Warto rozmawiać

Zasi­li­łem zacne grono ludzi bez­ro­bot­nych, umowa na miesz­ka­nie w Buda­pesz­cie koń­czy się pod koniec mie­siąca, więc przyj­dzie wra­cać do kraju na naj­bliż­sze mie­siące. Bar­dzo się cie­szę z tego faktu, teraz nie tylko będę mógł znów kupo­wać sobie jogurty o smaku tarty mali­no­wej z bie­dronki, ale też nie­zo­bo­wią­zu­jąco poroz­ma­wiać ze sprzedawczynią.

Kosmo­po­li­tań­ski small talk

Zagra­nico w skle­pie mogę się poro­zu­mie­wać migowo, a naj­więk­szym odpo­wied­ni­kiem towa­rzy­skich small tal­ków było uda­wa­nie Węgra w kamie­nicy gdzie żyję. Nauczy­łem się paru pro­stych zwro­tów — pro­szę, dzię­kuje, dzień dobry, nie wiem. Kom­bi­na­cja powyż­szych w połą­cze­niu z nie­okre­ślo­nym ruchem ręki pozwala urwać pra­wie każdą kon­wer­sa­cję. Niech myślą, że jestem swojak.

Nie prze­wi­dzia­łem, że będę miał star­szą, psy­chiczną sąsiadkę, która uwiel­bia poga­du­chy. Co naj­mniej raz w tygo­dniu upew­nia się, czy aby na pewno nie nauczy­łem się madziar­skiego, na wszelki wypa­dek powta­rza­jąc gło­śniej i wol­niej trud­niej­sze wyrazy. Także cały misterny plan w pizdu.

Ogólna nie­chęć do rozmów

I nie cho­dzi tylko o pyta­nie o czas, drogę, czy pomoc, bo praw­dziwy męż­czy­zna zawsze wie która godzina, jak doje­chać, nie czuje głodu, chłodu i dosko­nale sobie sam pora­dzi. Cho­dzi mi o jaki­kol­wiek prze­jaw dialogu.

Żyjemy w mia­stach o coraz więk­szej gęsto­ści zalud­nie­nia, jed­no­cze­śnie się izo­lu­jąc. Zakupy w skle­pie samo­ob­słu­go­wym, kasy samo­ob­słu­gowe, randki w sieci, jedze­nie zama­wiane przez inter­net. Ogra­ni­czamy kon­takt z czyn­ni­kiem ludz­kim do mini­mum, a gdy już wystąpi, czu­jemy się nie­zręcz­nie. Odtwa­rzamy więc stan­dar­dowy algo­rytm, maszy­nowy cykl wyuczo­nych zwro­tów, dzień dobry, pro­szę, dzię­kuję, do widze­nia, byle w oczy nie patrzeć. Wzrok wbić w pod­łogę i prze­trwać, do końca już niedaleko.

Wszystko co trzeba zała­twione, bez rozmowy.

Ochrona budynku. Lep­szą nazwą byłoby „ofi­cjalny odbiorca nie­zręcz­nych, poran­nych powi­tań”. 9gag

Co gor­sza nie zamie­niamy ani słowa z ludźmi, któ­rych widu­jemy codzien­nie. Te same twa­rze w oknach, w tram­wa­jach, w skle­pach podwór­ko­wych, na podwór­kach ludzie ochrzczeni od imion swo­ich czwo­ro­no­gów. Widu­jesz ich czę­ściej niż cele­bry­tów w TV, lecz są dla cie­bie bar­dziej obcy. Wszyst­kich nie poznasz, jed­nak miłe słowo cza­sem zamie­nić z jed­nym i drugim.

Nie musisz się prze­cież z nikim od razu spo­uchwa­lać. Z takiej roz­mowy może wynik­nąć zapo­zna­nie kogoś nowego, choć jest to tylko sku­tek uboczny nie­wiel­kiego odsetka wszyst­kich sytu­acji. Trzeba jed­nak pamię­tać, że bez umie­jęt­no­ści prze­pro­wa­dze­nia krót­kiego, nie­zo­bo­wią­zu­ją­cego dia­logu raczej się to nie zdarzy.

Warto roz­ma­wiać

Tkwi w nas dziwne prze­ko­na­nie, że nie powinno się roz­ma­wiać, a nawet odzy­wać do nie­zna­nych osób. Bo tak się nie robi, nie powinno, wstyd nam to zro­bić, a i strach czę­sto. A to wła­śnie moż­li­wość inte­rak­cji z prak­tycz­nie nie­ogra­ni­czoną liczbą ludzi jest jedną z naj­bar­dziej inte­re­su­ją­cych rze­czy w życiu.

Od każ­dego można usły­szeć mądre słowo, iro­niczny komen­tarz, lub przy­naj­mniej zabawnę uwagę. Jeśli aku­rat nie w tej chwili, to koń­czysz roz­mowę. Wia­domo, wystar­czy dzie­sięć pierw­szych słów, pięć pierw­szych gestów.

Zdję­cie lady z wędli­nami, z Flo­ren­cji, z miej­sca gdzie zja­dłem naj­lep­szą kanapkę na świe­cie.

Ci ludzie w więk­szo­ści tkwią zawie­szeni w wirze swo­ich obo­wiąz­ków i każda oka­zja do roz­mowy jest dla nich jak wynu­rze­nie się po haust świe­żego powie­trza. Jeśli przyjdę do mię­snego i spy­tam Panią Halinkę, która wędlina dobra i skąd to ona jest, to będzie jej miło, że ktoś się zain­te­re­so­wał i chęt­nie pomoże. –A Pan stąd? — Tak, tak, dopiero co przy­je­cha­łem. Muszę poznać naj­waż­niej­sze osoby z oko­licy, a Pani jako obsługa sta­no­wi­ska mię­snego stoi wysoko w hierarchii.

Parę zwy­kłych słów, z deli­kat­nym dodat­kiem czer­stwych żar­tów i poran­nego uśmie­chu, zamie­niam na plotki, oraz wie­dzę o dosta­wach naj­lep­szych wędlin.

Ludzi jest miliardy i każdy z nich jest dowo­dem, że warto rozmawiać.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.