Moda na egzorcyzmy

Nasze pań­stwo bie­rze się poważ­nie za obronę wewnętrzną przed wro­giem. Ja wyprze­dzi­łem epokę, będąc na spo­tka­niu z egzor­cy­stą parę lat temu.

Dia­beł chce nas zniszczyć

Dnia 10 kwiet­nia na Kra­kow­skim przed­mie­ściu zostały odpra­wione egzor­cy­zmy KLIK. W końcu ze złymi duchami nie ma żar­tów, mogą spro­wa­dzić tupo­lewa na zie­mie za pomocą sosen, albo otwo­rzyć klub go-go naprze­ciwko kościoła. Z dru­giej strony w szkole pod­sta­wo­wej zostało zor­ga­ni­zo­wane spo­tka­nie z egzor­cy­stą. Wspa­niała publika, druga i czwarta klasa. Wiek w sam raz na indok­try­na­cję, wszak jeśli wie­rzą w św. Miko­łaja i wróżkę zębuszkę, to dla­czego mia­łyby podejść scep­tycz­nie do opę­tań? Szcze­gól­nie, że sły­szą to z ust osoby ucho­dzą­cej za autorytet.

flickr-2242940421-hd

To ludzie tak na serio wie­rzą w demony?

Pod­czas stu­diów jedna z moich kole­ża­nek dowie­działa się o moim świa­to­po­glą­dzie. Było jej to bar­dzo nie w smak i uznała, że prze­by­wa­nie ze mną w jed­nym pomiesz­cze­niu jest nara­ża­niem się na kon­takt ze złymi duchami, gdyż ja „w boga nie wie­rzę i dia­bła się nie boję”. Wyra­ziła także powąt­pie­wa­nie co do tego, czy mogę być dobrym czło­wie­kiem.

For­tun­nie się zło­żyło, że nie­ba­wem w aka­de­miku obok miało być orga­ni­zo­wane spo­tka­nie z księ­dzem egzor­cy­stą, doświad­czo­nym w bojach z zagra­nicz­nymi demo­nami pod­czas akcji misyj­nych. Uzgod­ni­łem z ww. kole­żanką, że udamy się na to spo­tka­nie, wszak obec­ność tak świę­tego męża prze­goni, a przy­naj­mniej ujawni wszyst­kie zamiesz­ku­jące moją plu­gawą duszę demony. Tak też uczyniliśmy.

Mój pierw­szy raz u egzorcysty

Nie­wielka sala pełna ludzi. Przy­by­cie 10 minut przed cza­sem nie gwa­ran­to­wało miejsc sie­dzą­cych, ale część osób dość szybko zre­zy­gno­wała, także udało nam się usiąść i w miarę kom­for­towo spę­dzić tam czas. Na początku modli­twa, jestem w sta­nie to zro­zu­mieć. Następ­nie krótki wstęp o sobie, zachwa­le­nie swo­ich doko­nań ducho­wych i ksią­żek w któ­rych wszystko zostało opi­sane. Było to jesz­cze sporo przed księ­dzem Dariu­szem Oko, acz­kol­wiek moje wyobra­że­nie prze­biegu tego spo­tka­nia było wła­śnie takie. Nie­stety tro­szeczkę się zawiodłem.

Na sam począ­tek ostrze­gano nas przed uchy­la­niem dia­błu drzwi do naszej duszy, poprzez drobne incy­denty, które mogą wyda­wać się nie­winne. Horo­skopy, Harry Pot­ter, Hello Kitty, Karty Tarota, Feng Shui, wróżby, Joga, to tylko nie­które z przy­kła­dów. W głąb sali zostały posłane kartki z nie­bez­piecz­nymi sym­bo­lami, aby każdy mógł się z nimi zapo­znać. Z zasko­cze­niem stwier­dzi­łem, że część z tych zna­ków mam wyta­tu­owa­nych. Nie zda­wa­łem sobie sprawy, że to zaszło już tak daleko.

