Owsianka to zło

Roz­ple­niło się ostat­nio grono entu­zja­stów jedze­nia tego roz­wod­nio­nego gówna. Myślą, że to faj­nie, a ja posta­no­wi­łem zdys­kre­dy­to­wać te plotki. No bo wie­cie, jestem praw­dzi­wym męż­czy­zną i nie­któ­rych rze­czy po pro­stu mi nie wypada. No to lecimy z listą argumentów.

Same ziarna!

To nawet nie są same warzywa, tylko gorzej. Ziarna, jak dla kur, czy lata­ją­cych szczu­rów gołębi. Nie powinno się tak jeść, zwy­czaj­nie nie wypada.

Brzydka!

Nie daj­cie się zwieść zamiesz­czo­nemu zdję­ciu. Zdję­cia rekla­mowe z McDo­nalds też poka­zują soczy­ste, jędrne, świeże, nie­oklap­nięte kanapki, pod­czas gdy rze­czy­wi­stość wygląda ina­czej. Z owsianką jest podob­nie, dopóki nie będzie ona robiona z myślą o zdję­ciu, nie wyj­dzie na nim dobrze. No, a jeśli nie masz zdję­cia jedze­nia, to pra­wie tak, jak­byś go nie zjadł.

Zwy­czajna!

Czemu niby miał­bym jeść coś stwo­rzone z pro­duk­tów sta­wia­nych na równi z ziem­nia­kiem i cebulą?  Wszy­scy zna­jomi jedzą na śnia­da­nia Jamón ibérico, Grana Padano, Anchois, Ome­lette Du Fro­mage, Déjà vu, Carpe Diem, lub inne zagra­niczne fry­kasy, a ty co powiesz? Że owsianka? Czy może zdję­cie poka­żesz? Ehhh.

Mono­tonna!

Dzień w dzień rano wsy­pu­jesz do garnka garść płat­ków owsia­nych, garść owo­co­wych, garść muesli, garść mie­szanki orze­chów, garść suszo­nych owo­ców, garść kieł­ków i garść otrąb, co razem daje sie­dem gar­stek. Gar­ści. Owsianka jako poranny RYTUAŁ uwal­nia­jący nas z codzien­nego nur­tu­ją­cego pyta­nia „co dziś zjeść na śnia­da­nie”, to tylko nie­po­trzebne wpro­wa­dza­nie kolej­nego ele­mentu mono­to­nii do naszego życia.

Uraz z dzieciństwa!

Cie­płe mleko, takie obrzy­dliwe i pew­nie jesz­cze skrywa w sobie kożu­chy. Nie jedz tego. Tak samo jak szpi­naku, kala­fiora, bro­kuł i wątróbki.


 

Wątróbki naprawdę nie jedz­cie, jest ohydna. Bo chyba zorien­to­wa­łeś się, że to wszystko była ironia?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.