Dlaczego Woodstock to najlepszy i najgorszy festiwal?

Już za mie­siąc kolejna edy­cja festi­walu, który koja­rzy się z bło­tem i nie­trzeź­wymi ludźmi. A wcale nie jest tam tak źle. Czy może jed­nak jest?

Sło­wem wstępu pra­gnę wyja­śnić moje podej­ście do festi­walu wood­stock i ogól­nie do życia. Ist­nieje ogromna ilość spo­so­bów prze­ży­cia tego wyda­rze­nia, jed­nak ja jestem zda­nia, że trzeba go prze­ży­wać w pewien kon­kretny spo­sób. Idąc na stu­dia zamiesz­ka­łem w aka­de­miku, jak ogni­sko to koniecz­nie z śpie­wa­niem przy dźwię­kach gitary i ziem­nia­kami z ognia, sushi je się pałecz­kami, a jadąc do Japo­nii chciał­bym się prze­spać z nie­ogo­loną japonką na bam­bu­so­wej macie.

Dla­tego mówiąc o wood­stocku mam na myśli dojazd pocią­giem i spa­nie w namio­cie, bo wydaje mi się, że tak powinno się spę­dzać festi­wale. Nie chce się pano­szyć z moimi przy­zwy­cza­je­niami, jestem otwarty na nowe doświad­cze­nia i sta­ram się wszystko prze­żyć tak, aby poczuć kli­mat.

Dojazd

Nie wyobra­żam sobie dojazdu czymś innym niż pociąg. Już na pero­nie można poczuć magię, gdy pociąg spóź­nia się z pod­sta­wie­niem drugą godzinę, ale nikt sobie z tego nic nie robi. Tro­chę jak z łowie­niem ryb, po pro­stu sia­dasz i pijesz. Twoje naj­bliż­sze godziny będą tak wyglą­dały, to rów­nie dobrze możesz zacząć gdy jesz­cze zie­mia się nie poru­sza wzglę­dem Cie­bie. Wyobraź sobie tłum ludzi zamknię­tych w mkną­cej z zawrotną pręd­ko­ścią pusz­cze, zaopa­trzo­nych w tygo­dniowy zapas alko­holu, mega pozy­tyw­nie nasta­wio­nych do wszyst­kiego i spra­gnio­nych melanżu. Nie można się tam źle bawić. Śpie­wamy gło­śno „Jedziemy na wood­stock”, dzie­limy się jedze­niem i napit­kiem, pozna­jemy mnó­stwo nowych ludzi, a i spo­ty­kamy nie­spo­dzie­wa­nych znajomych.

Dojazd

Jedziemy pocią­giem. Z mnó­stwem ludzi. Infor­ma­cja o tym jak wyglą­dają ubi­ka­cje, o ile w ogóle uda wam się prze­bić, może zasko­czyć. Okna czę­sto się nie otwie­rają, ale za to spry­cia­rze otwie­rają drzwi. Przez nie można się zała­twiać. Dziew­czyny rów­nież. Ludzie cza­sem wypa­dają. Do tego papie­rosy. Wśród takiej rze­szy ludzi sporo osób pali, po kilku godzi­nach wszyst­kie wagony są zasnute dymem. Tłok bywa ogromny, kie­dyś spę­dzi­łem całą podróż na sto­jąco. Razem z 50 oso­bami w przed­sionku wagonu wszy­scy sta­li­śmy i każdy pod­pie­rał innych. W takiej pozy­cji zasną­łem, a żeby póź­niej uwol­nić ścierp­niętą nogę 4 osoby musiały ze mną współ­pra­co­wać. Pro­tip — w przy­padku śred­niego tłumu miej­sce na pod­ło­dze jest lep­sze niż na sie­dze­niach. Roz­kła­dasz kari­matę i leżysz. Hamak to też dobry pomysł.

