Względność szaleństwa

Jestem sza­lony, bo porwa­łem się na wyjazd z bile­tem w jedną stronę na drugi koniec świata. Tylko, że nie w swo­ich oczach.

Nale­że­nie do mniej­szo­ści, nawet jed­no­oso­bo­wej, nie czyni nikogo sza­leń­cem. Ist­nieje prawda i ist­nieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy praw­dzie, nawet wbrew całemu światu, pozo­staje normalny.

Geo­rge Orwell, 1984

Powyż­szy cytat wyrwany z kon­tek­stu brzmi jak pochwała sza­leń­stwa, roz­pacz­liwa próba uspra­wie­dli­wie­nia swo­ich czy­nów nada­jąc im sta­tus prawdy. Czy­ta­jąc jed­nak go w roku 1984 odbiera się go zupeł­nie ina­czej. To wła­śnie główny boha­ter wypo­wiada te słowa będąc przy tym jedyną jed­nostką zdolną do ludz­kich odru­chów i dostrze­ga­jącą wady oraz absurd sys­temu tota­li­tar­nego. Pod­czas tych prze­my­śleń czy­tel­nik oba­wia się jego zwąt­pie­nia w nor­malny świat i staje za nim murem, pod­pi­su­jąc się pod tym cyta­tem wszel­kimi kończynami.

We wpi­sie słowo sza­leń­stwo trak­tuję jako przy­miot­nik okre­śla­jący osoby robiące nie­ty­powe rze­czy, czy podej­mu­jące nie­po­pu­larne decy­zję. W taki spo­sób to słowo jest zazwy­czaj inter­pre­to­wane i uży­wa­jąc go nie cho­dzi mi o cho­robę psychiczne.

San Igna­cio, Belize

Pamię­tasz co było dla Cie­bie sza­lone w dzieciństwie?

Pew­nie każdy miał co innego. Na swoim przy­kła­dzie mogę podać odda­le­nie się poza zasięg wzroku rodzi­ców. Prze­cho­dze­nie przez ulicę bez opieki doro­słych. Jeż­dże­nie na rowe­rze bez trzy­ma­nia kie­row­nicy. Zabawę zapał­kami. Prze­czy­ta­nie innej książki niż lek­tura. Sie­dze­nie w jed­nej ławce z dziew­czyną. Ukła­da­nie kloc­ków lego nie­zgod­nie z instruk­cją. Zosta­nie u zna­jo­mego na noc.

Każdy pew­nie znaj­dzie w odmę­tach pamięci jakieś swoje przy­kłady. Rze­czy, które były dla nas takie sza­lone, a teraz wspo­mnie­nie tych uczuć budzi co naj­wy­żej uśmiech poli­to­wa­nia. Co się zmie­niło? Jedy­nie to, że każdy z nas miał oka­zję (a cza­sem koniecz­ność) zro­bić te rze­czy. I to nie raz.

Były jed­nak rze­czy bar­dziej szalone

Na przy­kład seks. Pamię­ta­cie jesz­cze swoje pierw­sze myśli na temat tej czyn­no­ści? Gdy jesz­cze kapu­sta i bocian były dość praw­do­po­dob­nymi hipo­te­zami, a ewen­tu­al­ność roze­bra­nia się przed kimś była gor­sza niż szpi­na­kowa w sto­łówce szkol­nej. Ja mia­łem wiele ambi­wa­lent­nych myśli na ten temat, od skraj­no­ści w skraj­ność. Na zmianę byłem wyjąt­kowo zain­te­re­so­wany i wyjąt­kowo znie­sma­czony tą czynnością.

Jed­nak zary­zy­ko­wa­łem i posta­no­wi­łem spró­bo­wać seksu przed ślu­bem. Nie ma w tym nic szalonego.

Rów­nież San Igna­cio, Belize

I w dal­szym ciągu mogą być

Można spra­wić sobie per­ma­nent­nie kil­ka­na­ście mili­li­trów tuszu pod skórą, który będzie z nami do końca życia. Można też wziąć grub­szą igłę, prze­bić któ­rąś z wysta­ją­cych czę­ści ciała, a następ­nie w tę otwartą ranę wsta­wić ciało obce i pocze­kać aż orga­nizm przyj­mie ten nie­na­tu­ralny ele­ment i zagoi się wokół niego. Obie te rze­czy brzmią sza­le­nie, jed­nak nikt z tatu­ażami, czy kol­czy­kami raczej nie postrzega ich jako sza­leń­stwo. Raczej jako inte­gralną część ich ciała.

