Prolog

Bo każda histo­ria ma swój począ­tek.
3923763948_418a8500d3_b
Witam wszyst­kich, jestem Zdzi­sław. Mam nadzieję, że w chwili gdy to czy­tasz jestem już roz­po­zna­wal­nym blo­ge­rem, a Ty drogi czy­tel­niku dotar­łeś aż tutaj, aby dowie­dzieć się cze­goś wię­cej o mnie. W takim razie cof­nijmy się w cza­sie o jakiś tydzień:

Dzień zapo­wia­dał się zwy­czaj­nie. Niby każdy dzień to począ­tek reszty twego życia, ale z dru­giej strony tysiące takich dni mijają nie mając więk­szego wpływu na nas. Było to nie­długo po syl­we­strze — czyli w okre­sie naj­bar­dziej sprzy­ja­ją­cym myślom nad wła­sną osobą. Buszu­jąc po bez­kre­snych, niczym oce­aniczne głę­biny, cze­lu­ściach inter­netu natkną­łem się na pewno video. Chwy­tliwy tytuł „co się dzieje, kiedy dziecko porzuca tra­dy­cyjną edu­ka­cję” mnie zain­try­go­wał. Przy­po­mnia­łem sobie parę osób z mojego mia­sta rodzin­nego, ale nie sądzi­łem że na wykła­dzie TEDx będą pro­mo­wać pato­lo­gię. I nie myli­łem się.

http://www.collective-evolution.com/2014/01/07/this-is-what-happens-when-a-kid-leaves-traditional-education/

Naj­waż­niej­szym prze­sła­niem jest zda­nie „when i grow up, i wanna be happy”. Taka pro­sta kon­klu­zja w umy­śle 13 latka. Ten chło­pak ma przed sobą cały wiek nasto­letni, co wraz z jego poten­cja­łem i świa­to­po­glą­dem pozwoli mu roz­wi­nąć się w dowol­nej wybra­nej przez niego dzie­dzi­nie. Wie­cie co ja mia­łem w gło­wie w tym wieku?

Całe szczę­ście polega na tym, by…

To dopiero jest subiek­tywne uczu­cie! Jedni mogą wieść szczę­śliwe życie odbi­ja­jąc co rano kartę w fabryce, a wie­czo­rem pijąć piwo, oglą­da­jąć 22 (lub inną ich ilość) face­tów uga­nia­ją­cych się za piłką na kupio­nym na raty tele­wi­zo­rze. Czy taka osoba jest nie­szczę­śliwa? A skąd nam to wie­dzieć. Możemy wypo­wie­dzieć się na ten temat, jed­nak zawsze punk­tem odnie­sie­nia naszej wypo­wie­dzi będzie myśl — czy ja bym był szczę­śliwy w takiej sytu­acji? W takim razie od czego może zale­żeć satys­fak­cjo­nu­jący nas poziom szczęścia?

Poziom akcep­to­walny dla nas jako szczę­ście jest miarą naszego inte­lektu. Czło­wiek, który ma poukła­dane w gło­wie, wie na co go stać, jest pewny sie­bie i nie boi się wal­czyć o lep­sze jutro, będzie miał o wiele więk­sze wyma­ga­nia. Wspa­niale ujął to A. Zie­miań­ski w książce Pomnik cesa­rzo­wej Achai, tom 2.

Zja­dacz bigosu

„–  Możesz  żyć  na  dwa  spo­soby.  –  Chło­pak  z  toboł­kiem  krą­żył  wokół  niej.  –  Możesz
usi­ło­wać  kie­ro­wać  swoim  życiem.  Obser­wo­wać  oto­cze­nie,  wycią­gać  wnio­ski  i  podej­mo­wać
decy­zje. Możesz się  uczyć. Możesz pono­sić  klę­ski, ale nie po to, by bia­dać  nad swym losem, ale
po to, żeby wycią­gać wnio­ski. Ana­li­zo­wać je. I podej­mo­wać decy­zje.
– A drugi spo­sób? – spy­tała.
–  Jaka jest naj­tań­sza potrawa, naj­prost­sza, naj­głup­sza w wyko­na­niu, którą  jed­nak można
się nasy­cić, a nawet lubić? – odpo­wie­dział pyta­niem.
– Bigos – odparła.
– Ten drugi spo­sób życia można okre­ślić tak: jest bigos, jesteś szczę­śliwy, nie ma bigosu,
jesteś  nie­szczę­śliwy.  Nie­któ­rzy  ludzie  to  jedzący  bigos.  Nie  obser­wują,  nie  ana­li­zują,  nie
wycią­gają  wnio­sków, nie podej­mują  decy­zji. Będzie tak, jak Bogo­wie chcą. Z tym  że Bogo­wie,
czy też  los, jak kto woli, rzadko oka­zują  łaskę. Sto­sun­kowo rzadko też  są  szcze­gól­nie zło­śliwi.
Ot, po pro­stu:  życie jak  życie, bez wzlo­tów i bez więk­szych upad­ków. Szaro, nudno,  śred­nio…
Jest bigos, to jest faj­nie. Nie ma? No to się pona­rzeka.
– Można tak żyć? – zain­te­re­so­wała się.
–  Tak  żyje przy­tła­cza­jąca więk­szość  ludzi na  świe­cie. Tak  żyłaś  też  i ty, dopóki się  nie
poja­wi­łem.  –  Uśmiech­nął  się  jakby  z  lek­kim  wyrzu­tem,  że  nie  pamięta.  –  Życie  bigo­sia­rza
prze­cież  wcale nie musi być  złe. Nie prze­żywa wiel­kich dra­ma­tów, może się  naj­wy­żej zapluć  w zło­rze­cze­niu. Ale… nie prze­żywa też nigdy wiel­kiego szczę­ścia.
– A ci inni?
–  Ci prze­ży­wają  wzloty i upadki jak każdy. Ale kiedy upadną, to włoją  się  w gówno do
samego dna. Lecz jeśli się  pod­niosą  i polecą, to… Wiesz, co to jest szczę­ście? Jeśli nie wiesz, to
jesteś  bigo­sia­rzem.  Jeśli  wiesz,  to  już  nie  możesz  docze­kać  się  następ­nej  por­cji.  Prze­ciętny
czło­wiek nigdy go nie zazna w swoim małym, sza­rym  światku bez kon­tra­stów. A ty? Ty bigos
masz tam, gdzie jego miej­sce na fini­szu: głę­boko w dupie.”

Co spra­wia, że ty jesteś szczęśliwy?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.