Jedzenie tabletek nie uczyni Cię zdrowym

Coraz wię­cej ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, nara­ża­jąc swoje zdro­wie i życie! Sprawdź jak się przed tym bronić!

Mam nadzieję, że zabrzmia­łem tro­chę jak oszo­łom, prze­cież nie mogłem tłu­ma­czyć wszyst­kiego przed klik­nię­ciem w link. Ale wszystko po kolei.

Na począ­tek wyja­śnie, że nie mam nic prze­ciwko tablet­kom, które są lekami. Ist­nieją różne cho­roby, ist­nieją na nie spe­cy­fiki o odpo­wied­niu udo­ku­men­to­wa­nym dzia­łani, które odpo­wied­nio zaży­wa­jąc, pomogą nam wyzdro­wieć, a zazwy­czaj prze­pi­suje je lekarz. To taki czło­wiek, który poświę­cił pra­wie 10 lat na teo­re­tyczne zgłę­bia­nie wie­dzy medycz­nej i wy nim naj­praw­do­po­dob­niej nie jesteście.

Nie mogłem sobie odpu­ścić kadru z tej reklamy

Od nie­dawna mam oka­zję widzieć coś, z czym nie mia­łem kon­taktu przez ostat­nie 7 lat — tele­wi­zor. Abs­tra­huję już od poziomu pro­gra­mów, które są tam emi­to­wane, dziś sku­pię się na czymś innym. Wśród reklam kró­lują suple­menty diety. Ape­ti­zer aby pobu­dzić ape­tyt, api­ti­blok na jego zaha­mo­wa­nie, magnez, z jakiego korzy­sta Pani prze­brana z far­ma­ceutkę na pro­blemy ze snem i kon­cen­tra­cją, lub śro­dek, który pomoże, gdy „twój konar nie chce zapło­nąć”. I to wszystko w jed­nym bloku rekla­mo­wym, tuż po sobie.

Skoro jest ich tak dużo, to zapewne są sku­teczne, ludzie je kupują, więc warto napi­sać o tym parę słów.

Co to jest suple­ment diety?

Teo­re­tycz­nie jest to pre­pa­rat uzu­peł­nia­jący nie­zbędne do pra­wi­dło­wego funk­cjo­no­wa­nia skład­niki. Prak­tycz­nie rzecz bio­rąc jest to pro­dukt, który aby móc sprze­da­wać, wystar­czy powia­do­mić o tym fak­cie Główny Inspek­to­rat Sani­tarny. Prawo nie wymaga reje­stra­cji, ani szcze­gó­ło­wej doku­men­ta­cji gwa­ran­tu­ją­cej jakość, sku­tecz­ność i bez­pie­czeń­stwo stosowania.

Teo­re­tycz­nie można roz­le­wać kra­nówkę do bute­le­czek 100 ml, nazwać ją mono­tle­nek diwo­doru i sprze­da­wać za pięć dych jako suple­ment nawad­nia­jący orga­nizm. Jedna łyżeczka tego bez­sma­ko­wego spe­cy­fiku dodana do poran­nej i wie­czor­nej her­baty pozwoli zacho­wać rów­no­wagę w gospo­darce wod­nej naszego orga­ni­zmu. W teo­rii wszystko będzie dzia­łać — prze­cież do tej łyżeczki trzeba wypić całą szklankę her­baty — więc nawad­niamy orga­nizm. Od razu byłoby wia­domo, że to jest farsa, jed­nak patrząc na opi­nie o home­opa­tii, myślę że mimo tego mogłoby się dobrze sprzedawać.

Home­opa­tia

Jeżeli ktoś myśli, że sprze­da­wa­nie 2 łyżek cukru w for­mie waty cukro­wej za 5 zł jest genial­nym chwy­tem, to zapewne nie sły­szał o osci­lo­co­ci­num. W taki spo­sób można sprze­dać mikro­sko­pijną szczyptę cukru za dwie dychy.

