Upadek na szczyt

Krótka roz­prawa o tym jak roz­wój tech­no­lo­gii wpły­nął na moż­li­wo­ści two­rze­nia kul­tury, jak wygląda main­stream i co z tego wynika.

Main­stream

Nie jestem wiel­kim fanem naj­po­pu­lar­niej­szego nurtu kul­tury, lan­so­wa­nego przez media. Popu­larna muzyka dobie­ga­jąca z radia, prze­ry­wana rekla­mami środ­ków na bole­sne hemo­ro­idy, lub nie­trzy­ma­nie moczu nie bar­dzo do mnie prze­ma­wia. W księ­gar­niach zazwy­czaj eks­po­nuje się hiciory pokroju mądro­ści Coelho, 50 twa­rzy Greya, czy Zniszcz ten dzien­nik. Cza­sem znaj­dzie się coś god­nego uwagi, ale jedy­nie jeśli wcze­śniej uzy­ska odpo­wied­nią popu­lar­ność. Ramówka tele­wi­zyjna wrzuca przy­zwo­ite pro­duk­cje po pół­nocy, aby w ramach dnia raczyć nas kra­jo­wymi pro­duk­cjami — M jak miłość, Na Wspól­nej, czy Sędzia Anna Maria Wesołowska.

1 z 10

Zauwa­ży­li­ście, że został już tylko jeden tele­tur­niej oce­nia­jący wie­dzę uczestników?

Reszta to robie­nie wiel­kiego wyda­rze­nia z niczego. Pro­duk­cje kul­tu­rowe nie muszą być dobre, wystar­czy że się sprze­dają. Czyli zaspo­ka­jają uśred­niony gust spo­łe­czeń­stwa. Do tele­dy­sku ryt­micz­nego utworu opar­tego na auto-tunie wrzuci się cycki i dziw­nego gości. Film zrobi się w opar­ciu o coś już popu­lar­nego. Jakaś pro­sta histo­ria, gdzie można wrzu­cić dużo efek­tów spe­cjal­nych. Kosmici! Roboty! Wybu­chy! Magia! Cycki! O, albo film o sek­sie. Też jest poten­cjał. Do sła­bych ksią­żek przy­zwy­czaja się od naj­młod­szego, ser­wu­jąc kanon lek­tur obowiązkowych.

Kie­dyś było lepiej

Patrząc na twory kul­tury z przed kil­ku­na­stu (dzie­się­ciu) lat, nawet obdarci z sen­ty­mentu, zazwy­czaj przy­znamy im wyż­szość. Pamię­tamy legendy, nawet jeżeli nie koja­rzymy ich twór­czo­ści. Elvis Pre­sley, Fred­die Mer­cury, Alfred Hitch­cock, Akira Kuro­sawa, Juliusz Verne czy Mark Twain.

O wiele trud­niej­sza jed­nak była wyprawa na szczyt. Bez wspar­cia i narzę­dzi jakimi dys­po­nują dzi­siejsi twórcy jedy­nym powo­dem two­rze­nia było powo­ła­nie. Żeby się kie­dyś wybić nie­zbędny był talent i ciężka praca. Nie kre­owało się wtedy nikogo na gwiazdy, one się same rodziły w bólu, pocie i trwo­dze podą­ża­jąc za swoją pasją.

Kie­dyś chciało się zro­bić coś dobrego. Teraz chce się zro­bić dobry hajs.

freddie

Fred­die Mercury

Teraz każdy ma kom­pu­ter w któ­rym stwo­rzysz i zmo­dy­fi­ku­jesz dowolny dźwięk, tekst, obraz, inter­net z moż­li­wo­ścią nie­ogra­ni­czo­nego poszu­ki­wa­nia infor­ma­cji, lodówka z dość ogra­ni­czoną zawar­to­ścia, ale za to jest jesz­cze jedze­nie na tele­fon. Two­rzysz, wrzu­casz, a moż­li­wo­ści docie­ra­nia do odbior­ców są o wiele więk­sze niż kie­dy­kol­wiek. Nic tylko sia­dać i two­rzyć, bez przy­go­to­wa­nia, bez mery­to­rycz­nej wie­dzy, pomię­dzy pracą w korpo, a snem.

Masz na to wpływ!

Skoro teraz two­rze­nie kul­tury jest tak łatwe, to powin­ni­śmy mieć wię­cej dobrych arty­stów, a nawet wła­sne legendy. Jed­nak grunt nie jest już tak żyzny, a sama zie­mia pełna chwa­stów czer­pią­cych pro­fity z bla­sku słońca. Ist­nieją jed­nak inte­re­su­jący twórcy i to jest ich nawet wię­cej niż kie­dyś, tylko para­dok­sal­nie trud­niej ich dostrzec, tłu­mio­nych przez mainstream.

Mamy spore moż­li­wo­ści fil­tro­wa­nia, tego co do nas dociera. Kupie­nie książki z regału pod­pi­sa­nego top10 nie­ko­niecz­nie będzie war­to­ściową inwe­sty­cją, filmy możemy wypo­ży­czać, alboo stre­amo­wać z inter­netu. Muzykę rów­nież. Co do inter­netu, to powin­ni­śmy jesz­cze zadbać o naszego face­bo­oka. Algo­rytm strony zapa­mię­tuje nasze inte­rak­cje (lajki, wej­ścia, komen­ta­rze) i na ich pod­sta­wie fil­truje treść za nas.