Dia­beł się nami interesuje

Podaję kartkę w prawo, dziew­czyna sie­dząca tam nie chce jej przy­jąć, więc wycią­gam rękę do kolej­nej osoby. Kolejna kartka z nie­bez­piecz­nymi sym­bo­lami, sytu­acja powta­rza się. Ona nie chce tego dotknąć, pomy­śla­łem. Następną kartkę zwi­ną­łem w rulon i dźgną­łem sie­dzącą obok dziew­czynę. Nie chciała już sie­dzieć koło mnie.

imagesNastęp­nie czas umi­lił nam opis przy­pad­ków osób krzy­czą­cych pod­czas kon­taktu z wodą świę­coną, nie­mo­gą­cych wymó­wić imie­nia Maryja, mówią­cych innymi języ­kami. Nie­stety nikomu nie udało się prze­krę­cić głowy o pełen obrót, jak miało to miej­sce w egzor­cy­zmach Emily Rose. Byłem nieco scep­tycz­nie nasta­wiony do tego typu opo­wie­ści, w prze­ci­wień­stwie do więk­szo­ści sali.

Dość długo to trwało, aż w końcu nad­szedł upra­gniony przeze mnie moment, pyta­nia od publicz­no­ści. Pro­szę księ­dza – zgło­si­łem się pierw­szy – jak mógł­bym poznać, czy jestem opę­tany? Czy mógłby ksiądz spró­bo­wać to stwier­dzić, a razie czego prze­pro­wa­dzić egzor­cy­zmy? Wszak przy­sze­dłem poznać odpo­wiedź na to pyta­nie i bez tej wie­dzy nie był­bym skory wyjść. Moż­liwe, że nie pierw­szy raz sły­szał takie pyta­nie, gdyż odpo­wiedź była dobrze przy­go­to­wana – Dia­beł w Tobie nie mieszka, ale boga mogłoby być więcej.

Life is life!

Troszkę roz­cza­ro­wa­łem się, ale nie dzi­wię się księ­dzu, że udzie­lił wła­śnie takiej odpo­wie­dzi. Wywa­żona, nie­kry­ty­ku­jąca, a jed­no­cze­śnie zachę­ca­jąca do zwięk­sze­nia wiary. Tylko tra­fił na nie­zbyt podatny grunt. Na szczę­ście posta­no­wi­łem zostać do końca u wysłu­chać pytań innych. Nie zawio­dłem się. Jeden chło­pak, który jak już wcze­śniej zauwa­ży­łem cały wykład spę­dził roz­mo­dlony, zma­gał się w myślach z pew­nym pro­ble­mem i posta­no­wił to zwerbalizować:

–Pro­szę księ­dza, jest taka pio­senka life is life. I w tej pio­sence refren brzmi mniej wię­cej tak: (śpie­wem) Life is life! Na na na na na. (koniec śpiewu) Nanna to jest sume­ryj­ska bogini księ­życa. Czyli pusz­cza­jąc tą pio­senkę pod­świa­do­mie odda­jemy jej cześć. I jak mam się zacho­wać, jako praw­dziwy kato­lik, gdy na dys­ko­tece usły­szę ten utwór?

Jed­nak jak już wspo­mi­na­łem, egzor­cy­sta ten nie był zbyt podobny do księ­dza Oko i cał­kiem racjo­nal­nie wyja­śnił, że nie powin­ni­śmy pró­bo­wać doszu­ki­wać się dia­bła wszę­dzie, bo to pro­wa­dzi do absur­dów, a lepiej jest zająć się roz­wo­jem wła­snej duszy.

Opę­tani

Patrząc na nie­któ­rych z tam­tych ludzi zro­zu­mia­łem skąd się biorą opę­ta­nia. Ludzie ci panicz­nie bojąc się nad­przy­ro­dzo­nych mocy, sami nakrę­cają się w spi­rali stra­chu, uro­jeń i poczu­cia winy, a zro­bić bała­gan w ludz­kiej psy­chice wcale nie jest tak trudno. I tu przy­cho­dzi mi do głowy pyta­nie, czy kie­dy­kol­wiek zano­to­wano fakt opę­ta­nia ate­isty, czy innego scep­tyka? Argu­ment, że sza­tan nie będzie męczył swo­ich poplecz­ni­ków do mnie nie trafia.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.