Trudna sztuka pisania SMS

Pierw­sza rzecz która przy­cho­dzi patrząc na ten obra­zek to dont text and drive. Chwila, chwila, w naszych cza­sach to nie jest już moż­liwe. To nie może być świeże zdję­cie. Prze­cież na smart­fo­nie nic by nie było widać. Ich funk­cjo­nal­ność w przy­padku śred­nio nasło­necz­nio­nego terenu spada prak­tycz­nie do zera, chyba że ktoś jest w sta­nie obsłu­gi­wać go na wyczu­cie. Dla­tego też pisa­nie SMS jest coraz to mniej popularne.

Dawno, dawno temu

Cof­nijmy się na chwilę w prze­szłość tak odle­głą, że cały wolny czas spę­dzało się podwórku, inter­net był domeną fil­mów sci-fi, a na nie­bie świe­ciły inne gwiazdy. Dokład­niej do gim­na­zjum. W cza­sie gdy ja uczęsz­cza­łem do tej nie­za­po­mnia­nej szkoły życia, tele­fony komór­kowe dopiero nie­śmiało wcho­dziły na rynek. Nie­wielu doro­słych je wtedy miało, prym wio­dły tele­fony sta­cjo­narne. Do teraz pamię­tam czer­wony apa­rat z obra­caną tar­czą i spe­cy­ficzny dźwięk jaki wyda­wał pod­czas wybie­ra­nia numeru.

Zda­rzało mi się z nich dzwo­nić do zna­jo­mych i nawet do kole­ża­nek. Za każ­dym razem zaci­ska­łem dło­nie na fotelu wbi­ja­jąc w niego ner­wowo palce i powta­rza­łem jak man­trę w myślach: „oby nie ode­brali rodzice”. Kto nie prze­żył tego na wła­snej skó­rze ten nie wie jaki to stres. Powoli i nie­od­wra­cal­nie tele­fony robiły się coraz powszech­niej­sze i zaczęły wcho­dzić rów­nież do szkół.

Począt­kowo były one obiek­tem naj­śmiel­szych marzeń każ­dego, ale szybko odwró­ciło się to prze­ciwko pierw­szym ich posia­da­czom. Samotni i odizo­lo­wani w swym bogac­twie, stali się obiek­tem plo­tek całej reszty dzieci. Do tego nie mieli się nawet z kim wymie­nić nume­rami, a co dopiero wysy­łać sygnały bądź pisać SMS.

Pierw­szy telefon

Pamię­ta­cie swój pierw­szy tele­fon? Dla mnie to było spore prze­ży­cie. Była to nokia 3310. Tele­fon rów­nie kul­towy, co nie­znisz­czalny, spraw­dzone i potwier­dzone empi­rycz­nie. Łado­wany co mie­siąc kwotą 20zł pozwa­lał na zawrotną liczbę 100 SMS, lub 10 minut roz­mowy. Nie znano wtedy jesz­cze nali­cza­nia sekun­do­wego, także od razu zja­dało całą minutę.

Możemy jesz­cze minutę poga­dać, bo już przekroczyło.

Aby jak naj­le­piej móc wyko­rzy­stać nowe moż­li­wo­ści, uga­dy­wa­łem się ze zna­jo­mymi na pusz­cza­nie sygna­łów. Jed­no­stronna infor­ma­cja, bez wia­do­mo­ści zwrot­nej. Ale nie o tym mia­łem mówić, tylko o krót­kich wia­do­mo­ściach tek­sto­wych. 160 zna­ków jak naj­gę­ściej upa­ko­wa­nych infor­ma­cji. Spa­cje? Prze­cież można pisać każde słowo z dużej litery i spa­cje są nie­po­trzebne. Robi­łem dokład­nie to samo co mło­dzież robi dzi­siaj, tylko że powo­dem było nie leni­stwo, lecz ogra­ni­czone moż­li­wo­ści. To były mroczne czasy, w któ­rych otrzy­ma­nie wia­do­mo­ści o tre­ści OK iry­to­wało mnie bar­dziej niż crazy frog.

Z cza­sem wymie­ni­łem tele­fon na nokię 3510i, a oferta na kartę prze­wi­dy­wała pakiety SMS do osób w tej samej sieci. Tutaj można było roz­wi­nąć skrzy­dła! Mecha­niczna kla­wia­tura w połą­cze­niu z słow­ni­kiem T9 i mie­sią­cami prak­tyki uczy­niły ze mnie mistrza. Byłem w sta­nie odpi­sać na wia­do­mość nie wycią­ga­jąc tele­fonu z kie­szeni. Zna­łem dokład­nie kon­fi­gu­ra­cje gło­sek i byłem w sta­nie za pomocą tego bar­dzo ogra­ni­czo­nego słow­nika, bez moż­li­wo­ści doda­wa­nia wła­snych słów, napi­sać co tylko chcia­łem. Ta sie­lanka musiała się jed­nak skończyć

Łatwe i szyb­kie pisa­nie SMSów na smartfonie?!

