Referencje od eks

Nie mogłem uwie­rzyć we wła­sne szczę­ście. Sie­dzia­łem naprze­ciwko nie­zwy­kle uro­dzi­wej nie­wia­sty, pomię­dzy nami puste już tale­rze i nie­pu­ste jesz­cze kie­liszki pro­secco, na jed­nym z nich odbita krwi­sto­czer­wona szminka kon­tra­stu­jąca z jasnym napo­jem. Na jedną z pierw­szych ran­dek świetna sprawa, taka szminka, bo póź­niej to tylko prze­szka­dza. Wygląda nie­sa­mo­wi­cie kusząco, przy­ciąga uwagę i krzy­czy do mnie „hej przy­stoj­niaku, to dla Cie­bie”. I tak nie będziemy się jesz­cze cało­wać, choć wszystko idzie w dobrym kierunku.

Zresztą już cało­wa­li­śmy się, uśmiech­ną­łem się do wspo­mnień cią­gle przy­glą­da­jąc się odbi­ciu jej ust na kra­wę­dzi kie­liszka. Nie spo­dzie­wa­łem się takiego obrotu spraw, a już szcze­gól­nie nie, kiedy wsia­dła do mojego prze­działu 10 minut przed moją sta­cją doce­lową. W pociągu czę­sto można spo­tkać inte­re­su­ją­cych ludzi, a ona od razu wpa­dła mi w oko, lecz wtedy nie mia­łem za bar­dzo czasu na flirt. Mimo to zaczą­łem nie­zo­bo­wią­zu­jącą roz­mowę żału­jąc, że za chwilę wysia­dam. Gdy pociąg wje­chał do tunelu, nie myśląc o tym wcale, pochy­li­łem się w jej stronę i zło­ży­łem deli­katny, acz sta­now­czy poca­łu­nek na jej ustach. Jak i tak się wię­cej nie zoba­czymy, to przy­naj­mniej skradnę całusa, nawet gdy­bym miał to przy­pła­cić liściem. Nie­po­trzeb­nie przy­my­ka­łem oczy, bo nic takiego się nie zda­rzyło. Z zasko­cze­nia roz­chy­liła wargi, otwarła sze­rzej oczy i nie była w sta­nie wydo­być z sie­bie ani słowa. W mię­dzy­cza­sie pociąg wto­czył się na moją sta­cję, więc zebra­łem się z prze­działu szel­mow­sko pusz­cza­jąc oko.

Po moim wyj­ściu z prze­działu musiała dojść do sie­bie bar­dzo szybko, bo led­wie posta­wi­łem stopę na pły­cie dworca, usły­sza­łem zna­jomy głos. Wyglą­dała przez okno pociągu i gestem wska­zy­wała żebym pod­szedł. Podała mi para­gon ze spo­żyw­czaka, woda mine­ralna, awo­kado, ćwierć kilo banana i cze­ko­lada baka­liowa. Dobry wybór. Z tyłu był naprędce napi­sany numer tele­fonu, a teraz sie­dzimy naprze­ciwko sie­bie i dowie­dzia­łem się, że prócz osza­ła­mia­ją­cego wyglądu, ma w sobie o wiele wię­cej zalet.

–Gdzie to wędru­jesz myślami? — wyrwała mnie z zamy­śle­nia, wciąż byłem wpa­trzony w ślad na kie­liszku.
–Myślę nad jakimś kom­ple­men­tem, ale śred­nio mi idzie. Zadał­bym ci jakieś pyta­nie, ale dowie­dzia­łem się już, że masz zie­lone oczy, rude włosy, czapkę z Pory na Przy­godę, nie­stan­dar­dowe kol­czyki, podobno dziary też, podobne zda­nie o reli­gii, na dzwo­nek Małą Mi, jeź­dzisz na long­bo­ar­dzie, wolisz koty, czy­ta­łaś Prat­chetta, więc pozo­staje tylko jedna rzecz, o jaką mógł­bym się spy­tać.
–Taaaak?
–Wyj­dziesz za mnie? — nie udało mi się jed­nak jej zasko­czyć, bo wyglą­dało jakby miała na to gotową odpo­wiedź.
–Naj­pierw musia­ła­bym zoba­czyć refe­ren­cje od Two­ich eks.

A myśla­łem że w naszej rela­cji to ja mam wyłącz­ność na zaska­ku­jące zwroty akcji.

Lista swo­ich eks

Oczy­wi­ście sama idea pro­sze­nia swo­ich byłych o refe­ren­cje jest nie­do­rzeczna, jed­nak podejdźmy do sprawy czy­sto teo­re­tycz­nie. Tak jak skromny kom­ple­ment z ust wroga jest wart o wię­cej niż peany wyśpie­wy­wane przez grono przy­ja­ciół, tak dobre słowo z ust byłych part­ne­rów ma ogromną war­tość, a nic tak dobrze nie opi­suje czło­wieka, jak histo­ria jego związ­ków. Szcze­gól­nie, że koń­cówki są zazwy­czaj trudne i nie­jedna osoba będzie prze­cho­wy­wać w gło­wie obraz part­nera poprzez pry­zmat ostat­nich kilku dni związku, zamiast całokształtu.

