Szefie, Mistrzu, Kierowniku

Uży­wa­nie powyż­szych zwro­tów jest akcep­to­walne tylko w dwóch sytu­acjach — służ­bo­wych, bądź gdy chcemy wyże­brać parę złoty pod sklepem.

Szefo

Miesz­ka­jąc w aka­de­miku, co rok zmie­nia­li­śmy pokój. Tutaj słońce za bar­dzo świeci, od mia­steczka za gło­śno, na niż­szym pię­trze por­tierka nas sły­szy zbyt łatwo, na wyż­sze nie chce się wcho­dzić, a to za daleko do kuchni, a to prysz­nic jest kiep­ski, etc. Wpro­wa­dzam się, roz­kła­dam rze­czy, aż tu nagle przy­cho­dzi nowy sąsiad, przy­wi­tać się. Wąs dzie­wi­czy, wzrost nie­wielki, waga piór­kowa, a do tego zaczyna roz­mowę od „Cześć sze­fie”. Świe­żak, jak nic, myślę sobie.

Oka­zuje się, że nie. Szefo, jak go ochrzci­li­śmy, jest wyżej niż ja, na ostat­nim roku. A do tego zwrot „sze­fie” padał z jego ust czę­ściej niż kurwy z ust Bogu­sia Lindy. Za rok znów zmie­nia­li­śmy pokój, ale szefo nie znik­nął cał­kiem z mojego życia. W ramach dok­to­ratu pro­wa­dził zaję­cia z moją grupą. Tak, mówił do wszyst­kich sze­fie. Powtó­rzę, pro­wa­dzący zaję­cia mówił do stu­den­tów sze­fie. Nie był to naj­lep­szy spo­sób na budo­wa­nie autorytetu.

No, ale ok. Pod­cho­dzę po zaję­ciach zaga­dać i pytam co i jak. Prze­cież dok­to­rat wcale Cię nie krę­cił, z tego co koja­rzę chcia­łeś gdzieś do kopalni ude­rzać do pracy.

–Wiesz sze­fie jak to jest, mama chciała, żebym poszedł na dok­to­rat to co mia­łem zrobić?

Fak­tycz­nie, nie było nic do zrobienia.

aaa

Photo cre­dit: Jamesy Peña / Foter / CC BY

Język

Język jaki się posłu­gu­jemy bar­dzo wpływa na to, jak nas ludzie oce­niają. O jed­nym nega­tyw­nym tren­dzie ubli­ża­nia samemu sobie już pisa­łem, a ten pro­blem jest bar­dzo podobny. Róż­nica jest taka, że zamiast baga­te­li­zo­wać sie­bie, glo­ry­fi­ku­jemy innych. Ujemny bilans jest jed­nak zacho­wany, sami sta­wiamy sie­bie na niż­szej pozy­cji niż rozmówca.

Nie wiem skąd się bie­rze nawyk, ale mi się jed­no­znacz­nie koja­rzy z bra­kiem pew­no­ści sie­bie i wiary we wła­sne siły. Mam nadzieję, że nikt nie uważa że to jest spoko. Dla­tego powtó­rze się.

Uży­wa­nie zwro­tów sze­fie, mistrzu, kie­row­niku, itp. jest akcep­to­walne tylko w dwóch sytu­acjach — służ­bo­wych, bądź gdy chcemy wyże­brać parę złoty pod sklepem.


To jak będzie kie­row­niku, kop­sniesz lajka?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.