Pan raczy żartować, panie Feynmann!

Auto­bio­gra­fia fizyka, nobli­sty, zgry­wusa, który miał spory udział w kon­struk­cji bomby atomowej.

Explosion

Geniusz

Uwiel­biam histo­rie o geniu­szach! Pierw­szą jaką prze­czy­ta­łem był Mutant Robina Cooka, następ­nie Geniusz -  Master­tona i Arte­mis Fowl Eoina Col­fera. Byłem zachwy­cony anime Death Note. Wszyst­kie te histo­rie przed­sta­wiają wymy­ślo­nych boha­te­rów, któ­rych moż­li­wo­ści umy­słowe są nie­moż­liwe do osią­gnię­cia. Sam chcia­łem taki być, nie­stety nie udało mi się nigdy w stop­niu zado­wa­la­ją­cym dojść do satys­fakt­cjo­nu­ją­cego punktu. Dzięki tej książce mia­łem oka­zję skon­fron­to­wać wyide­ali­zo­wane wyobra­że­nie geniu­sza, z praw­dzi­wym geniuszem.

Jest to chro­no­lo­giczny zbiór wyda­rzeń, które ukształ­to­wały Feyn­manna w for­mie zabaw­nych aneg­do­tek. Zaczyna od swo­jego dzie­ciń­stwa i fascy­na­cji odbior­ni­kami radio­wymi, które w tam­tych cza­sach były o wiele bar­dziej pry­mi­tywne i przez to prost­sze w budo­wie. Od początku przed­sta­wia ana­li­tyczne podej­ście do wszyst­kiego i wielką cie­ka­wość ota­cza­ją­cego świata.

Przez całą książkę autor jak man­trę powta­rza słowa swo­jego ojca „Wiesz czym się różni czło­wiek w mun­du­rze od czło­wieka bez munduru?”.

Bomba ato­mowa

Naj­cie­kaw­szy był opis pracy nad bombą ato­mową. Bez kom­pu­te­rów. Dys­po­no­wali jedy­nie maszy­nami wyko­nu­ją­cymi pro­ste obli­cze­nia (któ­rym zda­rzało się popeł­niać błędy), a mimo to prze­pro­wa­dzali ite­ra­cyjne przy­bli­że­nia. Algo­rytmy te reali­zo­wano około mie­siąc, zanim otrzy­mano wystar­cza­jąco dokładny wynik. Na dzi­siej­szym sprzę­cie, potrwa­łoby kilka sekund.

Nie­sa­mo­wite w jaki spo­sób dzięki wytrwa­ło­ści i pomy­sło­wo­ści byli w sta­nie prze­sko­czyć bariery tech­no­lo­giczne. Gdyby wtedy wypo­sa­żyć ośro­dek badaw­czy w Los Ala­mos w jed­nego współ­cze­snego lap­topa z odpo­wied­nim opro­gra­mo­wa­niem, Ame­ryka zdo­mi­no­wa­łaby resztę świata.

Za jakieś takie bazgroły nobla dają

Tak pra­cuje naukowiec

W celu pracy nad zagad­nie­niami fizycz­nymi, autor spę­dzał czas w barze topless i dzie­lił go mię­dzy roz­wa­ża­nia nad swoim pro­ble­mem, a obser­wo­wa­nie piersi tań­czą­cych kobiet. W życiu bym nie przy­pusz­czał, że jaki­kol­wiek nobli­sta żyłby w taki spo­sób! Dzięki swo­jemu podej­ściu do świata i spo­rej ilo­ści wol­nego czasu (nie posia­dano wtedy inter­netu, w któ­rym można go z łatwo­ścią mitrę­żyć) Feyn­mann był w sta­nie zaj­mo­wać się wie­loma spra­wami naraz.

Pole jego zain­te­re­so­wań było naprawdę sze­ro­kie, dodat­kowo musiał cią­gle wyszu­ki­wać nowe bodźce, żeby jego mózg dostał odpo­wied­nią ilość nowych danych do prze­twa­rza­nia. Zda­rzyło mu się nawet prze­pro­wa­dzać bada­nia zwią­zane z węchem i sta­rał się wywą­chi­wać zmiany w zapa­chu i porów­ny­wać je z osią­gnię­ciami psa w tym polu. W wol­nych chwi­lach roz­pra­co­wy­wał mecha­ni­zmy sej­fów, dzięki czemu był w sta­nie otwo­rzyć więk­szość znaj­du­ją­cych się w ośrodku w Los Ala­mos — jest to kolejna cie­kawa aneg­dota. Wisienką na tor­cie jest histo­ria jak obser­wa­cja tale­rza rzu­co­nego w sto­łówce pozwo­liła mu zauwa­żyć teo­rię w fizyce kwan­to­wej, za którą dostał nagrodę Nobla.

Pod­su­mo­wu­jąc, przy­jemna, czę­sto humo­ry­styczna książka, trak­tu­jąca o pro­ble­mach tech­nicz­nych i fizycz­nych, napi­sana przez bar­dzo inte­li­gent­nego czło­wieka, który daje nam się poznać od ludz­kiej strony. Pole­cam wszyst­kim zain­te­re­so­wa­nym. Warto prze­czy­tać cho­ciażby dla opisu pracy nad zagad­nie­niami inży­nie­ryj­nymi bez sprzętu komputerowego.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.