Photo cre­dit: Susan NYC / Foter / CC BY-NC-SA

Zanim zaczą­łem pisać notkę, byłem prze­ko­nany, że tzw. „leki home­opa­tyczne” rów­nież są suple­men­tami diety. Nie wiem kto i dla­czego uznał, że roz­cień­cze­nie jakiejś sub­stan­cji w wodzie do tego stop­nia, że nie zawiera ona nawet poje­dyn­czych ato­mów (!) tej sub­stan­cji, może być uznane za lek. Jedyną moż­li­wo­ścią jego dzia­ła­nia jest efekt pla­cebo. Sądząc jed­nak po inter­ne­to­wych opi­niach, wciąż cie­szą się one zain­te­re­so­wa­niem gawie­dzi. Przy tym mój biz­nes plan z poprzed­niego aka­pitu nie wydaje się być taki zły.

Jeżeli ktoś dopra­truje się spi­sków kon­cer­nów far­ma­ceu­tycz­nych, pro­po­nuję zacząć od boj­kotu tego czegoś.

Niech sypią sie grochy

Suple­menty można kupić w skle­pach spo­żyw­czych, na sta­cjach ben­zy­no­wych, przy kasach w super­mar­ke­tach, czy też w kio­sku, więc dostęp do nich jest bar­dzo łatwy. W połą­cze­niu z inten­syw­nymi kam­pa­niami rekla­mo­wymi kreu­ją­cymi ich pro­fe­sjo­nalny wize­ru­nek, oraz odwo­ły­wa­niem się do powszech­nych ludz­kich pro­ble­mów takich jak: zmę­cze­nie, nie­wy­spa­nie, bóle sta­wów, brak ener­gii, itp — otrzy­mu­jemy świet­nie sprze­da­jący się produkt.

Mam tylko dwa zastrzeżenia.

Photo cre­dit: / Foter / CC BY

Część suple­men­tów zawiera sub­stan­cje czynne, które jak już wcze­śniej wspo­mnia­łem nie muszą być prze­ba­dane. Może więc się oka­zać, że wcho­dzą one w nie­po­żą­dane i nie­wia­dome reak­cji z lekami, które zaży­wamy, lub po pro­stu są dla nas szko­dliwe, gdyż cier­pimy na cukrzycę/jaskrę/nadciśnienie/cośtam. W takich przy­pad­kach zdro­wiej byłoby zaży­wać mono­tle­nek diwodoru.

Drugą kwe­stią jest to, że nie są one roz­wią­za­niem pro­blemu, a jed­no­cze­śnie dają nam złudne wra­że­nie, że z nim wal­czymy. Kupu­jąc her­batkę na odchu­dza­nie nie schud­niesz, nawet pijąc ją dwa razy dzien­nie, magnez nie wyeli­muje zmę­cze­nia jeżeli chro­nicz­nie nie­do­sy­piasz, a śro­dek na roz­pa­le­nie konaru (huehue), może doraź­nie kilka razy pomóc.

Nic jed­nak nie zrobi niz z przy­czyną problemu.

Życie to nie bajka

W dra­gon ballu mieli magiczne fasolki, które w try­bie natych­mia­sto­wym leczyły rany i odna­wiały siły fizyczne. Wia­domo, że jest to nie­re­alne, a jed­nak ludzie łudzą się, że suple­menty diety pomogą im w podobny spo­sób. Oczy­wi­ście w wielu przy­pad­kach i uży­wane z roz­wagą mogą być przy­datne, jed­nak powinny sta­no­wić tylko doda­tek, a nie podstawę.

Bez zdro­wej diety i regu­lar­nej aktyw­no­ści fizycz­nej, pozo­staje tylko łykać tabletki i łudzić się, że jed­nak cudow­nie nas uzdro­wią. A roz­pa­lić konar będzie coraz trud­niej i trudniej…

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.