Tego nie nauczysz się w szkole. A powinieneś

Naj­praw­do­po­dob­niej nie nauczysz się też tego nigdzie indziej. Han­dluj z tym.

Wra­ca­jąc myślami do swo­ich szkol­nych lat, jestem pod ogrom­nym wra­że­niem, że jed­nak udało mi się coś z stam­tąd wynieść. Więk­szość czasu w szkole spę­dzało się bez­pro­duk­tyw­nie. Pod­czas całej edu­ka­cji mia­łem moż­li­wość poznać wielu róż­nych nauczy­cieli i ich jakże cie­kawe podej­ścia do edukacji.

  • Mate­ma­tyka — naucz się algo­rytmu i go sto­suj. Nie pomyl się w obli­cze­niach i wszystko będzie dobrze. Dzi­wić się potem, że ludziom pro­centy spra­wiają trud­no­ści, a na słowo loga­rytm wycią­gają krucyfiks.
  • Histo­ria — daty, daty, daty. Jedyny zwią­zek przyczynowo-skutkowy jaki omó­wi­li­śmy to: nie będziesz umiał dat — nie zdasz. Nauczy­cielka miała drew­nianą nogę i kie­dyś była na zwol­nie­niu parę mie­sięcy bo spadł na nią tele­wi­zor. Na lekcji.
  • Reli­gia — w pod­sta­wówce 45 minut modłów i lista obec­no­ści przed nie­dzielną mszą, a w ogól­niaku kate­cheta naśmie­wa­jący się z kolegi geja.
  • Geo­gra­fia — pamię­tał­bym coś, gdy­bym tylko mógł się sku­pić na czym­kol­wiek innym niż fatalny stan uzę­bie­nia nauczy­cielki. Co drugi czarny, co trzeci wystąp.
  • Pol­ski — myśl jak komi­sja, wpa­suj się w klucz. I pamię­taj, Sło­wacki wiel­kim poetą był.

Nie­do­sto­so­wa­nie

W skró­cie instruk­cje, roz­kazy, wytyczne, sche­maty, wszystko aby móc zostać przy­kład­nym lemin­giem. Nie docie­kać, nie wypy­ty­wać, myśleć tak jak wszy­scy. Zero jakie­go­kol­wiek kre­atyw­nego podej­ścia do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów. Zero moż­li­wo­ści roz­woju, choć tro­chę wykra­cza­ją­cego poza wąziutką ścieżkę okre­śloną mia­nem pro­gramu naucza­nia. A dzieci trzeba zacie­ka­wić świa­tem, zachę­cić do jego odkry­wa­nia. Tylko tyle i aż tyle.

Ucze­nie się na pamięć nie ma przy­szło­ści. Może przy­dać się jedy­nie w roz­wią­zy­wa­niu krzy­żó­wek i ledwo zipią­cym nie­do­bit­kom tele­tur­nie­jów pro­mu­ją­cych wie­dzę. Żyjemy w epoce gdzie każda infor­ma­cja jest zako­do­wana i roz­wle­czona mię­dzy set­kami sate­li­tów krą­żą­cych w dol­nej war­stwie ter­mos­fery, a jed­no­cze­śnie dostępna na wycią­gnię­cie ręki. Skoń­czył się już czas wer­to­wa­nia ency­klo­pe­dii i tablic, wszystko można odna­leźć w ułamku sekundy. Tylko trzeba umieć użyć tych informacji.

Rozu­mo­wa­nie

I tego wła­śnie powinni uczyć w szkole. Myśle­nia. Impro­wi­za­cji. Koja­rze­nia fak­tów. Wyko­rzy­sta­nia infor­ma­cji. Prób roz­wią­za­nia pro­blemu, a nie cze­ka­nia na instruk­cje. Zamiast tego mamy prze­wi­dy­wa­nie klu­cza i wku­wa­nie algo­ryt­mów. Smutne.

Cza­sem ludzie zarzu­cają mi, że Pol­ska łożyła na moją edu­ka­cję, a ja nie­wdzięcz­nik ucie­kłem wspie­rać obce PKB. Ja to widzę w taki spo­sób, że udało mi się wykształ­cić się pomimo usil­nych sta­rań mojego kraju, żeby jed­nak tak nie było. Zresztą nie hej­to­wać mnie tu, bar­dzo chęt­nie wrócę do Pol­ski. Tylko jesz­cze nie teraz.

