Nie obrażaj sam siebie

–Na mnie już czas — powie­dział miaż­dżąc nie­do­pa­łek obca­sem — będę skur­wiał.
–No to skur­wiaj — odpar­łem bez zasta­no­wie­nia. Dopiero po chwili zorien­to­wa­łem się, co powiedziałem.

Uro­cze

Nowo­mowa

Pod­władny powi­nien przed obli­czem prze­ło­żo­nego mieć wygląd lichy i dur­no­waty, tak, by swoim poj­mo­wa­niem sprawy nie peszyć przełożonego

Piotr I Alek­sie­je­wicz Wielki

Powyż­szy cytat to nie jest żart, lecz auten­tyczne zarzą­dze­nie cesa­rza. W Rosji prze­ło­żony, star­szy doświad­cze­niem, edu­ka­cją, bądź wie­kiem nie może czuć się onie­śmie­lony przez pod­wład­nych. Jed­nak nawet oni nie wymy­ślili, aby ogra­ni­czać język wypo­wie­dzi. Za to lepsi od nich byli Geo­rge Orwell i japończycy.

Posia­dają oni spe­cjalną odmianę cza­sow­ni­ków, w for­mie glo­ry­fi­ka­cyj­nej. Używa się jej w sto­sunku do star­szych i zaj­mu­ją­cych wyż­szą pozy­cję osób. Dodat­kowo nie można im powie­dzieć, że coś zro­bili źle, można jedy­nie czy­nić alu­zje typu „może warto byłoby jesz­cze raz spraw­dzić czy wszystko jest w porządku”.

Czyli od razu mamy roz­róż­nie­nie, mistrz może pod natchnie­niem wyrzeź­bić wspa­niałe dzieło sztuki, a ty co naj­wy­żej ukrę­cić bat z gówna.

Nace­cho­wa­nie słów

W ojczy­stym języku mamy praw­dziwe bogac­two syno­ni­mów i róż­nych okre­śleń na tę samą czyn­ność. Mniej lub bar­dziej for­malne, zro­zu­miałe, grzeczne, lub ina­czej nace­cho­wane. To ostat­nie jest tema­tem tego wpisu. Weźmy pro­sty cza­sow­nik mówić, zamiast niego możemy użyć jed­nego z syno­ni­mów, o okre­ślo­nym nacechowaniu:

pozy­tywne — pero­ro­wać, roz­pra­wiać, dywagować,

neu­tralne — mówić, dia­lo­go­wać, opowiadać,

nega­tywne — paplać, gadać, pleść, czy też po pro­stu pierdolić.

Nie­stety ludzie mają smutną skłon­ność uży­wa­nia wobec sie­bie cza­sow­ni­ków nace­cho­wa­nych negatywnie.

Sam, o sobie samym

Uży­wa­jąc nega­tyw­nie nace­cho­wa­nych cza­sow­ni­ków w odnie­sie­niu do swo­jego życia, zmniej­sza naszą war­tość w oczach roz­mówcy, jak i w naszych wła­snych. Zba­ga­te­li­zu­jemy nasz wysi­łek, wło­żone serce, ciężką pracę. Albo zwy­czaj­nie będziemy się sami obra­żać. W gro­nie ści­słych zna­jo­mych można to ode­brać humo­ry­stycz­nie, ale na nie­zna­jo­mych robi to zde­cy­do­wa­nie złe wrażenie.

Tym samym wielce natchniona sztuka pro­gra­mo­wa­nia staje się zwy­kłym kle­pa­niem kodu. Nie­zwy­kle ważna praca biu­rowa staje się prze­kła­da­niem papie­rów. W week­end wycho­dzimy na melanż, jeb­nąć wódy i jarać kiepy, by się wylu­zo­wać, a w naj­cięż­szych przy­pad­kach zre­se­to­wać. O ile pozy­tyw­niej brzmi to, jak przed­sta­wimy week­end jako nad­cho­dzące dio­ni­zja, pod­czas któ­rych ura­czymy się ambro­zją oraz laską tyto­niu w celu prze­ży­cia eudaj­mo­nii, czy nawet katharsis.

Tro­chę sza­cunku dla samego siebie

Zja­rać kiepa? O ile cza­sow­nik zja­rać zakwa­li­fi­ko­wał­bym jako neu­tralny, deli­kat­nie nega­tywny, tak na dźwięk wyrazu kiep mnie aż mierzwi. Nie cho­dzi mi tutaj wcale o ety­mo­lo­gię tego słowa, którą pozna­łem dość późno, lecz o sko­ja­rze­nie. Od razu oczami wyobraźni widzę bez­dom­nego, w dłu­gim prze­mo­czo­nym płasz­czu (koniecz­nie musi padać) wycią­ga­ją­cego nie­do­pa­łek z pod śmiet­nika i sta­ra­jąc się go odpa­lić trzę­są­cymi dłońmi, chro­niąc się od wia­tru za wiatą przy­stanku auto­bu­so­wego. Reszta nega­tyw­nych słów działa podobnie.

Sta­raj­cie się nadać pozy­tyw­nego wydźwięk samym sobie. Albo skurwiać.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://www.mlodygentleman.pl/ Jan Machyń­ski

    Jak faj­nie, że ten temat poru­szy­łeś. To jeden z tych obsza­rów naszego źycia, który ma na nas ogromny wpływ, a czę­sto zupeł­nie nie jeste­śmy jego świa­domi. Podam dalej ku oświe­ce­niu Narodu.

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Dzięki.
      Cie­szę się, że się podo­bało i doceniam.