Poprzeczkę można jesz­cze podciągnąć

Cho­ciażby spa­ko­wać namiot, śpi­wór i pró­bo­wać zatrzy­mać samo­chody, aby nas gdzieś podwieźli..Zupełnie obcych ludzi, któ­rzy mogą się oka­zać psy­cho­pa­tycz­nymi zabój­cami. Albo co gor­sza umó­wić się z kimś z couch­sur­fingu i spę­dzić noc u cał­ko­wi­cie nie­zna­nej osoby, być może jesz­cze z innego kraju. Prze­cież to jawne wysta­wia­nie się na kra­dzież, a nawet gor­sze rze­czy, istne sza­leń­stwo — pomy­śli każdy, kto nigdy nie podró­żo­wał w taki sposób.

Plaża w Ciu­dad del Car­men, Mek­syk. Muszelki można tam zbie­rać łopatą.

Aż do tych najszaleńszych

Odło­żyć tro­chę pie­nię­dzy, rzu­cić pracę, poże­gnać się z bli­skimi i kupić bilet w jedną stronę na drugi koniec świata, żeby zoba­czyć co tam jest. Od kiedy wyje­cha­łem sporo osób mi pisało, że gra­tu­luje odwagi, że zazdro­ści, albo wła­śnie że jestem sza­lony. A prze­cież z współ­rzęd­nymi geo­gra­ficz­nymi nie­wiele się zmie­nia — patrzymy na świat spod tych samych powiek, kręci się Zie­mia, ludzie są tu tacy sami, jemy, śpimy i wie­rzymy w to, że jutro będzie lepiej. Pomię­dzy dwoma dowol­nymi miej­scami na Ziemi znaj­dzie się o wiele wię­cej podo­bieństw, niż róż­nic, ale to jest temat na osobny wpis.

Zdaję sobie sprawę, że wiele ludzi postrzega to co zro­bi­łem jako odważny, zakra­wa­jący na gra­nicę sza­leń­stwa pomysł, jed­nak ja mam zupeł­nie inne zda­nie na ten temat. Po pro­stu przez pry­zmat moich sza­leństw postrze­gam ich w taki spo­sób, w jaki oni postrze­gają na dzieci przez pry­zmat ich wła­snych. Jako kogoś, kto jesz­cze nie spró­bo­wał tych rze­czy, a opi­nię o nich wyro­bił sobie na pod­sta­wie infan­tyl­nych wyobrażeń.

Ciu­dad del Car­men, Meksyk

Róż­nica jest taka, że dzieci prę­dzej czy póź­niej przejdą z tymi, chwi­lowo sza­lo­nymi, pod­sta­wami egzy­sten­cji do porządku dzien­nego, bo tak wygląda natu­ralna kolej życia. Jed­nak żeby będąc doro­słym wejść na wyż­sze poziomy, trzeba już tego chcieć i wło­żyć wysi­łek w wyj­ście ze strefy kom­fortu — a to wcale nie jest takie pro­ste. Szcze­gól­nie z wie­kiem, gdy tra­cimy cie­ka­wość świata, tym bar­dziej jak nigdy nie prze­ko­na­li­śmy się na wła­snej skó­rze jak to jest z tymi mniej­szymi szaleństwami.

Na koniec zosta­wię was z jedną reflek­sją — więk­szość rze­czy brzmi o wiele bar­dziej sza­le­nie, gdy je wypo­wia­dasz, niż wtedy kiedy je naprawdę zro­bisz.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.

  • http://mojeniepoukladanemysli.blog.pl/ Domi

    Czyli lepiej po pro­stu dzia­łać, a gada­nie zosta­wić na potem? ;D

    • http://www.zdzislaw.in/ Zdzi­slaw

      W skró­cie i więk­szo­ści przy­pad­ków tak 🙂