Warunki

Nie­po­wta­rzalne oko­licz­no­ści, żeby odpo­cząć od zgiełku codzien­nego życia. Już sama świa­do­mość prze­by­wa­nia na festi­walu wood­stock spra­wia, że nie myślisz o spra­wach docze­snych. Chło­niesz to, co festi­wal ma do zaofe­ro­wa­nia. Prze­by­wa­nie tam z przy­ja­ciółmi, bądź drugą połówką sprawi, że dowie­cie się o sobie zupeł­nie nowych rze­czy. Po powro­cie doce­nisz tak pro­za­iczne wygody, jak cho­ciażby dostęp do bie­żą­cej wody w wyka­fel­ko­wa­nym pomiesz­cze­niu. Nikt nie będzie zawra­cał Tobie głowy spra­wami, które mogą pocze­kać. Prze­cież jesteś na wood­stocku. Zresztą bate­ria w tele­fo­nie nie wytrzyma wię­cej niż 2 dni. Chyba, że masz gdzieś zaki­traną nokię 3310.

Warunki

Aż nie wiem od czego zacząć wymie­niać. Wszech­obecny kurz wcho­dzi w uszy, zęby, oczy i osa­dza się na gar­dle. Do tego zazwy­czaj jest zbyt gorąco żeby egzy­sto­wać. O ile nie pada i nie prze­mo­czy wszyst­kich rze­czy w namio­cie. Roz­ło­żo­nym na mrowisku/szyszkach/czymkolwiek nie­wy­god­nym. Poranna toa­leta rów­nie skromna jak stu­denc­kie śnia­da­nie, korzy­sta­nie z toy­toyów przy­po­mina mi o staj­niach Augia­sza z 12 prac Her­ku­lesa. Cie­pła woda pod prysz­ni­cem? Teraz już jest, ale nie bądź jedną z tych osób które spę­dzają cały wood­stock sto­jąc w kolejce do prysznica.

Noc­legi

Namiot twoim przy­ja­cie­lem. Od czasu do czasu dobrze jest ode­rwać się od sza­rej mono­to­nii i spę­dzić noc pod płachtą mate­riału. Sie­dzisz sobie pod drzew­kiem ze zna­jo­mymi, bro­wa­rek otwarty, wia­domo i patrzy­cie w gwiazdy. Śpiew owa­dów mie­sza się z echem odle­głych noc­nych kon­cer­tów. Od kilku godzin filo­zo­ficzne dys­puty prze­pla­tają się z nie­wy­bred­nymi żar­tami, ale zmę­cze­nie bie­rze nad wami górę. Teraz nie pozo­staje nic innego jak wczoł­gać się do środka i zasnąć przy koją­cej mie­szance dźwięków.

Noc­legi

Musisz zde­cy­do­wać gdzie się roz­ło­żysz — dość bli­sko sceny jest naj­bli­żej do wszyst­kich stra­te­gicz­nych punk­tów, tylko w dzień gorąco strasz­nie i bar­dzo gło­śno. W lasku jest już chłod­niej tylko szansa wdep­nię­cia w odchody bądź bycia świad­kiem sto­sunku rośnie wykład­ni­czo wraz z zagłę­bia­niem się mię­dzy drzewa. Jak się roz­ło­żysz daleko, to będzie cisza, spo­kój, ład­nie, tylko daleko. No i pokusa dla poten­cjal­nych zło­dziei. Zwróć też uwagę, żeby nie roz­kła­dać się na tere­nie nachy­lo­nym pod kątem 45 stopni, bo nie śpi się tam dobrze.

Koszty

Wood­stock to dar­mowy festi­wal. Ceny bile­tów na pociąg rów­nież są cał­kiem opty­malne, kupu­jąc przez inter­net jest podajże zniżka. Sporą część pro­wiantu i alko­holu kupu­jemy w skle­pach, wiele wygód jest zbędne, w końcu spę­dzamy tam tylko kilka dni. I pod­czas tych kilku dni lepiej sku­pić się na dobrej zaba­wie, niż mar­twie­niu o bad hair day. Piwo kupione na tere­nie festi­walu to koszt lekko ponad 3zł za 0,4l, czyli o wiele taniej niż na innych festi­wa­lach. Rów­nież jedze­nie nie jest zbyt dro­gie, wegań­skie danie kupo­wany u Krisz­now­ców kosz­tuje tyle, za ile wytar­gu­jesz. Nie­stety od kiedy cała reszta jedze­nia należy do jed­nej firmy brak wol­nej kon­ku­ren­cji spra­wia, że win­dują ceny. Choć i tak nie jest najgorzej.

