Maria Curie była Francuzką

Koper­nik w dal­szym ciągu pozo­staje męż­czy­zną. I Pola­kiem. W tym przy­padku nic się nie zmieniło.

Mło­dzi pol­scy naukowcy

Tra­fi­łem wczo­raj wywiad o chwy­li­wym tytule „Polak roz­wi­kłał zagadkę, która trapi naukow­ców od 40 lat” (uży­łem dono­tlina, żeby nie robić odno­śni­ków bez­po­śred­nio do parów­ko­wego por­talu). Za swoje odkry­cie dostał Złoty Medal Che­mii, a z arty­kułu można wywnio­sko­wać, że było to moż­liwe głów­nie dzięki stu­diom dok­to­ranc­kim na nie­miec­kiej uczelni.

Oczy­wi­ście wzbu­dziło to dość sporo dys­ku­sji. I wypły­nął mój ulu­biony argu­ment — to w Pol­sce zosta­łeś wyedu­ko­wany, za publiczne pie­nią­dze, a teraz wyko­rzy­stu­jesz swój poten­cjał na rzecz innych państw.

Photo cre­dit: Javier Corbo / Foter / CC BY-NC-ND

Edu­ka­cja dzięki, a nawet wbrew państwu

Czy­ta­jąc bloga można odnieść wra­że­nie, że mam wyso­kie mnie­ma­nie o swo­ich umie­jęt­no­ściach mate­ma­tycz­nych i logicz­nego myśle­nia. Z grzecz­no­ści nie zaprze­czę, nawet pod­lin­kuję do moich osią­gnięć w tej kwe­stii. Spę­dzi­łem setki godzin swo­jego wol­nego czasu roz­wi­ja­jąc się w tym kie­runku i mogę się wypo­wia­dać na temat sys­temu edu­ka­cji wspie­ra­ją­cego zdol­nych uczniów.

Otóż wszystko co mi się udało zawdzię­czam tylko i wyłącz­nie dobrej woli poje­dyn­czych ludzi. Dyrek­tor szkoły, który orga­ni­zo­wał sobot­nie kółko mate­ma­tyczne, nauczy­ciel kółka olim­pij­skiego, który mnie dostrzegł i pokie­ro­wał moimi kro­kami. Nie­jed­no­krot­nie poświę­cali swój wolny czas i pie­nią­dze, aby mi pomóc. Poje­dyn­cze osoby, a nie sys­tem edu­ka­cji, czy kraj.

Na każ­dym szczeblu

W ogól­niaku mia­łem 192 godziny lek­cyjne reli­gii, tyle co w sumie godzin che­mii, bio­lo­gii oraz infor­ma­tyki. Słu­cha­nie kate­chety kpią­cego z mojego scep­tycz­nego podej­ścia do dogma­tów, raczej nie pomo­gło mi w roz­woju. Na szczę­ście więk­szość czasu kpił z mojego kolegi z klasy, który popeł­nił zbrod­nię bycia homo­sek­su­ali­stą i jesz­cze gor­szą zbrod­nię przy­zna­nia się do tego. Mogłem więc sobie spo­koj­nie czy­tać Kur­ly­and­chika.

Skła­da­jąc papiery na uczel­nie, byłem zwol­niony z rekru­ta­cji jako lau­reat Olim­piady Mate­ma­tycz­nej. Pani przyj­mu­jąca papiery pierw­sze sły­szała o czymś takim (olim­piada miała wtedy pra­wie 60 lat), więc musia­łem dodat­kowo roz­wią­zy­wać jakieś pro­blemy natury for­mal­nej. Nie mówiąc już o koor­dy­na­to­rze do spraw wyjaz­dów zagra­nicz­nych. Pró­bo­wa­łem zała­twić wyjazd z era­smusa, lub jakie­go­kol­wiek innego pro­gramu, a od ww. Pana usły­sza­łem: „nie koja­rzę, żeby ktoś wyje­chał w ostat­nich latach. Jak Pan sobie wszystko sam zała­twi, pro­szę przyjść do mnie tylko po podpis”.

Przy­naj­mniej ten zro­bił coś, żeby mnie zatrzy­mać w Polsce.

sklodowska curie

Maria Cur­rie

No i wra­camy do postaci tytu­ło­wej. Ludzie tak chęt­nie pod­kre­ślają pol­skość Marii Curie Skło­dow­skiej, a z Pol­ską głów­nie łączy ją miej­sce uro­dze­nia. Edu­ka­cję ode­brała we Fran­cji, gdyż w naszym kraju kobiety nie mogły stu­dio­wać. Wszyst­kie bada­nia i odkry­cia rów­nież miały miej­sce w kraju bagie­tek i żabich udek. Gdyby nie moż­li­wo­ści, jakie otrzy­mała w innym kraju, odkry­wa­łaby obsrane dzie­cięce tyłki zamiast radu i polonu.

Polon — nazwa­nie odkry­tego pier­wiastka nazwą kraju jest oznaką patrio­ty­zmu. Jed­nak patrząc na jej histo­rię — edu­ka­cja we Fran­cji, bada­nia we Fran­cji, insty­tut we Fran­cji, fran­cu­skie nazwi­sko (a przy­naj­mniej pół), nie jest to oczy­wi­ste. Szcze­gól­nie dla obcokrajowców.

Nie dziwi mnie zatem ani tro­chę, że wśród innych nacji jest brana z fran­cuzkę. Bo od naszego pań­stwa otrzy­mała głów­nie obywatelstwo.

Tak jak wiele innych osób, które mają poten­cjał do zosta­nia świa­to­wej klasy naukowcami.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://blog.fiolkaendorfin.pl Syl­wia Pawlak

    Zga­dzam się co do wąt­pli­wych moż­li­wo­ści jakie dają pol­skie uczel­nie (mia­łam bar­dzo podobną histo­rię z Era­smu­sem, cho­dzi­łam od jed­nego pro­fe­sora do dru­giego, bo nie wia­domo było kto ma pod­pi­sać jakiś tam papier, w końcu któ­ryś zgo­dził się na zło­że­nie auto­grafu, ale przy oka­zji popro­sił żebym mu powie­działa co to w ogóle jest ten Era­smus). Ale jako fanka Marii, chcia­ła­bym wspo­mnieć, że Fran­cja też wcale nie była taka wspa­niała. Fran­cuzi chcieli pozbyć się Marii z powodu jej romansu z Lan­ge­vi­nem (dodat­kowo, Komi­tet Noblow­ski przy­znał, że gdyby wcze­śniej o nim wie­dział, to nie daliby Marii dru­giego Nobla). Maria nie dostała się też do Fran­cu­skiej Aka­de­mii Nauk, z takich waż­nych powo­dów jak bycie kobietą i Polką. We Fran­cji z pew­no­ścią były więk­sze moż­li­wo­ści niż w Pol­sce, ale ona rów­nież wszystko zawdzię­cza dobrej woli poje­dyn­czych ludzi (a przede wszyst­kim swo­jemu upo­rowi i cięż­kiej pracy).