To miał być koniec notki, ale się wkurwiłem.

Sys­tem edu­ka­cji nie jest dobry. Pod­czas swo­jej wła­snej edu­ka­cji byłem świad­kiem regresu jakiego doświad­czał, jed­nak była to sprawa obci­na­nia zakresu mate­ria­łów, wpro­wa­dze­nia gim­na­zjum (powtórka po pod­sta­wówce, przy­go­to­wa­nie przed liceum — zmar­no­wane 3 lata), prze­pusz­cza­nia naj­więk­szych tłu­ków do kolej­nych klas. Acz­kol­wiek nie­dawno prze­czy­ta­łem newsa, od któ­rego krew mi w żyłach zawrzała.

Była już jakiś czas temu mowa o lekar­skim credo, a teraz przy­szła pora na nauczy­cieli. Pani posłanka tro­chę się chyba nauczyła obser­wu­jąc to co się dzieje we Fran­cji i Wiel­kiej Bry­ta­nii. Wcho­dzi z butami wprost w ideę teo­re­tycz­nie świec­kiego pań­stwa i grzmi nie gorzej niż ks. Nata­nek z ambony, wy nie macie tolerancji!

Całość tej wspa­nia­łej dekla­ra­cji dostępna jest tutaj. Ja pozwolę sobie zacy­to­wać jedy­nie dwa fragmenty.

UZNAJĘ pierw­szeń­stwo prawa Bożego nad pra­wem ludz­kim
–aktu­alną potrzebę prze­ciw­sta­wia­nia się anty­pe­da­go­gicz­nym ide­olo­giom oraz wszel­kiej indok­try­na­cji we współ­cze­snej „cywi­li­za­cji laic­kiej”, seku­lar­nej, a nawet wro­giej Bogu i czło­wie­kowi, któ­rej sze­rze­nie grozi restau­ra­cją ludo­bój­czych totalitaryzmów.

Indok­try­na­cja

Wróćmy do mojego dzie­ciń­stwa. Chrzest, lek­cje reli­gii poświę­cone w cało­ści modli­twie, obec­ność spraw­dzana na mszach (ina­czej obni­żona ocena z reli­gii i z zacho­wa­nia!), wszyst­kie te atrak­cje dostępne dla każ­dego dziecka w podstawówce.

Cóż to w takim razie jest jeżeli nie indok­try­na­cja? Pamię­tam, że w tam­tym okre­sie prze­wi­nęły się przez mój umysł myśli w stylu „Lepiej byłoby umrzeć przy poro­dzie, wtedy na pewno tra­fił­bym do nieba”. Nie jest to chyba naj­lep­szy fun­da­ment dzieciństwa.

STWIERDZAM, że pod­stawą god­no­ści i wol­no­ści nauczy­ciela kato­lika jest wyłącz­nie jego sumie­nie, oświe­cone Duchem Świę­tym i nauką Kościoła. Nauczy­ciel kato­lik ma  prawo dzia­ła­nia zgod­nie ze swoim sumie­niem i etyką nauczy­ciel­ską, która uwzględ­nia prawo sprze­ciwu wobec dzia­łań nie­zgod­nych z sumie­niem oraz niemoralnych.

Skoro nauczy­ciel ma uczyć prawdy i dzia­łać zgod­nie ze swoim sumie­niem, to bar­dzo dobrze się składa. Czas naresz­cie zacząć prze­ka­zy­wać mło­demu poko­le­niu prawdy oświe­cone. Dino­zaury nigdy nie ist­niały, wszyst­kie szkie­lety są sfa­bry­ko­wane. Sto­su­nek obwodu okręgu do jego śred­nicy, czyli liczba PI wynosi 3. Zie­mia powstała około 6 tysięcy lat temu. Wtedy dopiero sta­niemy się elitą intelektualną.