Ist­nieją różne rodzaje związ­ków, zresztą to będzie główny temat mojej książki. Nie­któ­rzy od razu odnaj­dują praw­dziwą miłość, żyjąc z nią długo i szczę­śli­wie. Pozo­stała więk­szość ma mniej szczę­ście i prę­dzej czy póź­niej ich rela­cje koń­czą się. Powody mogą być różne i może ich być tysiące, jed­nak sto­sun­kowo nie­wiele związ­ków koń­czy się w ludzki spo­sób. Czyli taki, w któ­rym oboje docho­dzą do wnio­sku, że ich zwią­zek nie ma poten­cjału, aby trwać latami. Że mają inne prio­ry­tety i plany na przy­szłość, któ­rych nie da się ze sobą pogo­dzić, że są nie­do­pa­so­wani do sie­bie, a cią­gła rezy­gna­cja z bycia sobą dla dru­giej osoby gene­ruje coraz więk­szą fru­stra­cję, która odbije się rów­nież na part­ne­rze. Cza­sem ludzie dosko­nale do sie­bie pasują, ale z powodu kwe­stii społecznych/kulturowych/geograficznych/wiekowych/zawodowych powinni się roz­stać. Tak też się zda­rza, na szczę­ście dru­gich połó­wek jest wię­cej niż jedna.

Wtedy ludzi roz­stają się w spo­sób ludzki. Ze smut­kiem i roz­go­ry­cze­niem w sercu, jed­nak za to z poczu­ciem, że postą­pili wła­ści­wie, lep­szymi per­spek­ty­wami na przy­szłość, sen­ty­men­tem i miłymi wspo­mnie­niami. Do tego unik­niemy krę­pu­ją­cych sytu­acji, w przy­padku gdy mają wspól­nych zna­jo­mych. Kon­takt ogra­ni­czy się do oka­zjo­nal­nych roz­mów z oka­zji świąt, uro­dzin, czy przy­padku. Na wię­cej raczej nie ma co liczyć, prze­cież to już nie są bli­skie osoby i nigdy już nie będzie (no chyba, że spró­bo­wać od nowa po kilku latach prze­rwy. Takiej sytu­acji nigdy nie mia­łem, ale wydaje mi się, że może to być możliwe).

Ludzie z problemami

Więc zasta­nów­cie się teraz, czy ist­nieją wasi eks, któ­rzy teo­re­tycz­nie mogliby wysta­wić wam refe­ren­cje dla nowego partnera?

Wiem, że to trudna kwe­stia, szcze­gól­nie że wystar­czy, że druga strona nie będzie chciała się roz­stać w cywi­li­zo­wany spo­sób. Wszel­kiego rodzaju zabu­rze­nia typu bor­der­line, cho­ro­bliwa zazdrość, brak zaufa­nia, niskie poczu­cie war­to­ści, czy po pro­stu byciu dup­kiem spra­wią, że odrzu­cona osoba zamieni miłość na nie­na­wiść. Wtedy nie dosta­li­by­śmy refe­ren­cji, z czy­stej zło­śli­wo­ści, chęci ode­gra­nia się, roz­dra­py­wa­nia sta­rych ran. Takie sytu­acje mogą się zda­rzyć i jeżeli masz około 18 lat i żad­nego eks, który mógłby to zro­bić, to mógł to być zwy­czajny pech.

Jeżeli jed­nak masz dekadę wię­cej i żad­nego eks, który wysta­wiłby ci refe­ren­cje, to może jed­nak pro­blem leży w Tobie?

Wybie­rasz nie­od­po­wied­nich ludzi, albo nie umiesz budo­wać zdro­wych związ­ków. A może zwy­czaj­nie masz pecha? Nie­za­leż­nie od powodu, myślę że prze­rwa od związ­ków będzie dobrym roz­wią­za­niem. Prze­my­śleć sobie swoje związki na spo­koj­nie, doko­nać auto­ana­lizy, oraz polu­bić sie­bie. Bo nikt nas nie poko­cha, jeżeli my nie kochamy sie­bie, a taki stan można osią­gnąć tylko w samot­no­ści.

Nawet jeżeli przyj­dzie Ci się roz­stać, to zacho­wuj się w taki spo­sób, żeby teo­re­tycz­nie móc otrzy­mać refe­ren­cje od eks. Lepiej jest prze­łknąć tro­chę dumy i roz­go­ry­cze­nia, niż pozwo­lić żeby osoba, która była dla nas naj­waż­niej­sza w życiu uwa­żała nas za swój życiowy błąd.


PS. Przy wpi­sach na tematy damsko-męskie będą zdję­cia suici­de­girls. Bo lubię.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://www.alicjadobry.pl/ Ali­cja

    Jestem zachwy­cona tek­stem 😉 Faj­nie nakre­ślone tlo do prze­ka­za­nia istot­nej kwe­stii, jaką jest roz­sta­nie „na spo­koj­nie”, to na pew­nie trudne. I pisa­nie o tym — bo każda sytu­acja jest spe­cy­ficzna — jak i samo prze­ży­cie takiej sytu­acji. Trzeba jed­nak pamię­tać o tym, że roz­sta­jac sie, pra­cu­jemy na nasze wspo­mnie­nia i nie powinny one być pełne jadu, czy żalu.

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Hej, cie­szę się, że się spodo­bało. Sta­ra­łem się dla Ciebie 😉