Nie pytać o zgodę

nie pytać o zgodę

Photo cre­dit: Orin Zebest / Foter / CC BY

To były wyjąt­kowo leniwe waka­cje. Pogoda była odpo­wied­nia jedy­nie do bicia rekor­dów gene­ra­cji ener­gii ogni­wami foto­gal­wa­nicz­nymi, a nasze zaję­cia ogra­ni­czały się do psy­chicz­nego przy­go­to­wa­nia do stu­dio­wa­nia. Nafa­sze­ro­wa­nie stre­sem po matu­rach minęło już dawno, a mimo to trwo­ni­li­śmy czas uspra­wie­dli­wia­jąc się koniecz­no­ścią odpoczynku.

Pod­czas tej idylli wykry­sta­li­zo­wał się pomysł poje­cha­nia na przy­sta­nek Wood­stock. Ludzie są, trans­port jest, gitara jest, w porządku jest. Oczami wyobraźni już jestem w środku młyna roz­ry­wa­jąc koszulkę i ska­cząc do upa­dłego w ryt­mie Dark Trans­mis­sion Vadera. Z gla­nami na nogach, głową wypeł­nioną pla­nami i ple­ca­kiem peł­nym papry­ka­rza szcze­ciń­skiego musia­łem zała­twić jesz­cze jedną sprawę.

–Mamo, mogę poje­chać na woodstock?

–Chyba osza­la­łeś.

–Ale jak to? Jestem już peł­no­letni, mogę iść do woj­ska, mogę nawet już grać w GTA, oglą­dać porno i filmy ze Stallonem.

–Koniec dys­ku­sji.

–No dobra

Trzeba było nie pytać o zgodę, tylko wyjechać.

* * *


Sobotni wie­czór, stan­dar­dowa impreza jakich tysiące się odbywa week­en­dami. Stoję z nowo poznaną dziew­czyną w pustym pokoju pod pre­tek­stem papie­rosa. Tylko że na papie­rosy nie trzeba zamy­kać za sobą drzwi. Alko­hol buzuje w naszych żyłach w rytm tego, jak zagłę­bieni w roz­mo­wie pozna­jemy się coraz lepiej. Atmos­fera jest gorąca, więc ilość warstw ubrań suk­ce­syw­nie się zmniejsza.

Prócz imie­nia dowie­dzia­łem się jesz­cze, że ma wąską talię, pła­ski brzuch, nie oszu­kuje pushu­pem, a jędrny tyłek jest odziany w bie­li­znę z kom­pletu. Czyli iskrzy i sytu­acja jest kla­rowna. Teraz pozo­staje iść z prą­dem, bądź prze­grać. Także łapię byka za rogi.

–To może wyjmę gumkę w takim razie?

–Eeee, wiesz co, może lepiej wróćmy do środka.

–No dobra

Trzeba było nie pytać o zgodę, tylko wyciągać.

* * *


Naresz­cie. Cze­ka­łem na ten moment mnó­stwo czasu i teraz tutaj jestem. Stoję na Chor­wac­kiej plaży, stopy trzy­mam w wodzie i patrzę na zacho­dzące słońce. Ple­cak ciąży mi bar­dziej niż 500 km prze­je­chane auto­sto­pem i burzowa noc spę­dzona w nie­szczel­nym namio­cie. W środku sezonu tury­stycz­nego zna­le­zie­nie kwa­tery gra­ni­czy z cudem, a ja nie mam abso­lut­nie chęci tego robić.

Za to miej­scówka na roz­ło­że­nie namiotu jest, gdyby tylko było się gdzie wyką­pać i przy­siąść nad poważ­nym roz­wa­ża­niem spraw metafizyczno-życiowych. O, tam jest par­king dla kam­pe­rów i w tam­tym budynku pew­nie jest ubi­ka­cja. Nawet cieć stoi i to jaki gruby!

–Dzień dobry, Panie kochany, bo ja tu przy­je­cha­łem auto­sto­pem i jestem roz­ło­żony z namio­tem. Nie ma żad­nych miejsc, które mógł­bym wyna­jąć, nawet nie do końca wiem gdzie jestem i bar­dzo bym chciał sko­rzy­stać z ubi­ka­cji i się wyką­pać. Będzie się dało to jakoś zrobić?

–Dobrze, że mówisz o takich rze­czach. Teraz będę wie­dział, żeby mieć na Cie­bie oko i nie wpusz­czać. To jest tylko dla klien­tów parkingu.

–No dobra

Trzeba było nie pytać o zgodę, tylko wykorzystywać.

* * *


–Mam genialny pomysł na płytę. Zaadap­tujmy utwory Kry­styna Prońko, Haliny Frąc­ko­wiak, Ireny Jaroc­kiej i kilku innych pol­skich arty­stów i zmik­su­jemy je, aby stwo­rzyć świetne pod­kłady do opo­wie­dze­nia życio­wych histo­rii o miłości.

–A co z pra­wami autor­skimi? Wiesz ile to będzie zachodu skon­tak­to­wać się, czę­sto ze spad­ko­bier­cami, prze­ko­nać do swo­jego pomy­słu i zała­twić for­mal­no­ści? No i dar­mowe to też pew­nie nie będzie.

–No dobra, aż mi się odechciewa

* * *


Opi­sane sytu­acje są czy­sto hipo­te­tyczne, bo życie wyglą­dało tro­chę ina­czej. Na wood­stock nawet przez chwilę mi nie prze­szło do głowy, że nie będę mógł poje­chać. I tak nie mia­łem przy sobie pre­zer­wa­tywy #tak­bar­dzo­praw­dzi­wy­mez­czy­zna. Pod prysz­nic i na nie­le­galne odda­wa­nie moczu musia­łem przy­cho­dzić dopiero jak gruby poszedł spać, albo zanim wstał.

L.U.C. wydał tę płytę. Naj­pierw użył kawał­ków, a potem poszedł pytać o zgodę z goto­wym mate­ria­łem. Parę słów o niej powie­dział w WYWIADZIE z Woj­cie­chem Jagiel­skim, a cała płyta jest do prze­słu­cha­nia za darmo na DEEZER.

* * *


Pyta­jąc się innych o zgodę, dajesz im moż­li­wość odmó­wie­nia, co też skrzęt­nie wyko­rzy­stują. Głów­nie w ramach reak­cji bez­wa­run­ko­wej, nie chcą żad­nych nie­ocze­ki­wa­nych sytu­acji w swoim uło­żo­nym życiu i każdy wyj­ście ponad stan sta­rają się rów­nać do zna­nego poziomu.

Naj­le­piej jest wtedy posta­wić ich przed sytu­acją doko­naną. Czę­sto okaże się, że tak naprawdę wcale im to nie prze­szka­dza, a moż­liwe że nawe się spodoba.

W wielu przy­pad­kach sta­jemy przed dyle­ma­tem, czy nie pytać i zro­bić, czy może zapy­tać i nie móc zro­bić. Sami sobie odpo­wiedz­cie, którą z tych opcji wolicie.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • TK

    Bar­dzo fajny tekst!