Wiek Ziemi

Na potrzeby notki zaczą­łem szu­kać infor­ma­cji o wieku naszej pla­nety i tra­fi­łem na fascy­nu­jącą stronę. Autor argu­men­tuje, że metoda radio­me­tryczna jest nie­wła­ściwa. Czy podaje jakieś argu­menty? Oczy­wi­ście, prze­czy to sło­wom biblii. Czy podaje jakieś logiczne argu­menty? Oczy­wi­ście, że nie. Zie­mia została stwo­rzona taka jaka jest, z roz­po­czę­tymi pro­ce­sami trwa­ją­cymi miliardy lat. I chuj. Autor koń­czy swój wpis bar­dzo opty­mi­stycz­nie „zawsze ist­nieje jakiś dobry powód, aby­śmy ufali Słowu Bożemu bar­dziej, niż sło­wom naukowców-ateistów”.

Od samego początku insty­tu­cja kościoła gwał­ciła prawa i ogra­ni­czała wol­ność ludzi w spo­sób pośredni i bez­po­średni. Zaczy­na­jąc od rze­czy takich jak wyprawy krzy­żowe, pale­nie na sto­sie, inkwi­zy­cję, poprzez walkę z postę­pem i roz­wo­jem, wyprawy misyjne, aż do pięt­no­wa­nia zaba­wek dla dzieci (Harry Pot­ter, Hello Kitty, My Lit­tle Pony), bruzdy doty­ko­wej u dzieci poczę­tych dzięki meto­dzie in vitro, pedo­fi­lii, ruchów antysz­cze­pion­ko­wych, koń­cząc na Cha­za­nie i jego wyż­szo­ści wła­snego sumie­nia wobec wyima­gi­no­wa­nego bytu nad zdro­wiem fizycz­nym i psy­chicz­nym jego pacjentki.

Wygląda na to, że kościół jest tą istotą, która dobra pra­gnąc, zło wiecz­nie czyni. Pozo­staje tylko cze­kać jak roz­wi­nie się sprawa dekla­ra­cji sumie­nia nauczy­cieli. W takich chwi­lach wcale nie żałuję, że wyje­cha­łem z katolibanu.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://urbaneksees.com/ Jakub Urban

    Szkoła w dzi­siej­szych cza­sach, to jedno wiel­kie bagno. Nikt się tak naprawdę nie przej­muje tym, czy będziemy samo­dziel­nie myśleć, czy tylko trzy­mać się regu­łek. Albo może jed­nak się przej­mują i nie chcą żeby­śmy myśleli. Tym różni się nasza Cebu­lan­dia od bar­dziej roz­wi­nię­tego zachodu. Mówi się, że Polacy są lepiej wyedu­ko­wani od innych kra­jów. Może rze­czy­wi­ście wiemy wię­cej, ale 90% tego, co wyno­simy ze szkół to wie­dza wła­ści­wie zbędna i nikomu z nas nie­po­trzebna. Na przy­kład– po co mi wie­dzieć, że sto­licą Sri Lanki jest Sri Dźa­ja­war­da­na­pura Kotte? Nie mam poję­cia, ale wła­śnie to zapa­mię­ta­łem z Geo­gar­fii, mię­dzy innymi. I jak tu chcieć zostać w kraju?

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzislaw.in

      Sri Dźa­ja­war­da­na­pura Kotte? To ja od dziś będę pamię­tał, że sto­licą Sri Lanki jest jakieś mia­sto o trud­nej nazwie.

      Sys­tem edu­ka­cji jest dość zło­żoną sprawą, która wyma­ga­łaby wielu korekt. Przede wszyst­kim zmiany nasta­wie­nia, gdyż jest ona odbie­rana jako nie­przy­jemny obo­wią­zek, a nikt nie wspo­mina jak to dobrze jest coś wie­dzieć i umieć w życiu. Brak moty­wa­cji wpę­dza w marazm. Z dru­giej strony w takim kraju jak np. nasz w wielu ludziach gnieź­dzi się chęć wyrwa­nia się z sła­bych warun­ków życia, co może być wspa­niałą moty­wa­cją do nauki. Bawiąc się w psy­cho­loga i auto­ana­lizę uwa­żam, że w moim przy­padku tak było. Sko­men­to­wa­łem to tek­stem http://zdzislaw.in/traumatyczne-dziecinstwo/