Koszty

Nigdy nie uda Ci się zmie­ścić w budże­cie, który zapla­nu­jesz. No chyba, że nie weź­miesz wię­cej pie­nię­dzy ze sobą, ale to może nie być dobrym roz­wią­za­niem, gdy np. nie zmie­ścisz się do pociągu powrot­nego. Może się oka­zać że w przy­pły­wie entu­zja­zmu i pozy­tyw­nej ener­gii prze­jesz i prze­pi­jesz więk­szość fun­du­szy już pierw­szego dnia. A do tego jesz­cze można kupić koszulki, płyty, kol­czyki, zro­bić sobie poje­dyn­cze dre­ady, wrzu­cić parę zło­tych potrze­bu­ją­cych czy wydać w jaki­kol­wiek inny sposób.

Muzyka

Główny powód dla któ­rego warto poja­wić się na festi­walu wood­stock. Mnó­stwo zespo­łów róż­nej maści, muzyka kil­ka­na­ście godzin na dobę. Od gwiazd dużego for­matu jak Pro­digy, Hel­lo­ween, po „małe”, lokalne zespoły, w któ­rych może grać ktoś zna­jomy, albo poznany pod­czas festi­walu. Ogrom poten­cjal­nych par­ty­cy­pan­tów, z któ­rymi można pośpie­wać, pobu­jać się, pogo­wać w zależ­no­ści od zespołu. Zresztą rzućmy okiem na skład w tym roku, z rze­czy które znam: T.Love, The Bill, Budka Suflera, Vol­beat, Lao Che, Acid Drin­kers, Piersi, Jelo­nek, Coma, Zie­lone Żabki, Mesa­jah, Wło­chaty, Kaba­nos, a to nie jest nawet połowa wystę­pu­ją­cych artystów.

Muzyka

Tak naprawdę, to na wood­stock nie jedzie się z powodu muzyki. Kon­cer­tów jest mnó­stwo, jed­nak nie licz na to, że będziesz na nie uczęsz­czać wg. har­mo­no­gramu. To się po pro­stu nie udaje. Tutaj zaga­dasz się z kimś mniej lub bar­dziej zna­jo­mym, dołą­czysz do grupy wybie­ra­ją­cej się na mia­sto na zakupy, zasie­dzisz się nie­za­pla­no­wa­nym kon­cer­cie, ze zmę­cze­nia pój­dziesz spać, bądź po pro­stu wypad­nie z głowy. Ale to nic nie szko­dzi, muzyka jest tylko dodat­kiem, bo naj­waż­niej­sza jest:

Atmos­fera

Wszyst­kie poprzed­nie punktu nie są ważne. Mają tylko dać nie­wielki pogląd na to czym jest i jak wygląda przy­sta­nek wood­stock. Jadąc na taki festi­wal nie można ocze­ki­wać mar­mu­ro­wych łaźni i kola­cji z gwiazd­kami Miche­lina. Trzeba mieć tego świa­do­mość i zda­wać sobie sprawę, że nie o to tam cho­dzi. Na ten temat wiele nie napi­szę, nie ma to naj­mniej­szego sensu. To tak jakby ślep­cowi tłu­ma­czyć jak wyglą­dają kolory. Nie­za­leż­nie od sta­rań i tak nie przy­bli­żymy go ani tro­chę do tego co chcemy prze­ka­zać. To trzeba prze­żyć samemu.

Spa­kuj się na survi­val, wsiądź w pociąg i daj się ponieść. Niczego nie zakła­daj, nie pla­nuj zbyt szcze­gó­łowo, po pro­stu bądź. Przy­jedź, wejdź na pagó­rek nie­da­leko Aka­de­mii Sztuk Prze­pięk­nych, ogar­nij wzro­kiem cały teren i chłoń.

Miłość, przy­jaźń i muzykę.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.