Żywyrap — o wyższości internetu nad telewizją

Prze­ciw­ni­kiem tele­wi­zji jestem, będę, pozo­stanę. Inter­net jest zwy­czaj­nie lep­szy. Rów­nież w dome­nie two­rze­nia video.

Dla­czego oglą­damy telewizję

Tele­wi­zję oglą­damy wyłącz­nie z powodu braku alter­na­tyw, albo skraj­nego leni­stwa. Leni­stwa tak wiel­kiego, że prze­kli­kamy parę­set kana­łów żeby wybrać naj­mniej­szego gniota. Prze­cież tam nie leci nic war­to­ścio­wego. Cza­sem oczy­wi­ście trafi się wyją­tek od reguły w ramach błędu sta­ty­stycz­nego, Raczej nikt nie chciałby oglą­dać reklam prze­ry­wa­nych sła­bymi fil­mami z lat 90, lub infor­ma­cji. Cele­brity Splash? Rol­nik szuka żony?

Pro­gramy muszą być dosto­so­wane do maso­wego odbiorcy, a ten nie jest zbyt wymagający.

Inter­net

Z dru­giej strony mamy inter­net. Nie­prze­brane źró­dło mata­ria­łów na każdy temat, rów­nież spe­cja­li­stycz­nych, umoż­li­wia­jące nam inte­rak­cję z innymi użyt­kow­ni­kami. Do tego wszystko dostępne gdzie i kiedy tylko chcemy. Trzeba tylko zna­leźć to, co nas interesuje.

Inter­net jest rów­nież przy­jem­niej­szy w odbio­rze. Twórcy tre­ści są dla nas bar­dziej ludźcy, nie­od­dzie­leni szybą sce­na­riu­szy, maki­ja­ży­stów, popraw­no­ści poli­tycz­nej, oraz zatwier­dzo­nych tre­ści. Jed­nym z moich ulu­bio­nych przy­kła­dów jest żywyrap.

Jest to podobny for­mat jak Idol, nasta­wiony na wła­sną twór­czość rapową. Kon­wen­cja ta sama co w TV, ale zre­ali­zo­wana ina­czej. Brak tutaj zawod­ni­ków lan­su­ją­cych się na pro­blemy w prze­szło­ści, ani pod­kre­śla­nia jaki to kto nie jest crazy. Każdy zawod­nik jest inny, wszy­scy są spe­cy­ficzni, ale nie mam wra­że­nie, że jest to budo­wane na siłę. Po pro­stu są sobą. Rów­nież juri, które składa się osób głę­boko sie­dzą­cych w branży.

No i sama muzyka! Zma­ga­nia uczest­ni­ków, wraz z cze­ka­ją­cymi ich wyzwa­niami budo­wały atmos­ferę pro­gramu, do tego udało się skle­cić kilka zacnych kawał­ków. Z przy­jem­no­ścią oglą­da­łem obie edy­cje na bie­żąco.
War­to­ści­Zw­róć­cie jesz­cze pro­szę uwagę na wywiady z uczest­ni­kami — jeden z nich odpo­wiada na pyta­nie czy dowie­dział się cze­goś nowego o sobie pod­czas żywe­go­rapu. Jego odpo­wiedź była pro­sta i trafna — nauczył się, że potrze­buje wię­cej samo­dy­scy­pliny i musi zaak­cep­to­wać, że jego tek­sty są dobre. No i dodat­kowo zobli­go­wali się do napi­sa­nia tek­stów — czyli musieli to zro­bić. Tu już nie wcho­dziły w grę żadne wymówki.

Czyli wiara w sie­bie i ciężka praca. Gdzie w tele­wi­zji poka­zują coś z takim morałem?

Bądź na bieżąco z wpisami na moim blogu! Polub na Facebooku, napisz na Twitterze, zobacz na Instagramie i przeglądaj na RSS.