Oszukaj swój mózg. Czerp z tego korzyści.

Mózg to fascy­nu­jący organ. Nie dość, że sam wymy­ślił swoją nazwę, to jesz­cze jeste­śmy go w sta­nie oszu­kać, a następ­nie to zaak­cep­to­wać. Zresztą każdy robi to dość czę­sto, tylko głów­nie po to, aby móc odpu­ścić wysi­łek. Brainception.

Droga na skróty

Co dzień świat zalewa nasz mózg infor­ma­cjami, na pod­sta­wie któ­rych podej­mu­jemy miliardy decy­zji. Nie mamy czasu ana­li­zo­wać ich za każ­dym razem, więc mózg znaj­duje da nich obej­ście. Na szczę­ście więk­szość z nich jest bła­cha i się powta­rza, więc przyj­mu­jemy stan­dar­dową strategię.

Takim spo­so­bem zor­ga­ni­zo­wane jest więk­szość naszego życia. Cho­dzimy do tych samych skle­pów i kupu­jemy te same. Wie­rzymy auto­ry­te­tom, a pierw­sze wra­że­nie jest dla nas nie­zwy­kle ważne. Wycho­dząc odru­chowo zamy­kamy drzwi, a póź­niej wra­camy spraw­dzić, czy aby na pewno zamkne­li­śmy. Miliardy czyn­no­ści robio­nych z przyzwyczajenia.

Nie ana­li­zu­jemy ponow­nie rze­czy zasły­sza­nych w dzie­ciń­stwie, lecz cza­sem po kilkunastu(dziesięciu) latach przy­pad­kiem zwe­ry­fi­ku­jemy tę infor­ma­cję. Wycho­wa­łem się na ślą­sku, lecz rdzenna gwara wzbu­dza we mnie nega­tywne uczu­cia. Jakie było moje zdzi­wie­nie, gdy oka­zało się, że powszech­nie uży­wane przez wszyst­kich słowo „hasiok” oka­zało się rdzenno śląskie.

Dzień Świra

„Chce sie­bie oszu­kać, lecz wiem, że to daremne” — Adaś Miau­czyń­ski, Dzień Świra

Koja­rzy­cie motyw z Dnia Świra, w któ­rej Adaś Miau­czyń­ski musi zaczy­nać czyn­no­ści o peł­nych godzi­nach, a gdy ją prze­gapi to prze­sta­wia zega­rek do tyłu? Jest to wspa­niały przy­kład oszu­ka­nia wła­snego mózgu. Prze­cież dosko­nale wia­domo, że czasu nie cof­nie, a mimo to spo­sób skuteczny.

O ile argu­ment „warto ćwi­czyć regu­lar­nie, bo to popra­wia nasze zdro­wie, kon­dy­cję, samo­po­czu­cie, etc.” jest dla każ­dego oczy­wi­sty, to trudno jest się zabrać za wyko­ny­wa­nie poje­dyn­czych tre­nin­gów. Ciąg przy­czy­nowo skut­kowy ujaw­nia się dopiero po mie­sią­cach, więc moty­wa­cja na wyko­na­nie poje­dyn­czego tre­ningu jest nie­wielka. Z tego powodu opra­co­wa­łem do stra­te­gie samo­oszu­stwa, które uła­twią nam to zadanie.

Under­thin­king

W wol­nym tłu­ma­cze­niu ogra­ni­cze­nie myśle­nia. Oczy­wi­ście nie robimy tego do mini­mum, tylko musimy zna­leźć aurea medio­cri­tas. Zbyt długa i dogłębna ana­liza fak­tów wyłoni przed nami pię­trzące się prze­szkody. Zoba­czymy wtedy co może się nam nie udać, albo dla­czego nie powin­ni­śmy pró­bo­wać reali­zo­wać naszych celów.

Może to doty­czyć poważ­nych decy­zji np. kupię bilet w jedną stronę do innego kraju, ale nie za bar­dzo wiem jak tam prze­żyję. Co z noc­le­gami, prze­cież trzeba jeść kilka razy dzien­nie, a i wodę świeżą mieć. Język mógł­bym znać lepiej, do tego to zupeł­nie inne kul­tury, co jeżeli mi się nie spodoba? No i z każdą kolejną myślą nasz pomysł krwawi praw­do­po­do­bień­stwem jego wykonania.

