My, dzieci z patologicznych rodzin

W Pol­sce ponad 15% dzieci pocho­dzi z roz­bi­tych rodzin. Cho­dząc do szkoły zda­wało mi się, że odse­tek ten jest o wiele więk­szy. Nie zna­czy to jed­nak, że są one pato­lo­giczne, bo to zja­wi­sko ma korze­nie o wiele głębiej.

Rodzina Addam­sów, przy­kład kla­sycz­nej, pato­lo­gicz­nej rodziny. Dla wszyst­kich, prócz jej członków.

Jak jest teraz?

Słowo pato­lo­gia ozna­cza nega­tywne odstęp­stwo od normy, lubię go uży­wać na prze­kór i nad­uży­wać. Na sku­tek roz­my­cia poję­cia nor­mal­ność, rów­nież pato­lo­gia może być róż­nie inter­pre­to­wana — w zależ­no­ści od doświad­czeń odbiorcy. Dla nie­któ­rych ludzi już sam fakt samot­nego wycho­wy­wa­nia dziecka będzie świa­dec­twem pato­lo­gii. Tak jakby pełne mał­żeń­stwo było gwa­ran­cją zdro­wego i pra­wi­dło­wego roz­woju dzieci.

Jasne, prze­cież awan­tury poal­ko­ho­lowe, zdrady, prze­moc, brak komu­ni­ka­cji i podobne pro­blemy wystę­pują tylko pomię­dzy roz­wie­dzio­nymi oso­bami. Zresztą nawet mniej poważne, wystę­pu­jące spo­ra­dycz­nie, bądź jed­no­ra­zowo, można okre­ślić mia­nem pato­lo­gii. Szcze­gól­nie przez dziecko, któ­rego spo­sób inter­pre­ta­cji rze­czy­wi­sto­ści nie jest jesz­cze w pełni wykształcony.

Oczy­wi­ście ist­nieją rodziny, które nie są patologiczne.

Jak było kiedyś?

Bo kie­dyś było lepiej. Tak czę­sto zda­rza mi się sły­szeć i jako argu­ment poda­wane jest:

Daw­niej jak coś się psuło, to się to napra­wiało, a nie wyrzu­cało do kosza.

Powinno  to jed­nak brzmieć mniej wię­cej tak — daw­niej opu­ścić zwią­zek było wręcz nie­moż­liwe, ale ist­nieją pary, któ­rym udało się w końcu dojść do poro­zu­mie­nia. Co suge­ruje nam, że pozo­sta­wa­nie w związku nie­za­leż­nie od tego co się dzieje, jest dobrą decyzją.

Zazwy­czaj jest ona jed­nak zła dla wszyst­kich, nie­za­leż­nie od tego czy łączy nas samo­chód, dziecko, pies, kre­dyt, czy wspomnienie.

Nie wydaje mi się, żeby odse­tek rodzin nie­pa­to­lo­gicz­nych był więk­szy, szcze­gól­nie patrząc przez pry­zmat XXI wieku. Rodzice ginący na woj­nie, higiena i edu­ka­cja na o wiele niż­szym pozio­mie. Zapewne ist­nieje wiele dodat­ko­wych pro­ble­mów, któ­rych nie jestem w sta­nie sobie wyobra­zić, gdyż nie żyłem w tam­tych cza­sach. Plus oczy­wi­ście więk­szość aktu­al­nych, z nie­moż­li­wo­ścią szu­ka­nia pomocy.

Jedy­nie u księ­dza, co pora­dzi, żeby nie roz­łą­czać tego, co bogo­wie połączyli.

Oczy­wi­ście ist­niały rodziny, które nie były pato­lo­giczne. Dziad­ko­wie kum­pla, który zna gościa, który zna DJa, zostali zeswa­tani i oka­zało się, że są naj­wspa­nial­szym mał­żeń­stwem. Sły­sza­łem takie histo­rie, ci ludzie mieli po pro­stu ogromne szczęście.

Jak może być?

Dopiero nie­dawno ludz­kość posia­dła wie­dzę, o takich fana­be­riach jak psy­cho­lo­gia. Teraz mamy moż­li­wość łatwego szu­ka­nia infor­ma­cji, czy pomocy. I to nie tylko w inter­ne­cie, ale też u spe­cja­li­stów. Jeśli chcemy możemy otrzy­mać instruk­cję jak spró­bo­wać napra­wić, żeby nie trzeba było wyrzu­cać. Oczy­wi­ście nie każdy da sobie radę i nie wszystko można napra­wić, ale szanse są większe.

Mamy też coraz więk­sze moż­li­wo­ści życia w nie­stan­dar­do­wych związ­kach, wąt­pie jed­nak żeby zwięk­szało to ogólny poziom pato­lo­gii. Dzieci nie mają zako­do­wa­nego wzoru szczę­śli­wej rodziny, wystar­czy że dla nich jest szczęśliwa.

My, dzieci z pato­lo­gicz­nych rodzin, mamy więk­sze moż­li­wo­ści spra­wić, aby nasza nie była patologiczna.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://www.lieveg.pl Lie­veG

    Mówi się, że „pato­lo­gia jest dzie­dziczna”. To chyba naj­więk­sze głup­stwo, jakie kie­dy­kol­wiek sły­sza­łam. Grunt to uświa­do­mić sobie co było nie tak w związ­kach (bądź w zacho­wa­niach) naszych rodzi­ców i nie popeł­niać tych samych błędów. 🙂

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Odzie­dzi­czyć to można zie­mię, miesz­ka­nie, albo cho­robę gene­tyczną.
      W zależ­no­ści od osoby będzie, lub nie będzie popeł­niać te same błędy argu­men­tu­jąc — bo moi rodzice tak robili.