko­ścią pło­mie­nia, oraz pozwala nam na regu­la­cję od mak­sy­mal­nego pło­mie­nia do malut­kiego, dzięki czemu nie grozi nam przy­pad­kowe zga­sze­nie kuchenki. Bo wie­cie, to spe­cjal­nie zostało zapro­jek­to­wane w taki spo­sób, aby było łatwiej­sze i wygod­niej­sze w użytku.

No i dodat­kowo nie będzie mnie to wkurwiać.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.