Carlo Sara­ceni — upa­dek Ikara

Kli­ka­jąc na linki typu „Nie uwie­rzysz co ona zro­biła …”, wcho­dząc wszyst­kie posty pudelka i wda­jąc się w dys­ku­sje na kfej­kach jed­no­znacz­nie okre­ślisz swoje wyma­ga­nia doty­czące pre­zen­to­wa­nej tre­ści, ale nigdy nie jest za późno na zmiane. Zawsze możesz wysi­lić się, szu­kać i udzie­lać inter­ne­to­wego wspar­cia dobrym twór­com. Wię­cej na ten temat u Tat­twy — umieć w face­bo­oka.

Warto nie być leniem trzy­ma­ją­cym ryj w kory­cie main­stre­mo­wego ścieku, żeby nie upaść na szczyt.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • reasonably_in b&w

    Jak zwy­kle pod­czas czy­ta­nia wzbie­rała we mnie fala prze­my­śleń, ale posta­ram się ogra­ni­czyć do głów­nej myśli…Osobiście jestem fanem youtube gdzie tre­ści są coraz cie­kaw­sze i wyglą­dają coraz lepiej, a że oglą­dam tylko wybrane pro­duk­cje (bo śmieszne koty mi się znu­dziły) nawet wyłą­czy­łem AdBlocka bo choć tyle mogę dla nich zro­bić. Ale naj­waż­niej­sze jest to że sam decy­duję co oglą­dam, a gdy pro­po­no­wane są mi dziwne kanały to kli­kam magiczny krzy­żyk i opcję „Nie inte­re­suje mnie to”. Chcia­łem napi­sać że dobre youtu­bowe kanały mają publicz­ność więk­szą od tele­wi­zji, ale spraw­dzi­łem i się prze­ra­zi­łem. M jak miłość nie­dawno pobiło rekord pra­wie 7,5 mln widzów — tyle osób ogląda tele­wi­zję?!
    Mamy cie­kawe czasy, gdy każdy może coś stwo­rzyć i opu­bli­ko­wać bez oglą­da­nia się na innych. Swo­bodna wymiana myśli z blo­ge­rami, pod­glą­da­nie życia w egzo­tycz­nych dla nas kul­tu­rach, nie­spo­ty­kana dotąd moż­li­wość nauki od innych. Szkoda, że dla leni­wych jest tele­wi­zja, a mło­dym bar­dziej impo­nuje bez­wstydne chwa­le­nie się haj­sem z jutuba dość pry­mi­tyw­nych rodzi­mych zagraj­me­rów. Może zamiast 2 godzin reli­gii w szkole 2h sztuki (ale takiej mądrej od kla­sy­ków po współ­cze­sne środki prze­kazu) obu­dzi jakieś wyż­sze aspi­ra­cje i bez­czel­nie para­fra­zu­jąc Sło­wac­kiego „Lecz po szkole was będzie gnio­tła nie­wi­dzialna,
    Aż was, zja­da­cze chleba — w anio­łów przerobi.”

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      Mnie rów­nież szo­kują sta­ty­styki oglą­dal­no­ści, mię­dzy innymi dla­tego podej­muję podobne tematy. To, że coś dzieje się wokół nas, nie ozna­cza że to jest mar­gi­nalna sprawa. Jak wła­śnie w przy­padku zagraj­me­rów (uhm, nie prze­pa­dam za tym sło­wem), któ­rzy gro­ma­dzą do 2 mln sub­skryb­cji. Prze­cież to będzie 5% kraju, wię­cej niż Kor­win w wybo­rach. Taki kon­tent nie bar­dzo mnie inte­re­suje, więc nie mia­łem oka­zje natknąć się na hajsy z jutuba, w wyko­na­niu innym niż humo­ry­styczne Gon­cia­rza.
      Cały sys­tem edu­ka­cji potrze­buje grun­tow­nego remontu, żeby dosto­so­wać się do dzi­siej­szej rze­czy­wi­sto­ści, ale to jest temat rzeka. Cie­kaw jestem czy za życia zoba­czę w pro­gra­mie szkol­nym ana­lizę wybit­nych dzieł kinematografii.

      • reasonably_in b&w

        Myślę, że czeka nas pogłę­bia­jące się roz­war­stwie­nie kul­tu­ralne i sztuka sta­nie się pod­nietą mniej­szo­ści. Już teraz jest wielu mło­dych kre­atyw­nych, któ­rzy są skłonni rzu­cić dobrze płatną pracę by się reali­zo­wać, a z dru­giej strony bar­dziej rzu­cają się w oczy ludzie któ­rym impo­nuje styl życia szej­ków. Inter­net jest bar­dziej demo­kra­tyczny od tra­dy­cyj­nych mediów (nie lubię tego podziału bo suge­ruje że nawet zła książka jest lep­sza od bar­dzo dobrej gry) i Gon­ciarz jest dosko­na­łym dowo­dem mojej smut­nej hipo­tezy (wyświe­tle­nia Beczek vs TheU­wa­ga­Pies) czy na bar­dziej repre­zen­ta­tyw­nej próbce anglo­ję­zycz­nej inte­re­su­jący i świet­nie zre­ali­zo­wany Casey Neistat vs Pew­die­pie czy durne pranki…

      • http://niczym.pl filo­zof

        Na szczę­ście ja nie wiem, kim są zagraj­me­rzy. By być dokład­nym, to w wybo­rach z naszą fre­kw­ne­cją uzy­ska­liby od 10% do 20%. Sys­tem edu­ka­cji potrze­buje remontu i nigdy go nie otrzyma, gdyż każ­dej wła­dzy dal­sze ogłu­pia­nie spo­łe­czeństw jest na rękę. Smut­nym jest to, że praw­do­po­dob­nie nikt już za życia nie zoba­czy wybit­nego pro­gramu szkol­nego (pseudo dar­mo­wego — edu­ka­cji publicznej).