Przecież ty jesteś na to za stary!

Czy zda­rzyło wam się kie­dyś usły­szeć „jesteś na to za stary” i przez to zre­zy­gno­wać ze swo­ich pla­nów? Jeśli tak, to ten tekst jest dedy­ko­wany dla Cie­bie.
Po ogląd­nię­ciu filmu Sekretne życie Wal­tera Mitty stwier­dzi­łem, że bar­dzo bym chciał pojeź­dzić na long­bo­ar­dzie. Tak jak np. w tele­dy­sku Dub FX:

Desko­rolka

Uzna­łem, że roz­sąd­nym pierw­szym kro­kiem będzie kupie­nie desko­rolki. Tak też zro­bi­łem, nie­stety nie mieli żad­nych z gra­fiką kota, więc wybra­łem naj­bar­dziej kli­ma­tyczną. Nie jest to takie łatwe, na jakie wygląda, pierw­szy kon­takt mia­łem pod­czas „jazdy” ze sklepu do domu. Czu­łem się jak­bym był pijany, a pró­bo­wał być ele­gancki. Jed­nak doje­cha­łem i się nie prze­wró­ci­łem, także odno­to­wa­łem to jako pierw­szy suk­ces z desko­rolką. Jakiś czas póź­niej zadzwo­ni­łem do mamy.

–Cześć mamo, kupi­łem sobie deskorolkę.

–Co? Prze­cież ty jesteś na to za stary.

mini_skateNo i co to jest za argu­ment, ja się pytam. Dolne gra­nice wie­kowe jestem w sta­nie zro­zu­mieć, małe dziecko może pró­bo­wać zjeść klocki lego, albo nie­ostroż­nie obcho­dzić się z elek­tro­na­rzę­dziami. Ale dla­czego narzu­cać sobie górne ogra­ni­cze­nia wie­kowe, tego nie jestem w sta­nie pojąć. Czy stało by się coś złego, gdy­bym chciał się poba­wić kloc­kami lego? Nie wydaje mi się.
Jakoś tak wyszło, że w dzie­ciń­stwie nie udało mi się spró­bo­wać róż­nych rze­czy, ale to nie jest żaden powód, żebym teraz miał sobie odma­wiać. Jestem już star­szy, to prawda. Trud­niej mi będzie się nauczyć, ale to jest mój pro­blem i kwe­stia więk­szej ilo­ści czasu jaki muszę poświę­cić. Mistrzo­stwa nie osią­gnę, ale zawsze mogę się cze­goś nauczyć.

Brak argu­men­tów

Jedy­nym argu­men­tem, jakim można poprzeć tezę „jesteś na to za stary”, jest co sobie ludzie pomy­ślą. Jacy ludzie? Te ano­ni­mowe jed­nostki, prze­cho­dzące koło mnie, gdy pró­buje się nauczyć jeź­dzić na desko­rolce? Prze­cież naj­praw­do­po­dob­niej nigdy w życiu nie będę z nimi roz­ma­wiał, a nawet jeśli, to nikt nie sko­ja­rzy mnie z tym incydentem.

W życiu cho­dzi o to, żeby robić to co spra­wia mi przy­jem­ność, a nie przej­mo­wać się, że ktoś będzie na mnie krzywo patrzył. W ogóle mnie nie inte­re­suje ich opi­nia i nie widzę ani jed­nego powodu, dla któ­rego powinna.

Wam­piry energetyczne

Poda­wa­nie argu­mentu za stary jest tutaj tylko przy­kła­dem bar­dziej ogól­nego zacho­wa­nia ludzi — czyli kry­ty­ko­wa­nia i znie­chę­ca­nia do reali­za­cji swo­ich pomy­słów. Oczy­wi­ście odbywa się to bez żad­nych sen­sow­nych argu­men­tów, po pro­stu druga osoba nie może uwie­rzyć w to, że inni mają zachcianki, marze­nia, aspi­ra­cje, ambi­cje i ich natu­ralną reak­cją jest spro­wa­dze­nie do swo­jego poziomu sza­rej, nud­nej egzystencji.

Zna­jomy cał­kiem nie­dawno, z duszą na ramie­niu i wzro­kiem małego kotka na mro­zie, zwie­rzył mi się, że chciałby mieć wła­sną fabrykę sera. Był bar­dzo zasko­czony, że spodo­bał mi się ten pomysł i oka­zało się, że jestem jedyną osobą, która nie kry­ty­ko­wała jego pomy­słu. W końcu z jakiego powodu miał­bym się to zro­bić? Cie­szył­bym się bar­dzo gdyby mu się udało i pierw­szy chciał­bym kupić u niego kawał dobrego sera, żeby go wesprzeć.

Tak bar­dzo bym chciał…

Masz jakieś nigdy nie­zre­ali­zo­wane plany, np. chcesz odwie­dzić przy­sta­nek Wood­stock, spró­bo­wać swo­ich sił w tańcu, albo zwy­czaj­nie poje­chać pod namiot? Cokol­wiek to jest, po pro­stu to zrób.

Nie pozwól, żeby lęk przed nic nie zna­czącą opi­nią ano­ni­mo­wych dla Cie­bie ludzi był prze­szkodą w reali­za­cji two­ich pomy­słów. Ani ty nie bądź dla nikogo prze­szkodą, nie wszy­scy w końcu prze­czy­tali ten tekst.

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.