Stra­ci­łem swój tele­fon. Nie pamię­tam dokład­nie oko­licz­no­ści, ale zna­jąc moje mia­sto było to naj­praw­do­po­dob­niej zwią­zane z ryce­rzami orta­lionu i ich gospo­darką łowiecko-zbieracką. Sta­ną­łem wtedy przed dyle­ma­tem — z jed­nej strony areny mamy mecha­niczne przy­ci­ski, a z dru­giej doty­kowe ekrany i pro­ce­sory, RAMy i karty pamięci. Tak naprawdę nie było dyle­matu, chcia­łem zoba­czyć nową technologię.

Wybór padł na HTC Wild­fire S. Jedna z gor­szych decy­zji w życiu. Zamu­lał, przy­ci­nał się, nie reje­stro­wał wszyst­kich ruchów, a jedy­nym miej­scem gdzie mogłem zła­pać wifi był oko­liczny McDo­nald. Pisa­nie SMS z miłego prze­ryw­nika codzien­nego życia stało się katorgą porów­ny­walną z myciem naczyń. Z dnia na dzień prze­sta­łem pisać jakie­kol­wiek wiadomości.

Po pierw­sze primo ekran nie pozwa­lał tego robić w świe­tle dnia.

Po dru­gie primo kla­wia­tura się przy­ci­nała i w przy­padku klik­nię­cia pomię­dzy dwoma kla­wi­szami się wyłączała.

Po trze­cie primo ultimo słowa były uzu­peł­niane o pol­skie znaki, które w wyniku kodo­wa­nia zaj­mo­wały kil­ka­dzie­siąt nor­mal­nych zna­ków SMS.

Swi­ft­Key

Jest to nazwa apli­ka­cji, a dokład­niej kla­wia­tury na andro­ida. Dowie­dzia­łem się o niej czy­ta­jąc newsa w inter­ne­cie, że od teraz jest ona dar­mowa. Nie testo­wa­łem nigdy żad­nych kla­wia­tur, także z cie­ka­wo­ści zain­sta­lo­wa­łem. I SMSy wró­ciły do łask. Można za jej pomocą wpro­wa­dzać tekst na 2 sposoby:

1. Prze­cią­ga­nie pal­cem. Piszemy w taki spo­sób słowa, a nawet zda­nia. Prze­cią­gamy od literki do literki, zaha­cza­jąc od czasu do czasu spa­cję, a pro­gram sam z sie­bie domy­śla się co chcie­li­śmy wpro­wa­dzić. I dobrze mu to wycho­dzi. Pro­gram sam się uczy naszych nawy­ków, słów jakie uży­wamy i pod­po­wiada nam. Algo­rytmy uczące się zawsze spoko. Do tego łączymy się z inter­ne­tem i wrzu­camy nasze sper­so­ni­fi­ko­wane usta­wie­nia do chmury. Zresztą można to zoba­czyć na fil­miku poniżej.

2. Wpro­wa­dza­nie gło­sowe. Nie wiem czy i jak wcze­śniej wystę­po­wała taka moż­li­wość, ale tutaj jest dobra. Na początku nie­śmiało, powoli i wyraź­nie wyma­wia­łem poje­dyn­cze wyrazy. Póź­niej szyb­ciej i szyb­ciej i pro­gram wszystko łapał. Wszystko w gra­ni­cach słow­nika. Jedyny pro­blem, to że nie wsta­wia zna­ków inter­punk­cyj­nych ana­li­zu­jąc into­na­cję, a jak mówię kropka, to pro­gram wsta­wia słowo kropka.

Jest dobra, pole­cam ścią­gnąć i prze­te­sto­wać. Cie­szę się, bo jestem w sta­nie powró­cić do tego jakże faj­nego nawyku. Jesz­cze nie dotarli do poziomu smsów z nokii 3510i, ale są na dobrej drodze.

Zachę­cam do dzie­le­nia się cie­ka­wymi histo­riami doty­czą­cymi pisa­nia SMS.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • Maj­kel Ivan

    Kie­dyś jadąc na rowe­rze, pisząc sms’a i trzy­ma­jąc tele­fon obiema rękami, zamiast kie­row­nicy, wyje­chała mi babka z pod­po­rząd­ko­wa­nej i rąb­ną­łem ją w przed­nie koło, po czym zwin­nie prze­le­cia­łem nad kie­row­nicą robiąc fikołka w powie­trzu. Przy całej tej sytu­acji nie wypu­ści­łem tele­fonu z ręki i nie zbi­łem rurki będą­cej w lewej ręka­wiczce na wierz­chu mojej dłoni. Wsta­łem, otrze­pa­łem się, zoba­czy­łem, że mój rower prze­trwał bez naj­mniej­szego szwanku, nato­miast przed­nie kolo roweru tej pani przy­jęło kształt znaku nieskończoności.

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Jak pisa­łeś wia­do­mość na smart­fo­nie jadąc na rowe­rze to szacun

      • Maj­kel Ivan

        Aku­rat to był czas liceum, byłem szczę­śli­wym posia­da­czem sony erics­sona z nor­malną kla­wia­turą. Smart­fon sku­tecz­nie mnie oduczył pisa­nia pod­czas jazdy autem, prę­dzej dyk­tuje treść pasażerowi.

  • Rafał Mazur

    kie­dyś dało sie pisać bez patrze­nia na ekran po pro­stu kazdy znał na pamiec kla­wia­ture jak na sta­rej nokii. Chyba było przez to bez­piecz­niej na drogach