Sylwester obowiązkowy

Syl­we­ster to impreza rów­nie obli­ga­to­ryjna, jak reli­gia w szkole, jak śmierć, jak podatki, jak amen w pacie­rzu. W końcu po tak cięż­kim roku, należy nam się odpoczynek.

Syl­we­ster — Photo cre­dit: Gwe­naël Pia­ser / iW / CC BY-NC-SA

Święta, święta i po świętach

Kolejny ciężki rok za nami. Od mie­siąca widzie­li­śmy półki skle­powe ugi­na­jące się pod cię­ża­rem cze­ko­la­do­wych miko­ła­jów i innych świą­tecz­nych atry­bu­tów. Prze­trwa­li­śmy świą­teczną gorączkę, kupo­wa­nie pre­zen­tów, szczy­pa­nie w poli­czek, pyta­nia o ustat­ko­wa­nie się, litry barsz­czu, kopy pie­ro­gów, godziny kolęd, cen­ty­me­try śniegu, skła­da­nie życzeń. Nie wspo­mi­na­jąc o poprzed­nich 11 mie­sią­cach. Atmos­fera roz­le­ni­wie­nia udziela się wszyst­kim, jesz­cze tylko zasza­le­jemy na Syl­we­stra i możemy dziar­sko wkro­czyć w nowy rok.

Pla­no­wa­nie

Kupu­jemy bilety, bądź uma­wiamy się ze zna­jo­mymi już kilka tygo­dni wcze­śniej. Mamy dokład­nie zapla­no­wany nie tylko wie­czór, ale dosłow­nie wszystko. Strój łącz­nie ze skar­pe­tami i zapa­chem żelu pod prysz­nic, który uży­jemy przed wyj­ściem, dokładną listę gości wraz z ilo­ścią i rodza­jem alko­holu jaki zobo­wią­zali się przynieść.

Nie możemy się docze­kać wyda­rze­nia, w myślach już prze­ży­wamy pierw­szy kie­li­szek szam­pana, potem fla­szeczka na roz­go­nie­nie chmur, dla zdro­wot­no­ści tylko, następ­nie wycho­dzimy na szam­pań­ską imprezę. Och, jak to będzie wspaniale.

Nie­stety jesz­cze przed nami kilka dni, odli­cza­nych skrzęt­niej niż te z kalen­da­rza adwentowego.

Każdy inny, wszy­scy się bawią

W mię­dzy­cza­sie cze­kają nas roz­mowy z bar­dziej i mniej zna­jo­mymi ludźmi. Każdy cele­bruje, każdy ma plany. Dosłow­nie każdy. Osoby, któ­rych nie podej­rze­wał­byś o jakie­kol­wiek ludz­kie odru­chy, opo­wia­dają z zacię­ciem o pla­no­wa­nym melanżu. Per­sony, któ­rych życie sku­pia się na uni­ka­niu towa­rzy­stwa, snują wizję nad­cho­dzą­cego Syl­we­stra. Ludzie, któ­rych doświad­cze­nie z butelką wódki koń­czy się na jej oglą­da­niu przy pła­ce­niu za cebulę i ziem­niaki w osie­dlo­wym skle­piku, pero­rują o zbli­ża­ją­cej się imprezie.

Nad­cho­dzi wie­czór ostat­niego dnia roku i wszy­scy wycho­dzą na mia­sto. Raz w roku zda­rza się taki magiczny dzień. Dzień z odgór­nym przy­zwo­le­niem, ba nawet z odgór­nym naka­zem dobrej zabawy. No i reali­zują tra­dy­cyjny sce­na­riusz Syl­we­strowy, tak jak to rozu­mieją. Wódka, wódka, fajka, wyj­ście, klub, wódka, fajka, tańce, wódka, wódka, fajka, fajer­werki, szam­pan, wódka, tańce, fajka, tańce, wódka, były już fajer­werki?, tańce, tańce, fajka, wódka, kibel, męski kibel, na czwo­ra­kach, wymio­to­wa­nie, gdzie te fajer­werki?, fajka, tańce, wódka, (…), pobudka.

Znowu prze­ga­pi­łem fajerwerki?

Pres­sing

Czu­jemy pre­sję spo­łeczną posia­da­nia spre­cy­zo­wa­nych i sza­lo­nych pla­nów na Syl­we­stra. Już nie cho­dzi tylko o to, że na pyta­nie o nasze plany bez­rad­nie roz­kła­damy ręce, ale o to że odsta­jemy od wszyst­kich, nie mie­ścimy się w nor­mach. Obu­dze­nie się w Nowy Rok bez kaca to jedne z więk­szych faux pas jakie możemy popeł­nić, a do tego nie będziemy mieli o czym roz­ma­wiać przez naj­bliż­szy tydzień. Z ludźmi któ­rzy cały rok wycze­kują na tę jedyną oka­zję do skosz­to­wa­nia praw­dzi­wego życia (w ich mnie­ma­niu) w połą­cze­niu ze sma­kiem desty­lo­wa­nego żyta.

Nie dajmy się zma­ni­pu­lo­wać. Syl­we­ster to dzień jak każdy pią­tek i powin­ni­śmy spę­dzić tak, jak mamy na to ochotę. Uczmy się tego od nie­do­ści­gnio­nego mistrza syl­we­stro­wej asertywności.

Także ten, szczę­śli­wego nowego roku i szam­pań­skiej zabawy.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://www.tezekiel.pl/ Łukasz Szejna

    Ja tam nie czuję żad­nej pre­sji i kom­plet­nie nie rozu­miem tego pod­nie­ce­nia zna­jo­mych, gdy pytają co będę robił w Sylwestra.

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzislaw.in

      Thats the spirit! 🙂