Jeżeli cho­dzi o mniej poważne decy­zji, to może być kwe­stia bie­ga­nia rano. Jeżeli będziesz się nad tym zasta­na­wiać, to raczej Ci się nie uda. Naj­lep­szym spo­so­bem jest zaraz po obu­dze­niu wsko­czyć w strój spor­towy, wziąć słu­chawki, ubrać buty i wyjść na zewnątrz. Skoro już jesteś gotowy, to nie pozo­staje nic innego jak biec.

Photo cre­dit: A_of_DooM / Foter / CC BY

Mon­to­wa­nie wkrętki

Bar­dzo zabawny zwrot. Jeden zna­jomy uży­wał go w kon­tek­ście pogrą­ża­nia się w myślach w celu zaśnię­cia, jed­nak mi cho­dzi o co innego. Prze­ko­na­nie wła­snego mózgu, że temat jest dla nas inte­re­su­jący i chcemy wło­żyć w niego spory wysi­łek. Jest to długi i skom­pli­ko­wany pro­ces, ale możliwy.

O wiele lep­szy jest sys­tem obo­wiąz­ków i nagród. Usta­lamy sobie obo­wiązki, które musimy wyko­nać, oraz co w ramach ich wyko­na­nia nam przy­słu­guje. Np. nie kładę się spać, dopóki nie wyko­nam planu dzien­nego w duolingo. Śnia­da­nie mogę zjeść tylko, gdy jogiń­skim zwy­cza­jem przy­wi­tam słońce. Sło­dy­cze tylko w dniu, w któ­rym byłem na siłowni.

Wysta­wia­nie się

Sły­sza­łem o ludziach, któ­rzy trzy­mają paczkę fajek, z któ­rej nigdy nie chcą zapa­lić. Kupują sło­dy­cze i cze­kają, aż skoń­czy się data waż­no­ści. Są w związku kilka lat, a z sek­sem cze­kają do ślubu. Dla mnie jest to wyż­szy sto­pień masochizmu.

O wiele lepiej jest wysta­wić się odpo­wied­nią sytu­ację. Nie chcesz jeść cze­ko­lady? Raczej tego nie zro­bisz, jeżeli jej nie kupisz. O wiele łatwiej jest odmó­wić sobie zakupu, niż zje­dze­nia leżą­cej przed Tobą, słod­kiej milki daim, roz­pły­wa­ją­cej się w ustach, z twar­dymi kawał­kami karmelu…

Photo cre­dit: „lapo­lab” / Foter / CC BY-NC

Widzimy, że trudno jest jed­no­znacz­nie oddzie­lić te stra­te­gie i zazwy­czaj wystę­pują one w gru­pach. Dzięki ich zasto­so­wa­niu jeste­śmy w sta­nie prze­móc się i poko­nać pro­kra­sty­na­cję, jed­nak o wiele waż­niej­sze jest, czego należy unikać:

Racjo­na­li­za­cja.

–Raz w tygo­dniu mogę sobie zjeść danie odstęp­stwo od diety, ale nie wyko­rzy­sta­łem tego tak bar­dzo jak można. Zresztą to co jadłem było tak podobne, do mojego planu, że poli­czę sobie wczo­raj­sze jako die­te­tyczne, a dzi­siaj sobie zjem co chcę.

–Nie będę jed­nak odcho­dzić z dotych­cza­so­wej pracy, w sumie to nie jest tak źle. Pie­nią­dze wystar­cza­jące, szefa idiotę widuję raz w tygo­dniu, a w pie­karni nie­opo­dal sprze­dają świetne kanapki z pesto i par­meń­ską. Zresztą pew­nie nie uda mi się zna­leźć niczego lep­szego, a do tego.…

–A może lepiej prze­niosę to na jutro? Prze­cież już tydzień trzy­mam się wytycz­nych, to i tak jest spory suk­ces. Jeden dzień odpo­czynku mi się należy, w dodatku nie musiał­bym wsta­wać z łóżka przez kolejną godzinę, a tu jest tak cie­plutko i mięciutko…

Czyli wymy­śla­nie bła­chych powo­dów, dla któ­rych można odpu­ścić i przed­sta­wia­nie ich sobie jako roz­sąd­nych. Coś takiego jak robił Adaś Miau­czyń­ski, tylko w drugą stronę. Unikać.

PS. Hasiok to jest śmiet­nik, jedno z moich ulu­bio­nych słów.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.